Reklama

Ferzan Özpetek: Dlaczego odmawia się ludziom szczęścia?

"Na świecie od jakiegoś czasu coraz wyraźniejsza staje się, bardzo niepokojąca, tendencja do ograniczania wolności i swobód jednostki. Kiedy słyszę, co dzieje się w Polsce, przyznam, że wprawia mnie to w zdumienie. Mówimy przecież o ojczyźnie kultury, ojczyźnie wielu genialnych umysłów, które swoimi badaniami, wynalazkami i twórczością odcisnęły wyraźne piętno na historii świata" - w rozmowie z Interią mówi Ferzan Özpetek, uważany za jednego z najlepszych współczesnych włoskich reżyserów. Do kin w Polsce wchodzi właśnie jego nowy film - "Sekret bogini Fortuny".

Dla mnie liczy się przede wszystkim serce i umysł danej osoby - przekonuje Ferzan Özpetek

Swego czasu Madonna nazwała go geniuszem. Urodził się w Turcji, ale Włosi mają go za swojego reżysera, jednego z najlepszych zresztą. Od lat żyje w udanym, jednopłciowym związku i o takich miłościach często w swoich filmach opowiada. Ale nie tylko. Jego kino stanowi przede wszystkim hołd dla człowieka, miłości, przyjaźni i rodziny - tej biologicznej, częściej tej z wyboru, złożonej z przyjaciół. Od dawna też spogląda na Polskę - mówi, że pierwszą ważną Polką w jego życiu była Wisława Szymborska. Drugą - Kasia Smutniak, którą uważa za swoją przyjaciółkę i powierniczkę tajemnic.

Reklama

"Sekret bogini Fortuny" to słodko-gorzka opowieść o przyjaźni i miłości, przede wszystkim zaś o nieprzewidywalności losu. Gdy Annamaria (Jasmine Trince) trafia na obserwację do szpitala, jej dziećmi mają zająć się Artur i Alessandro (w tych rolach gwiazdy włoskiego kina Stefano Accorsi oraz Edoardo Leo). Po kilkunastu latach szczęśliwego związku doszli do ściany, ale nie mogą nie pomóc przyjaciółce. Jak sobie poradzą z niespodziewanym zadaniem?

Przed premierą Ferzan Özpetek opowiada nam o swoim życiu i filmie, Włoszech i szczęśliwym związku.

Dagmara Romanowska: Zanim przejdziemy do rozmowy o pana nowym filmie, nie mogę nie zapytać o pana pracę z Kasią Smutniak. Już dwukrotnie zaprosił ją pan na swój plan ("Zapnijcie pasy", "Venetika"). Co o tym zadecydowało?

Ferzan Özpetek: - Gdybym tylko mógł, pracowałbym z Kasią cały czas. Od rana do wieczora. I przy każdym filmie. Jest wspaniałą aktorką. Naprawdę. Na planie daje z siebie wszystko: zawsze jest przygotowana, ale jednocześnie potrafi zaskoczyć, świetnie improwizuje. Poza tym jest wspaniałą osobą - bezgranicznie jej ufam. Jest dla mnie bardzo ważna. To moja przyjaciółka, doradczyni, powierniczka moich sekretów. Pierwszą ważną Polką w moim życiu była Wisława Szymborska - drugą jest właśnie Kasia. Tak po prostu jest.

Oboje uczyniliście z Włoch swoją ojczyznę - Kasia przyjechała tam z Polski, pan z Turcji. Może to was trochę zbliża?

- Myślę, że Kasia nadal bardzo mocno związana jest z Polską, co też często podkreśla. Regularnie odwiedza swoją rodzinę. W moim przypadku jest na odwrót - włoska i turecka tożsamość są u mnie mocno wymieszane. Urodziłem się w Turcji, ale od 17. roku życia mieszkam we Włoszech. Kocham swoją rodzinę biologiczną, ale pokochałem też nową, którą stworzyłem w Rzymie. Kocham turecką muzykę, ale nie jestem związany z jedną kulturą. Turcję odkrywam, de facto, z włoskiej perspektywy. Jeżdżę tam na wakacje, spędzam miesiąc czy dwa i chłonę to, co tam zastaję, potem wracam do mojego Rzymu.

Dla kinomanów jest pan reżyserem włoskim, nie tureckim. Tak pan chciał?

- Jest mi szczególnie miło, kiedy tak właśnie o sobie czytam - gdy prasa stwierdza, że jestem jednym z ważniejszych przedstawicieli współczesnego kina włoskiego, chociaż pochodzę z innego kręgu kulturowego. Nigdy nie zapomnę jak nieżyjący już mistrz Ettore Scola przedstawił mnie publiczności na festiwalu filmowym w Taorminie - jako spadkobiercę wielkiej tradycji włoskiego kina. Po ceremonii podszedłem do niego, nieco speszony laudacją, mocno wzruszony, na co on zareagował: "Nie ma znaczenia, gdzie się urodziłeś. Twoje kino oddaje najlepiej wszystkie stany i bolączki włoskiej duszy". Sam najczęściej mówię o sobie: włoski reżyser tureckiego pochodzenia.

Turcja dla pana to już tylko wakacje?

- Spędziłem tam wczesną młodość, która jednak zamykała się w zbitce: dom - szkoła - książki - kino. I to właśnie kino przygnało mnie do Włoch. Najpierw studia z zakresu historii filmu na Uniwersytecie La Sapienza w Rzymie, a potem reżyseria na Accademia Nazionale d'Arte Drammatica Silvio D'Amico. Potem The Living Theatre Juliana Becka, praca asystenta reżysera na planach wielu włoskich produkcji, wreszcie własny debiut. To we Włoszech czuję się jak w domu. To z pewnością jeden z najpiękniejszych krajów świata - dla mnie idealny do życia i tworzenia. Cały czas też Italię odkrywam - każdy jej region, każde miasto mają własną historię, sposób mówienia i zachowania się. Swoją kuchnię. Własną tożsamość. We Włoszech poznałem miłość swojego życia - mój partner, Simone, jest Włochem. We Włoszech chcemy spędzić resztę naszych dni.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Ferzan Ozpetek | Sekret bogini Fortuny

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje