Reklama

Kamila Kamińska: Początki wcale nie były takie łatwe

Tuż po studiach zagrała główne role w dwóch filmach: "Najlepszy" oraz "Miłość i Miłosierdzie". Można było ją również zobaczyć w "Listach do M. 3". Największą popularność przyniosły jej jednak seriale "Zakochani po uszy" i "Barwy szczęścia". Kamila Kamińska opowiada, jak teraz wygląda jej życie.

Kamila Kamińska na ramówce TVN 2019

Pierwsze kroki w zawodzie stawiałaś już na studiach, a niespełna dwa lata po obronie dyplomu dostałaś dwie główne role. Masz poczucie, że los ci sprzyja?

Reklama

Kamila Kamińska: - Początki wcale nie były takie łatwe, ale nie siedziałam w kącie i nie czekałam, aż zadzwoni telefon. Pracowałam nad warsztatem grając w teatrze i niszowych niezależnych produkcjach i przyznam szczerze, że próbowanie rożnych kawałków aktorskiego tortu bardzo mi się podoba. Mam świadomość, że szansa, którą dostałam w "Najlepszym" nie zdarza się każdemu i bardzo ją doceniam.

Grałaś już w fartuchu lekarskim, habicie i sukni ślubnej. W jakim uniformie chciałabyś jeszcze zagrać?

- Po drodze były jeszcze akcje mundurowe [uśmiech - przyp. red.]. Grałam żołnierkę, pełniłam służbę harcerską w życiu przez wiele lat, ale na pewno jest jeszcze wiele uniformów do odkrycia, np. policjantki. Choć koniec końców to, co nosi postać, jest na drugim planie w stosunku do tego, jakim jest człowiekiem.

Główna rola kobieca w "Najlepszym", potem w "Miłości i Miłosierdziu", gdzie zagrałaś świętą Faustynę. Masz apetyt na więcej?

- Apetyt brzmi zdecydowanie lepiej niż głód, bo niesie ze sobą pozytywne konotacje, więc tak, mam apetyt na jakość. Pracuję bardzo dużo w serialu, w którym nie ma wiele czasu na szlifowanie i miejsca na pogłębianie. Traktuję to raczej, jako ćwiczenia aktorskie i naukę pracy pod presją czasu. Chciałabym móc tworzyć świat postaci, zbudować historię, która będzie dla mnie wzywaniem aktorskim i zainteresuje widza.

- Marzy mi się rola w produkcji kostiumowej. W polskim kinie mocno eksploatowany jest okres II wojny światowej, a ja chciałabym przenieść się w czasy chociażby XVII czy XVIII wieku, który nie dość, że był ciekawy pod względem historycznym, to jeszcze modowym. Chciałabym założyć gorset, baskinę, kryzę, perukę [uśmiech - przyp. red.] i zrobić coś zupełnie z innej bajki.

Dowiedz się więcej na temat: Kamila Kamińska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje