Reklama

Reklama

Maria Dębska: Marzy mi się taki ciepły azyl

"Oczywiście zdarzają się momenty, kiedy można stracić równowagę. Na szczęście lubię to, co robię, te ciągłe zmiany. Dla kogoś to będzie chaos, dla mnie to po prostu wiele różnych możliwości" - mówi Maria Dębska, która za rolę Kaliny Jędrusik została doceniona przez jurorów festiwalu filmowego w Gdyni. Film "Bo we mnie jest seks" trafi 19 listopada na ekrany polskich kin. Aktorkę można również oglądać w nowym serialu Polsatu "Kuchnia".

Maria Dębska na festiwalu w Gdyni 2021

Nagroda dla najlepszej aktorki na festiwalu filmowym w Gdyni za rolę Kaliny Jędrusik w filmie "Bo we mnie jest seks" to chyba świetna zawodowa pointa tej artystycznej przygody? Rola ważna, przełomowa?

Maria Dębska: - Jestem bardzo dumna z tego filmu. To była bardzo intensywna podróż, z wieloma zakrętami i wątpliwościami. Ale kiedy po miesiącach przygotowań weszłam na plan, poczułam się spokojna i mogłam już tylko mieć z tej pracy frajdę. Wcześniej musiałam też nagrać piosenki Kaliny, bo to film muzyczny, przed wejściem na plan piosenki musiały być już gotowe. W sumie to ponad trzy lata mojego życia. Już choćby z tego powodu jest to dla mnie niezwykła aktorska przygoda.

Czy Kalina Jędrusik i jej piosenki wciąż za tobą chodzą? Nucisz je sobie czasem pod nosem?

Reklama

- Tak, są wciąż obecne w moim życiu, ponieważ razem z filmem zostanie także wydana płyta z moimi piosenkami do niego. Szykujemy z tej okazji również specjalny projekt muzyczny, czyli trasę koncertową. Zaśpiewam z bandem w Krakowie, Łodzi, Katowicach, Gdańsku i Warszawie. Moja przygoda związana z filmem "Bo we mnie jest seks" jeszcze się nie skończyła.

Ta ciągła zmiana ról, charakterów, osobowości, wchodzenie w "buty" kolejnych postaci potrafi chyba czasem sponiewierać? Jak łapiesz balans?

- Uczymy się tej umiejętności już w szkole teatralnej. Po zajęciach z tańca trzeba się natychmiast przestawić na sceny klasyczne, a po chwili wskoczyć na zajęcia z wiersza. Tak wygląda dzień w szkole aktorskiej. Dla aktora to coś naturalnego. Choć oczywiście zdarzają się momenty, kiedy można stracić równowagę. Na szczęście lubię to co robię, te ciągłe zmiany. Dla kogoś to będzie chaos, dla mnie to po prostu wiele różnych możliwości. Lubię taki tryb.

Wśród tych różnych możliwości jest też farsa "Coś tu nie gra" oraz komedia "Kumulacja, czyli pieniądze to nie wszystko", w których grasz na scenach Och-teatru oraz Teatru Kamienica.

- Po raz pierwszy zmierzyłam się z tymi gatunkami, wcześniej brałam udział w zupełnie innych sztukach. Okazało się, że to niezły sprawdzian moich aktorskich umiejętności. Farsa i komedia, które na pozór wydają się lekkie, łatwe i przyjemne, tak naprawdę są piekielnie trudne do zagrania. Trzeba być piekielnie precyzyjnym, słuchać się nawzajem, włożyć w to niesamowitą ilość energii.

A propos kumulacji. Gdyby zdarzyło ci się w życiu wygrać wielkie pieniądze, to na co byś je wydała?

- Myślę, że część wygranej przeznaczyłabym na działalność charytatywną. Założyłabym fundację dla zwierząt. Sobie też bym sprawiła jakąś przyjemność. Może kupiłabym domek we Włoszech? Marzy mi się taki ciepły azyl, do którego można by uciec.

Lubisz czasem zaszyć się w kuchni i coś upichcić?

- Absolutnie nie! Kiepska ze mnie kucharka. Zamiast gotować, wolę wyjść do knajpy.

Na przykład do takiej jak restauracja "Claude Monet", którą zarządzasz w serialu "Kuchnia"?

- Czemu nie [uśmiech - przyp. red.]. To w końcu najlepsza w Warszawie francuska restauracja. Oczywiście fikcyjna. To produkcja filmowa powołała ją do życia.

To może chociaż jedzenie było prawdziwe?

- Tak, to najsmaczniejsza produkcja, w jakiej zagrałam. Dużo pysznych rzeczy jedliśmy na planie [uśmiech - przyp. red.].

Twoja bohaterka, Wiktoria Gonczar, świetnie sobie radzi jako menadżerka, natomiast jej życie uczuciowe jest dość skomplikowane.

- To prawda. W trudnym momencie życia poznaje na imprezie chłopaka. Spędza z nim noc, mając nadzieję, że nigdy więcej go już nie zobaczy. Tymczasem ten chłopak rozpoczyna pracę w restauracji, którą ona zarządza. Co więcej, ku swemu niezadowoleniu i zdziwieniu, zupełnie traci dla niego głowę. Toczy walkę sama ze sobą, aby nie ulec temu uczuciu. Z drugiej strony, toczy też walkę z szefem kuchni, którego gra Tomasz Karolak, o przywództwo w restauracji. A że oboje mają silne charaktery i rozbuchane ego, czasami aż iskry lecą. Dalsze losy bohaterów poznamy w drugim sezonie serialu, który już powstaje.

Ewa Jaśkiewicz/AKPA

Zobacz również:

"Bo we mnie jest seks": Piosenki są, historii brak [recenzja]

"Wiadomości" TVP przerywają milczenie po aferze z wykorzystaniem scen z serialu Netfliksa

Najlepsze horrory na Halloween. Filmy, które cię przerażą

Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film.

AKPA
Dowiedz się więcej na temat: Maria Dębska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje