Reklama

Marta Manowska: W studiu dzieje się magia

Marta Manowska na planie programu "The Voice Senior"

A jaka jest rola w "The Voice Senior" Niny Busk, bohaterki pierwszej edycji programu "Sanatorium miłości"?

Reklama

- Spędza czas z ekipą oraz z naszymi bohaterami. Towarzyszy im za kulisami, tuż przed występem. Jest po prostu dobrym duchem naszej produkcji.

Angażujesz się emocjonalnie w relacje z bohaterami programów - "Rolnik szuka żony", "Sanatorium miłości" i teraz "The Voice Senior". 

- Żeby robić takie projekty, trzeba całkowicie odciąć  się od świata zewnętrznego, od rachunków, księgowej, cieknącego kranu, warsztatu samochodowego. Od tęsknoty za własnym łóżkiem, domowym jedzeniem oraz rodziną. Trzeba wyjść ze strefy komfortu i każdego dnia dziękować za to, że drugi człowiek zaprosił nas do swojego świata, do życia oraz zechciał podzielić się uczuciami. W uśmiechu, ale też we łzach. Być w tej chwili tylko z nim i dla niego. Dla jego bólu, radości, tęsknoty, marzeń, planów i wyzwań.

- Ja także odbywam  podróż w tych programach. Przeżywam pewnego rodzaju oczyszczenie. Po każdej rozmowie długo dochodzę do siebie. Dziękujemy sobie nawzajem, przytulamy się, wymieniamy spostrzeżenia. Mnie te spotkania ubogacają. Przypominają o ważności jednych, o nieważności innych rzeczy. Ustawiają na nowo moje priorytety. Pokazują, co jest w życiu naprawdę ważne.

A co dla ciebie jest ważne?

- Koncerty na żywo, czas spędzony z rodziną i przyjaciółmi. A największą wartością jest miłość. Trzy czwarte rozmów z bohaterami dotyczy miłości. Kiedy pytałam ich o młodość i pierwsze uczucia, to zapalały im się pochodnie w oczach,  bo pamiętają wszystko! Czas kiedy byli najbardziej szczęśliwi też. Często widzę w nich nastolatków. To są bezcenne chwile.

Beata Banasiewicz

Tele Tydzień

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Marta Manowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje