Marieta Żukowska jako psychoterapeutka androidów? To wcale nie jest primaaprilisowy żart. Aktorka właśnie skończyła zdjęcia do swojego nowego filmu "Panacea", produkcji z gatunku science fiction.
Bardzo chcę rozkwitnąć na wiosnę - wyznaje Marieta ŻukowskaAndras SzilagyiMWMedia
O twoim nowym filmie "Panacea" wiemy bardzo niewiele...Marieta Żukowska: - Mówiąc najkrócej, w takim norweskim, zimnym stylu pokazujemy niesamowitą burzę emocji, pod przykrywką filmu science fiction. Główną bohaterką "Panacei" jest Ren, kobieta android, która ulega niewyjaśnionej awarii i zostaje wysłana na terapię. Ma dowiedzieć się, czy nadaje się na zastępczą matkę. Jestem jej psychoterapeutką, która chętnie sięga po niestandardowe, aczkolwiek skuteczne metody leczenia. Gdy Ren poznaje prawdziwą naturę swojego problemu, film nabiera dramaturgii.
Będą latające statki i kostiumy rodem z "Piątego elementu"?
- To absolutnie nie jest tego typu film. Wszystko, co kojarzy nam się z obrazem science fiction, ograniczyliśmy do minimum. "Panacea" ma bardziej wymiar psychologiczny i filozoficzny. Ten film zadaje wiele pytań o rolę technologii w naszym życiu, o to, dokąd zmierza nasza cywilizacja. Wszystkich nas, którzy pracowaliśmy nad filmem, zainspirował autentyczny wynalazek - humanoidalny robot Sophia. Dostosowuje się on do ludzkich zachowań, żartuje, płacze, udziela wywiadów.
Niani-androida może nie masz, ale smartfon i tablet na pewno - czy takie akcesoria są ważne w twoim życiu?
- Te akcesoria są nieuniknione w dzisiejszym świecie. Musimy z nimi funkcjonować. Myślę, że tablet i komórka są po prostu częścią nas. Nie możemy się zbuntować przeciwko temu. Albo będziemy nadążać za techniką, albo gdzieś zostaniemy w tyle. Trzeba jednak pamiętać, że trzeba sobie robić przerwy od gadżetów, iść na spacer do lasu, żeby nie oszaleć.
Kto jest reżyserem filmu?
- Za reżyserię odpowiada Piotr Ryczko - Polak, który wychował się w Norwegii. Był on wielokrotnie nagradzany na międzynarodowych festiwalach filmowych w kategorii filmów krótkometrażowych. Co ciekawe, operatorem jest Yori Fabian - pół Japończyk, pół Niemiec. Niezwykły miks kulturowy tego filmu dopełniają domy w skandynawskim stylu, które znaleźliśmy w Wieluniu pod Łodzią.
Ostatnio aktorkę mogliśmy oglądać w serialu "Druga szansa".
- Moja bohaterka usłyszała rozpaczliwy płacz dziecka. Decyduje się przejść do mieszkania, z którego on dobiega... przez balkon trzeciego piętra - Żukowska tłumaczyła w rozmowie z "Tele Tygodniem".
Aktorka dodała, że obyło się bez kaskadera. - Sama to zrobiłam! Tylko z linką asekuracyjną. Jestem z tego dumna, bo pokonałam swój lęk wysokości - przyznała Żukowska.Agnieszka K. JurekTVN
Od 2012 roku Żukowska jest mamą Poli.
- Macierzyństwo to najpiękniejsza i najbardziej niesamowita przygoda w moim życiu. Polka uczy mnie na nowo patrzeć na życie, na świat i to chyba jest najlepszym prezent, jaki mógł mi się przytrafić - mówiła agencji informacyjnej Newseria Lifestyle.
- Córka daje mi taki luz, że idę na plan, ale ten zawód nie jest dla mnie już najważniejszy, ponieważ wiem, że zawsze po dniu zdjęciowym wrócę do swojego największego skarbu, którym jest moje dziecko. I to daje mi paradoksalnie jakiś taki oddech. Oczywiście zawód jest moją pasją i również go kocham, więc myślę, że dobrze się ze sobą dobrali: mój zawód i moja córka - dodała aktorka.AKPA
We wrześniu Żukowską zobaczymy w nowym filmie Patryka Vegi "Botoks".
Wcieli się w cenioną chirurg, której poukładany świat rozsypuje się, gdy kobieta dowiaduje się o zdradzie męża. Podkopane poczucie wartości popycha ją w kierunku ginekologii estetycznej i kobiecego libido.
materiały dystrybutora
- Pracuję od trzeciego roku studiów bez przerwy. Gram w teatrze, filmie, serialach. Każdą pracę wykonuję najlepiej, jak potrafię. W teatrze mam za sobą role, w których musiałam się zderzać z najbardziej ciemnymi emocjami, które nigdy nie pozostają bez uszczerbku dla duszy - Żukowska przyznaje w rozmowie z "Tele Tygodniem".
Największym wyzwaniem jej kariery była z pewnością pierwsza główna rola na dużym ekranie - w kontrowersyjnym "Nieruchomym poruszycielu" Łukasza Barczyka.
- To postać niepoukładana wewnętrznie, neurotyczna. Miotają nią dwa przeciwstawne wektory, z jednej strony jest słaba i bezbronna, z drugiej niezależna i prowokująca i to jej sprawia przyjemność - mówiła o swojej postaci i dodawała, że jej bohaterka przypominała jej Jessikę Lang z filmu Boba Rafelsona "Listonosz zawsze dzwoni dwa razy".Vision Filmmateriały dystrybutora
W 2015 roku Żukowska zagrała najlepszą przyjaciółkę Olgi Bołądź w komedii 'Słaba płeć?".
"Pamiętałem ją dokładnie z poprzednich castingów, utkwiła mi w głowie jej przewrotność. Postać Mariety miała być zupełnie inna, niż postać Olgi, więc i same aktorki musiały się różnić. Marianna pod delikatną powierzchownością miała skrywać wyrachowanie i cynizm. Wiedziałem, że Marieta zagra to znakomicie" - tak wybór aktorki skomentował producent Wojciech Pałys.
"Marianna to radosna kwintesencja życia" - mówiła o swojej roli Żukowska. "Beztroska, prostolinijna hedonistka, woli żyć zamiast myśleć" - tak charakteryzowała swoją bohaterkę.
Monolith Filmsmateriały dystrybutora
Żukowska jest absolwentką Państwowego Liceum Muzycznego im. St. Moniuszki w klasie skrzypiec.
- Matura ze skrzypiec była dla mnie stresem paraliżującym znacznie bardziej niż dzisiaj premiera teatralna. Czułam, że potrzebuję czegoś innego. Nie żałuję. Będąc muzykiem, byłabym nieszczęśliwa. Dyplomowy koncert oznaczał dla mnie lata pracy, życie bez chłopaka. Skrzypce zastępowały cały świat - wspomina aktorka.AKPA
Już na trzecim roku studiów w Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej i Teatralnej w Łodzi. rozpoczęła prace w zespole Teatru im. Stefana Jaracza. Jest laureatką wielu nagród teatralnych, m.in. Grand Prix na Międzynarodowym Festiwalu w Brnie oraz Złotej Maski.
Na małym ekranie zadebiutowała występem w serialu "Kryminalni" w 2004 roku. Popularność przyniosła jej rola w "M jak miłość".
Później mogliśmy ją oglądać także w "Londyńczykach" (2008), "PitBullu" (2008), "Majce" (2010), "Instytnkcie" (2011) oraz "Barwach szczęścia" (2015).AKPA
Ci, którzy ją dobrze znają, mówią: "Kobieta piękna i bardzo emocjonalna". Marieta Żukowska też przyznaje, że jej życiem rządzą emocje. Nie jest jej łatwo złapać dystans do otaczającego ją świata i bywa wręcz nadwrażliwa. Pamiętamy ją z ról w takich filmach, jak "Nieruchomy poruszyciel" czy "Nigdy nie mów nigdy", często możemy ją również oglądać w serialach, na przykład "Barwy szczęścia", "Uwikłani", "Na dobre i na złe", "M jak miłość".
W sobotę, 1 lipca, aktorka obchodzi 35. urodziny.Tomasz WierzejskiFotonova
Przygotowując się do tego filmu, wgłębiłaś się w temat psychoterapii, rozmawiałaś ze specjalistami. Czy według ciebie psychoterapeuci są w ogóle nam potrzebni?
- Tak i to bardzo. Czy to jest ksiądz, przewodnik duchowy, psychoterapeuta - skategoryzowałabym ich na jednym poziomie - uczą nas, jak żyć lepiej. W dawnych czasach ludzie więcej się spotykali i rozmawiali ze sobą, żyli w takich grupach. Teraz zamykamy się w domach, nie mamy tylu przyjaciół. Podobno, jeżeli masz przyjaciela i powiesz mu o swoim problemie, to tak jakbyś zażył tabletkę psychotropową. Były robione badania, które potwierdzają, że rozmowa z drugim człowiekiem, podzielenie się swoim problemem, może cię rozładować do tego stopnia, że nie musisz zażywać tabletek.
W twoim przypadku kwestia psychologii, mam wrażenie, łączy się ze zmianą fryzur. Ciekawe, że "Panacea" to już kolejny film, przy okazji którego przeszłaś fryzjerską metamorfozę.
- Nie boję się wygolić połowy głowy do filmu, jeśli wiem, że to jest potrzebne nam w scenie. Włosy zawsze odrosną. Zmiana fryzury na pewno pomaga wejść w postać. Zauważ, że kobiety, jak chciały rozpocząć nowe życie, zawsze ścinały włosy. Był to rodzaj rytuału.
Co ci teraz w duszy gra? Nie możesz doczekać się wiosny w pełnym jej wydaniu?
- Bardzo chcę rozkwitnąć na wiosnę (śmiech). Nawet się dzisiaj nie zdenerwowałam, że spadł śnieg. Mądre, starsze panie mówią, że przedwiośnie to jest najtrudniejszy moment w całym roku, ponieważ natura musi wybuchnąć w pewien sposób, wyrzucić liście na zewnątrz. Więc musi ściągnąć energię ze wszystkich ludzi i kiedy to zrobi, poczujemy ulgę, radość i pójdziemy do przodu.