Reklama

​Milena Rostkowska-Galant: Wiosna uczy nas pokory

"Uwielbiam tańczyć" - mówi Milena Rostkowska-Galant, pogodynka Polsatu

Robi laurki dla pań przedszkolanek?

Reklama

- O! Świetny pomysł. Mamy nową zabawę. Pola uwielbia swoje panie przedszkolanki. Zresztą co tydzień przysyłają nam zadania do zrobienia czy podpowiedzi na zabawy. Są cudowne.

Kiedy zakiełkowała w tobie myśl o telewizji? Byłaś przecież na studiach prawniczych.

- Kiedy dziś o tym myślę, to telewizja zawsze była moim marzeniem. Będąc na pierwszym roku studiów dowiedziałam się o castingu i wygrałam. Równocześnie studiowałam i pracowałam przez całe studia. Co więcej, cały czas pracuję z tymi samymi ludźmi, pod tą samą banderą. Zmieniła się tylko technologia.

Co łączy pogodynki i pogodynków?

- Wszyscy są szalenie pozytywnymi ludźmi, naprawdę.

Czego brakuje ci dziś najbardziej?

- Spotkań z ludźmi, kontaktu z bliskimi. Mieliśmy taką tradycję, że w każdą niedzielę spotykaliśmy się z moimi braćmi u moich rodziców na obiedzie. A raz w miesiącu spędzaliśmy weekend u taty mojego męża, który jest wdowcem. Jeszcze chwilę musimy bez siebie wytrzymać.

Kochasz podróże. Co teraz ci je zastępuje?

- Złapałam się na tym jak bardzo wciągają mnie filmy przyrodnicze i podróżnicze z pięknych, dalekich zakątków świata. Chłonę to piękno przez szklany ekran. Wiem jednak, że pierwszą podróż, po tym wszystkim, odbędę do moich rodziców!

A tańczysz z mężem na własnym parkiecie, by jesienią zaprezentować mistrzowską formę po powrocie na plan "Tańca z Gwiazdami"?

- Uwielbiam tańczyć! Mój mąż niekoniecznie, no chyba, że na imprezie po godzinie 24:00. Staram się zadbać o formę fizyczną, gorzej z dietą. Zobaczymy, co przyniesie jesień.


Rozmawiała: Beata Banasiewicz/ AKPA

AKPA

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Milena Rostkowska-Galant

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje