Reklama

Beata Ścibakówna: Więcej odwagi

Beata Ścibakówna

Aktorzy często mówią, że nie chcą, żeby ich dzieci wybrały ten zawód. A jak było w pani przypadku?

Reklama

- Ja wsłuchiwałam się w moje dziecko. Miałam możliwości, aby otwierać jej różne furtki, by mogła sprawdzić się w wielu dziedzinach, spróbować i doświadczyć tego, co ją interesowało. Wymagałam przy tym tylko jednego: konsekwencji.

Pani również postawiła na wykształcenie. Za rok będzie pani świętowała 30-lecie ukończenia Akademii Teatralnej. Gdyby miała pani możliwość spotkać siebie, opuszczającą mury uczelni to, co by pani sobie powiedziała?

- Więcej odwagi dziewczyno, nie wstydź się i walcz o siebie. Aktorstwo to piękny zawód pod warunkiem, że ma się szczęście, ale szczęściu zawsze można dopomóc.

Wiele osób cieszy się, że 2020 rok wreszcie się skończył. A jak pani go zapamięta?

- Zapamiętam go przede wszystkim z uwagi na zamknięte teatry, co jest klęską nie tylko dla kultury, ale i dla rozwoju emocjonalnego człowieka. Dla mnie to tym większa strata, bo w zeszłym roku wyprodukowałam przedstawienie pod tytułem "Oszuści" we wspaniałej obsadzie: Gabriela Muskała, Michalina Łabacz, Zbigniew Zamachowski, Piotr Grabowski, Filip Pławiak. Premiera miała odbyć się w marcu, ostatecznie zdążyliśmy zagrać kilka razy we wrześniu i październiku, po czym znowu nas zamknięto. Dla mnie, jako producentki to jest porażka. Nie zarabiam ani ja, ani aktorzy, których zatrudniam. Nie pracujemy, nie eksploatujemy tego przedstawienia, chociaż mamy zaproszenia z całej Polski i zza granicy. Trudno będzie nam się z tego podnieść.

Mimo wszystko patrzy pani jednak w przyszłość z optymizmem, że w 2021 roku wszystko wróci do normy, że teatry będą działać, że "Oszuści" wrócą na scenę?

- Cóż, nie mogę się załamać. 2021 to jest oczko, jak to mówi mój mąż, który lubi liczby, a oczko jest szczęśliwe, więc liczę na to, że ten rok przyniesie szczęście, którego wszystkim życzę. To słowo zawiera w sobie bardzo wiele: zdrowie, pracę, miłość, spełnienie. Wkraczam w ten rok z nadzieją. Chociaż ostatni czas był dla mnie ciężki, to nie należę do osób, które się łatwo poddają i odpuszczają.

Rozmawiała Adriana Nitkiewicz / AKPA

AKPA

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Beata Ścibakówna

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje