Reklama

Julia Wróblewska: W show-biznesie trudno o przyjaźń

Film "Tylko mnie kochaj", w którym zagrała w duecie z Maciejem Zakościelnym otworzył jej drzwi do aktorskiej kariery. Julia Wróblewska miała wtedy osiem lat. Dorastała na planie zdjęciowym, a kolejne wyzwania aktorskie są dla niej chlebem powszednim.

"Kiedy mam gorsze dni, izoluję się od social mediów" - przyznaje Julia Wróblewska

Jakie jest twoje pierwsze wspomnienie z planu?

Reklama

Julia Wróblewska: - Chyba scena, kiedy staję w drzwiach w filmie "Tylko mnie kochaj". Nie jestem pewna, czy to była pierwsza scena, którą kręciliśmy, ale ta na pewno najbardziej zapadła mi w pamięć i mogę ją nazwać takim pierwszym wspomnieniem. Nie stresowałam się, bardziej cieszyłam się, że kręcimy film i że w nim wystąpię.

Kiedy trema była większa, teraz, czy wtedy, kiedy grałaś jako dziecko?

- Nie stresuję się na planach, ani wtedy nie miałam zbyt wielkiej tremy, ani teraz. Kiedyś towarzyszyła mi ekscytacja. Inaczej jest z występami na żywo, wtedy czuję trochę więcej stresu, choć działa to na mnie motywująco. Nie musiałam nad tym nigdy pracować, wcześnie zaczęłam grać i to wydawało mi się normalne. Teraz to po prostu moja praca.


Jak łączyłaś to z zajęciami w szkole? Jak reagowali Twoi rówieśnicy na to, że widzą Cię w jakimś filmie, albo w serialu, jak chociażby "M jak miłość"?

- Nie było mi trudno łączyć grania ze szkołą. Plany były układane tak, że nie było mnie w szkole tydzień, a później odrabiałam zaległości. Wszystko szło normalnie swoim tempem. Z kolegami w szkole było różnie. Najbardziej rozpoznawalna byłam po "Tylko mnie kochaj" i wtedy faktycznie przez rok miałam taki okres, że nie wychodziłam z sali na żadną przerwę i byłam pilnowana. Później już wszyscy się do tego przyzwyczaili i nikt nie zwracał na to szczególnej uwagi.

***Zobacz także***

Dowiedz się więcej na temat: Julia Wróblewska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje