Reklama

Robert Górski: Potrzebna mi adrenalina

Urodzony satyryk z niezwykłym poczuciem humoru. Potrafi rozbawić nawet, gdy zachowuje kamienny wyraz twarzy. Znamy go z Kabaretu Moralnego Niepokoju i kultowego serialu "Ucho Prezesa".

"Nie narzekam na brak energii. Wciąż mam nowe pomysły" - mówi Robert Górski

Dobrze oceniasz ubiegły rok?

Reklama

- Był jednym z najlepszych w moim życiu! Ożeniłem się ze wspaniałą kobietą, doczekałem się córeczki Maliny. Zawodowo też nie miałem powodów do narzekania. Napisałem razem z żoną "Jak zostałem Prezesem...", książkę o kulisach serialu "Ucho Prezesa". Ciągle występuję w warszawskim Teatrze 6.piętro w spektaklu "Ucho Prezesa czyli SCHEDA". Cały czas jeżdżę też po kraju z Kabaretem Moralnego Niepokoju, a mój syn ma same piątki. Czegóż chcieć więcej?

Nie masz już dosyć życia w biegu?

- Oczywiście teraz o wiele trudniej przychodzi mi spędzać czas w busie czy samochodzie. Mam przecież rodzinę, z którą najchętniej w ogóle bym się nie rozstawał. Ale nie mogę zostawić na lodzie kolegów.

A może po prostu nie potrafisz żyć bez estrady?

- Coś w tym jest. Adrenalinę, która towarzyszy mi podczas występów, trudno porównać do czegokolwiek innego. Ale życie w trasie ma też swoje plusy.

Jakie?

- Można w spokoju przemyśleć parę spraw, powysyłać zaległe SMS-y i w końcu poczytać. Poza tym to wtedy buduje się popularność, a dzięki niej o wiele łatwiej i szybciej załatwia się sprawy urzędowe. (śmiech) Nawiasem mówiąc, wizyta w urzędzie to nieustająca skarbnica pomysłów. Trzeba tylko uważnie słuchać tego, co ludzie mają do powiedzenia.

Tele Tydzień

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Robert Górski | ucho prezesa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje