Reklama

Reklama

Julia Rzepecka: Mam w sobie siłę [wywiad]

Julia Rzepecka debiutuje w najnowszym filmie Władysława Pasikowskiego "Reich". Po raz pierwszy zagrała dużą rolę w filmie, ale nie po raz pierwszy stanęła przed kamerą. Od kilku lat pracuje jako modelka. Czas spędza pomiędzy Paryżem, Londynem i Mediolanem.


Pracowała dla takich kreatorów mody, jak choćby Carl Lagerfeld. Teraz marzy o szkole aktorskiej i niebieskich migdałach. Pracę na planie wspomina jak wspaniałą przygodę, którą warto byłoby jeszcze kiedyś powtórzyć.

Z Julią Rzepecką o pracy na planie filmu "Reich", o gwiazdach polskiego kina - Pasikowskim, Lindzie i Bace, o świecie wielkiej mody i o tym, że podróże kształcą, rozmawiała Anna Kempys.

Podobno pokonała pani ponad 300 dziewcząt, które brały udział w castingu do filmu Władysława Pasikowskiego "Reich"? Jakie to uczucie, kiedy pokonuje się tyle kandydatek i zaczyna się grać u tak znanego reżysera?

Reklama

Julia Rzepecka: 300 kandydatek! To aż tyle ich było?! W czasie castingu byłam w swoim odrębnym świecie, w takiej swojej bajce. Chciałam być naturalna, niczego nie udawać. Do końca nie wierzyłam, że zostanę wybrana, ale mam taką zasadę, że daję sobie szansę. Dostałam tę rolę i bardzo się cieszę. Mam ogromne poczucie zrealizowania się, satysfakcji i wdzięczności dla reżysera, że mi zaufał i powierzył tę rolę

Proszę opowiedzieć, jak wyglądał casting?

J.Rz: Były dwa teksty do przeczytania, bardzo różne. Trzeba było zaprezentować dwa różne oblicza osoby, o której nic wcześniej nie wiedziałam. Interpretowałam ją samodzielnie, na podstawie kilku kartek tekstu. Jedna część była komediowa, druga bardziej poważna, nawet smutna. Widocznie podobało się to, co zaprezentowałam, skoro zostałam wybrana.

Jak to jest, kiedy gra się z tak znanymi gwiazdorami, jak Linda, Pieczyński czy Baka? To był układ partnerski, panowie pomagali pani na planie?

J.Rz: To super faceci z dużym poczuciem humoru. Mam do nich bardzo ciepły stosunek. Pracowałam ze wspaniałymi ludźmi, bardzo sympatycznymi i otwartymi. Dużo mi pomogli, a najbardziej pomocna była ich niesamowita gra aktorska. Oni podpowiadali mi spojrzeniem, gestem i ja wtedy wiedziałam, że to już nie jestem ja - Julia Rzepecka i moje życie, tylko że teraz jestem Iwoną. Nie potrafiłam patrzeć na nich jak na aktorów. Nie patrzyłam na pana Mirka Bakę jak na aktora, ale jak na Alexa, bohatera filmu.

Jak współpracowało się pani z Władysławem Pasikowskim? Stawiał wysokie wymagania, był krytyczny wobec pani?

J.Rz: To niesamowicie cierpliwy człowiek. Jest bardzo spokojny na planie.

Jaka atmosfera panowała na planie. Jak panią, debiutantkę, przyjęła ekipa?

J.Rz: Było bardzo miło, w pełni profesjonalnie. Zawsze są jakieś napięcia, to zapewne występuje podczas pracy nad każdym filmem i tego nie da się uniknąć. Aczkolwiek - zdenerwowanie czy drobne radości - to wszystko składa się na emocje, które były potrzebne mojej bohaterce. Jestem taką osobą, którą stres stymuluje. Już wcześniej miałam kontakt z kamerą i coś takiego jak gotowość na planie, nie jest mi obca. Pracowałam w świetnej ekipie, jestem pełna podziwu dla wszystkich, a szczególnie dla Pawła Edelmana, który jest fantastycznym operatorem. Teraz wszystkim nam zależy na tym, żeby zaprezentować film jak najlepiej i żeby zachęcić do jego oglądania publiczność.

Jaki był pani pierwszy kontakt z kamerą i czy pomogło to na planie "Reichu"?

J.Rz: Mam cały czas kontakt z kamerą jako modelka. Pracowałam z wieloma fotografami i każdy z nich miał jakąś wizję - nawet nie przedstawienia mody, ale właśnie emocji. Ja tak rozumiem aktorstwo - jako grę emocji na twarzy. Oczywiście, to jest innego rodzaju aktorstwo, ale na pewno pomaga.

Czy mogłaby pani powiedzieć kilka słów o postaci, którą pani gra, o Iwonie? Jaka to dziewczyna i czy coś panią w niej zafascynowało?

J.Rz: To wrażliwa dziewczyna, która wchodzi w sprawy, o których nie ma pojęcia. Jest młoda, pragnie miłości i odmiany swego życia. Sama nie wie, czego chce. Związuje się z Alexem, o którym naprawdę nic do końca nie wie - kim jest i czym się zajmuje. W filmie nie jest do końca powiedziane, jak się skończy historia pomiędzy Iwoną i Alexem. Miłość, do której dąży Iwona, jest dla niej lekarstwem i ucieczką. Nie wiemy, jak to wszystko się potoczy. W filmie to sprawa otwarta.

Czy ta rola była dla pani z jakiś względów trudna? W postaci Iwony jest wiele sprzecznych emocji, czy zawsze udawało się pani zagrać to, co miał na myśli reżyser?

J.Rz: To wygląda tak: moje wyobrażenie o postaci przed filmem, w trakcie filmu i po filmie. Wciąż się uczę, jak to rozpoznawać, jak rozumieć. Nawet teraz cały czas myślę i zastanawiam się, jak mogłam to zagrać, opowiedzieć na tysiące różnych sposobów. To bardzo trudna praca, ale jestem dobrej myśli. Z każdym dniem na planie uczyłam się, że można coś zagrać inaczej. Wgłębianie się w rolę i odkrywanie tego, że coś może wyglądać coraz to inaczej, zafascynowało mnie. Nie ukrywam, że kiedyś chciałabym jeszcze mieć możliwość zagrania w filmie. Zawsze miałam tysiące szalonych planów, które wciąż się zmieniały, ale tym razem natrafiłam na coś takiego, co jest bardziej moje, aniżeli jakieś inne moje wcześniejsze fascynacje.

Czy zaczęła pani myśleć o sobie jako o aktorce?

J.Rz: Zawsze podchodziłam do siebie dosyć krytycznie. Podczas zdjęć do "Reichu" dałam z siebie naprawdę wszystko. To było przez kilka miesięcy całe moje życie. Teraz nadszedł czas, kiedy czuję, że nie mogę niczego zmarnować i muszę wykorzystać to, co dał mi los. Na tym mi najbardziej zależy. Chciałabym, aby krytyka i publiczność zwróciła na mnie uwagę, żeby przyjaźnie na mnie spojrzała i żeby doceniono mój wkład w ten film.

Zdaje sobie pani sprawę, że po premierze filmu znajdzie się w kręgu zainteresowań prasy? Wszystkie filmy Pasikowskiego zawsze były głośno komentowane. Czy jest pani przygotowana na to, że zacznie się o pani pisać?

J.Rz: Trzeba być przygotowanym na takie sytuacje jak rozgłos. Wokół mnie jest moja rodzina i grono moich przyjaciół, tam też jest moje serce, wśród ludzi, którzy mnie znają i wiedzą, jaka naprawdę jestem. Nigdy nie traktowałam zawodu modelki czy aktorstwa jako jedynie szansy pokazania się. Nie myślałam, że chcę, żeby o mnie pisali i fotografowali wysiadającą z limuzyny. Zostałam modelką przez przypadek, dowiedziałam się o castingu także przypadkowo. To są przypadki w moim życiu. W niektórych rolach realizuję się bardziej, w niektórych mniej. Stanie się osobą publiczną jest kryterium sukcesu i daje możliwości dalszych propozycji. Jestem optymistką i nie boję się tego. Jestem silna psychicznie - nie boję się wywiadów, nie boję się prasy, kamer, bo wiem, że mam w sobie siłę.

Czy widziała pani wcześniejsze filmy Pasikowskiego - podobały się pani i co pani myśli o przedstawianiu w nich postaci kobiecych?

J.Rz: Te kobiety nie zawsze były dla mnie do końca zrozumiałe, choć ciekawe. Kobieta może mieć wiele twarzy, może być przewrotna, przekorna, może być zdradziecka, a może być oddana i kochająca. Lubię "Psy" - ich poczucie humoru mi odpowiada.

Wszystkich zapewne interesuje, co pani robi na co dzień. Czy pani pracuje, uczy się - proszę powiedzieć kilka słów o sobie.

J.Rz: Czasami trudno jest w życiu wejść w dwie drogi równocześnie. Albo gdzieś się czegoś nie dokończy, albo coś się zgubi. Postanowiłam zatem skupić się na jednej z tych dróg - wybrałam na razie drogę modelingu. Chciałabym studiować, miałam wcześniej takie plany, żeby studiować po skończeniu szkoły średniej. Na tyle siebie znam, iż wiem, że jestem niespokojną duszą. Moje plany co do studiów zmieniały się - to kulturoznawstwo, potem myślałam o prawie. Potrzebne były mi dwa lata podróży, kiedy jeździłam po świecie jako modelka, żeby dojść do tego, co naprawdę chcę studiować, co chcę robić w życiu. To była niesamowita szkoła życia, móc mieszkać w różnych krajach. Zwiedziłam Azję, Australię, Amerykę i Europę. To nie jest tylko wyjście na podest, to mieszkanie w różnych krajach, w których można się nauczyć wielu rzeczy o kulturze, o mentalności ludzi, o tym jacy ludzie potrafią być różni. Fascynują mnie podróże i odmienności. To jest moja szkoła życia.

Czy teraz, po tych dwóch latach, już pani wie, czego chce?

J.Rz: Prawdę mówiąc ostatnio zastanawiałam się nad szkołą aktorską.

Czy łatwo jest polskiej modelce zaistnieć za granicą? Brała pani udział w pokazach mody znanych projektantów?

J.Rz: W czasie mojego pobytu w Paryżu pracowałam często dla Carla Lagerfelda, który jest projektantem Chanel. Robiłam wiele pokazów znanych projektantów. Dziewczyny w Polsce mają wspaniałe kształty, wspaniałe kości policzkowe i są niezwykle fotogeniczne. Nie jest tak, że tylko Amerykanki robią karierę. Wiem, że teraz weszła moda na Polki i Brazylijki.

Jak wygląda środowisko modelek - czy panuje wśród nich duża konkurencja? Czy można się tam z kimś zaprzyjaźnić, czy jest się zdanym tylko na siebie?

J.Rz: Z tym jest bardzo różnie. Kiedyś, kiedy myślałam o świecie mody, wydawało mi się, że to jest takie okropnie puste i bez wyrazu. Potem przypadkiem fotograf, którego poznałam, Irek Kielczyk, zrobił mi zdjęcia, które wkrótce zostały opublikowane. Wyjechałam na Karaiby z "Twoim Stylem" i odkryłam, że za tym wszystkim kryją się na przykład cudowne podróże. Poznałam wielu fotografów - to często są bardzo zwyczajni, uśmiechnięci ludzie.

Zwiedziła pani wszystkie kontynenty i mówi pani, że dużo się nauczyła o życiu. Co w takim razie jest, według pani, w życiu najważniejsze?

J.Rz: Przyglądając się pędowi ludzi, którzy pracują w agencjach, wiem, że jest to naprawdę szalone życie. Każdy musi jednak znaleźć w życiu czas na bilans, na medytację, na odpoczynek. Wielokrotnie przyglądałam się ludziom, którzy żyją w napięciu, nie wyjeżdżają przez kilka lat na wakacje, a tylko o tym marzą. Chodzi o to, żeby się realizować i jednocześnie nie zapętlić w tym wszystkim.

Gdzie jest teraz pani dom?

J.Rz: Dom kojarzy mi się z ciepłem, z drogą i kamieniami, które się poznaje idąc. Dom to także różne zapachy. Choć podróżuję po całym świecie, mój dom jest oczywiście w Polsce.

Już niebawem rozpoczyna się promocja "Reichu". Proszę powiedzieć, o czym to jest film?

J.Rz: To film o przeciwnościach losu i o wierze w szczęście.

A o czym pani teraz marzy?

J.Rz: O niebieskich migdałach.

Dziękuję za rozmowę.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Julia Rzepecka | Reich

Reklama

Reklama

Reklama