Reklama

Reklama

Maciej Pieprzyca o filmie "Ikar. Legenda Mietka Kosza": Trochę mnie zawstydził

- Historia, która opowiadamy, koncentruje się wokół dziewięciu epizodów z jego życia - mówi o swoim nowym filmie "Ikar. Legenda Mietka Kosza" Maciej Pieprzyca, autor takich produkcji, jak "Chce się żyć" czy "Jestem mordercą". Byliśmy na planie filmu o Mietku Koszu i udało nam się porozmawiać z reżyserem.

Maciej Pieprzyca na planie filmu "Ikar. Legenda Mietka Kosza" w Krakowie (16 października 2018)

"Ikar. Legenda Mietka Kosza" to film Macieja Pieprzycy oparty na biografii tragicznie zmarłego w wieku 29 lat polskiego pianisty Mieczysława Kosza.

W roli genialnego, niewidomego muzyka zobaczymy Dawida Ogrodnika (przeczytaj wywiad z aktorem na temat filmu). Partnerują mu m.in. Justyna Wasilewska, Piotr Adamczyk, Jacek Koman i Jowita Budnik. Film reżyseruje Maciej Pieprzyca. Za oprawę muzyczną odpowiada Leszek Możdżer.

12 października 2018 roku pod Krakowem rozpoczęły się zdjęcia do filmu. 16 października ekipa pojawiła się na ulicy Parkowej w Krakowie, która "zagrała" szwajcarskie Montreux.

Reklama

Przypomnijmy, że to nie pierwsze filmowe spotkanie Dawida Ogrodnika i Macieja Pieprzycy. Panowie spotkał się już w 2013 roku na planie filmu "Chce się żyć", w którym Dawid Ogrodnik zagrał niepełnosprawnego Mateusza, cierpiącego na porażenie mózgowe. Za ten film zarówno reżyser [Pieprzyca był również autorem scenariusza - red.], jak i aktor otrzymali wiele nagród, m.in. Polską Nagrodę Filmową Orła 2014 w kategoriach "najlepszy scenariusz" i "najlepsza główna rola męska".

Na planie udało nam się porozmawiać z reżyserem i autorem scenariusza Maciejem Pieprzycą.

Anna Kempys, Interia: Skąd pomysł na film o Mietku Koszu? To postać zapomniana. Chyba niewiele jest osób, które wiedzą, kim był.

Maciej Pieprzyca: - Prawdę mówiąc o Mietku Koszu dowiedziałem się przypadkowo. Powiedział mi o nim Piotr Adamczyk podczas pracy nad filmem "Jestem mordercą". Muszę powiedzieć, że trochę mnie zawstydził, bo nie wiedziałem, nie słyszałem o nim... Potem pożyczył mi książkę o Mietku Koszu i od tego wszystko się zaczęło. Zacząłem poznawać tę postać. Zainteresował mnie jako człowiek i jako muzyk. I stąd po prawie dwóch latach jesteśmy na planie tego filmu.

Czy wybór Dawida Ogrodnika do roli Mietka Kosza był dla ciebie oczywisty?

- Dawid był od początku w mojej głowie. Kiedy pisałem scenariusz, wiedziałem, że to trudna rola i niewielu aktorów w naszym kraju może jej podołać. Trzeba mieć i talent, i pracowitość, jaką ma Dawid. Trzeba mieć instynkt, jaki ma Dawid. On bardzo dużo dał tej postaci od sobie. Nie wyobrażam sobie innego aktora w tej roli.

W którym momencie życia Mieczysława Kosza zaczyna się film i gdzie się zakończy?

- Historia, która opowiadamy, koncentruje się wokół dziewięciu epizodów z jego życia, dziewięciu ważnych zdarzeń, które były momentami przełomowymi w jego życiu. Trudno pominąć ten okres, w którym stracił wzrok. Zaczynamy od dzieciństwa, a kończymy w wieku 29 lat, kiedy jego krótki, burzliwy los dobiegł końca.

"Szukam bohaterów niepogodzonych ze światem" - powiedziałeś kiedyś. Z czym nie godził się Mietek Kosz?

- Mietek Kosz nie godził się ze swoją niepełnosprawnością. Był niewidomy od 10 roku życia. Nie godził się z łatwą drogą kariery. Wybrał dla siebie trudniejszą rolę. Muzyka, której był wierny, nie była wtedy tak do końca popularna. Opowiadamy szeroko o jego życiu.

Muzyka będzie zapewne ważną częścią tego filmu. Jak doszło do współpracy z Leszkiem Możdżerem, który od dawna fascynuje się Koszem?

- Chyba już na etapie scenariusza, wiedząc, że piszę historię o wirtuozie, w muzyce do filmu też chciałem oprzeć się o talent wirtuoza. Czekałem aż skończę scenariusz. Nie znałem wcześniej Leszka Możdżera, ale kiedy skończyłem, nieśmiało się z nim skontaktowałem. Dałem mu do przeczytania scenariusz z pytaniem, czy nie włączyłby się do naszej produkcji. Muszę powiedzieć, że z wielkim entuzjazmem podszedł do tej pracy. Nie musiałem go namawiać. Strasznie się cieszę, że jest i że znalazł czas, bo ma napięty kalendarz. Bardzo nas wspomaga i nie chodzi tylko o aranżacje muzyki Mietka Kosza czy muzykę komponowaną do filmu, ale właściwie całą stronę muzyczną, łącznie z przygotowaniami Dawida do roli. Leszek Możdżer ma nad tym pieczę od samego początku.

Jak przebiegają prace na planie?

- Mamy piąty dzień zdjęciowy i to są bardzo trudne dni. Wstaję o 4:00 czy o 5:30 rano. Jestem na nogach od świtu każdego dnia. Po Krakowie, po tej części zdjęciowej, od której zaczynamy nasz film, wracamy do Warszawy, potem mamy zdjęcia w Katowicach i znów wracamy do Warszawy.

Kiedy premiera?

- Jak wszystko dobrze pójdzie to za rok, gdzieś w okolicach września przyszłego roku.

Mieczysław Kosz to nazwisko znane chyba wyłącznie miłośnikom jazzu. Ten niewidomy pianista, mistrz improwizacji niestety niewiele po sobie zostawił: jeden pełnowymiarowy longplay i dwie opublikowane pośmiertnie kompilacje różnych drobiazgów nagrywanych dla radia i telewizji. Pozostała jednak legenda.

Jako najmłodszy muzyk i pierwszy Polak wygrał najbardziej prestiżowy festiwal jazzowy w Montreux, grał w paryskich klubach jazzowych, nagrywał płyty, występował w najlepszych salach koncertowych. Był podziwiany przez największych muzyków i publiczność. Niestety, jak większość ludzi wybitnych, musiał walczyć z wewnętrznymi demonami i samotnością. Zginął tragicznie w 1973 roku, w wieku 29 lat. Wypadł z okna swojego mieszkania. Bliscy twierdzili, że to było samobójstwo.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje