Reklama

Piotr Machalica nagrał płytę "Mój ulubiony Młynarski": Wiele tekstów mnie dotyka

- Stawiałem się w życiu i - jak pisał Młynarski - były z tego same korzyści - powiedział PAP Piotr Machalica. Właśnie ukazała się jego płyta "Mój ulubiony Młynarski". "Zbierałem się do niej całe życie" - stwierdził aktor.

Autorski recital Piotra Machalicy w radiowej Trójce (2016)

Piotr Machalica, aktor filmowy i teatralny, występował na scenach z utworami Jeremiego Przybory, Jerzego Wasowskiego, Georgesa Brassensa, Paolo Conte, Jana Wołka, Bułata Okudżawy.

Reklama

Dwa lata temu aktor przygotował koncert z własnymi interpretacjami utworów napisanych i tłumaczonych przez Wojciecha Młynarskiego. Właśnie ukazała się płyta "Mój ulubiony Młynarski", na której znalazło się 13 kompozycji do słów autora "Takiej piosenki, takiej ballady" i "Jeszcze w zielone gramy".

W grudniu w Teatrze Ateneum w Warszawie Piotr Machalica wystąpi z recitalem "Jakoś leci - Kofta", w którym mierzy się z twórczością Jonasza Kofty.

PAP: Od lat wykonuje pan piosenki Młynarskiego. Teraz wydał płytę "Mój ulubiony Młynarski". Jak wyglądało pańskie pierwsze spotkanie z jego twórczością?

Piotr Machalica: - W 1965 roku mój brat Krzysztof pożyczył od naszego sąsiada z góry szpulowy magnetofon. Słuchaliśmy taśm i na jednej z nich szczególnie zachwyciła mnie jedna piosenka, choć jeszcze nie do końca rozumiałem dlaczego. To była "Szajba". Młynarski był już wtedy dobrze znany, dużo występował. Nie był jednak jeszcze dla mnie tak ważnym artystą. Słuchałem wtedy dużo bigbitu, Niebiesko-Czarnych, Czerwono-Czarnych, Czerwonych Gitar. Do tego audycji radiowych Lucjana Kydryńskiego, w których puszczał Rolling Stones i Beatlesów. W 1970 r., miałem 15 lat, dokonałem kolejnego muzycznego odkrycia. Przyjechałem do Warszawy i tu odkryłem Bułata Okudżawę. Wcześniej ledwo go kojarzyłem. W Kronice Filmowej w kinie Nysa w Zielonej Górze pokazywali go z Agnieszką Osiecką, ale jego twórczość była mi obca. Wtedy wpadła mi w ręce płyta z jego przebojami wydana we Francji. Słuchałem jej non-stop, w zasadzie dzięki niej poznałem język rosyjski. Kolejne płyty, które zdarłem na gramofonie, to te z nagraniami Kabaretu Starszych Panów.

A wracając do Młynarskiego?

- Kupowałem jego kolejne płyty i zasłuchiwałem się w nich, "Dziewczyny bądźcie dla nas dobre na wiosnę", "Młynarski Recital 71" ze znakomitym zespołem Adama Makowicza.

Wspomniał pan piosenkę "Szajba". Jest w niej fragment "Błagam Was, nie krzyczcie bis!". Młynarski miał specyficzny pomysł na bisowanie podczas swoich koncertów. Pan przejął od niego ten pomysł?

-  On nie lubił tego ceremoniału. Artysta kończy, schodzi, publiczność bije brawo, wykonawca udaje zaskoczenie i wraca. Młynarski darował sobie te ceremoniały i od razu mówił, ile ma bisów i je grał. Ja mam podobny sposób. Choć zdarzają się od niego wyjątki. Młynarskiemu też się zdarzały. Muzycy, z którymi nagrałem płytę "Mój ulubiony Młynarski", odgrzebali jego koncert w Paryżu sprzed lat, który trwał trzy godziny i było chyba aż pięć bisów. Sam Młynarski tego nie przewidział.

Muzyków, którzy nagrali z panem Młynarskiego, poznał pan w Częstochowie?

- Tak, w czasie, kiedy byłem dyrektorem Teatru im. Mickiewicza. Oni mnie zachęcili, w zasadzie zmusili, bo ja zbierałem się całe życie, żeby zrobić koncert poświęcony Młynarskiemu. Kiedy Michał Walczak, który odpowiada za aranżacje oraz Krzysztof Niedźwiecki i Paweł Surman liznęli Młynarskiego, to już nie było odwrotu, musieliśmy stworzyć ten koncert. Wcześniej mieli ogólne pojęcie o twórczości Wojtka, ale przygotowując ten repertuar, przesłuchali chyba wszystkie jego kawałki. Posiedli wszelką wiedzę na temat jego twórczości. Była dla nich odkryciem. Do tej pory zagraliśmy ponad sto koncertów z tym materiałem, po około 50-tym weszliśmy do studia i nagraliśmy płytę. Już nie mogą się doczekać drugiej części Młynarskiego.


PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Piotr Machalica | Wojciech Młynarski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje