Reklama

Bartosz Kurek: Jestem dziennikarskim pływakiem

Prywatne sprawy załatwia w piątek, bo od poniedziałku do czwartku, już od rana, opowiada widzom, co nowego wydarzyło się na świecie. - Najciekawiej jest, gdy coś mnie zaskoczy - mówi dziennikarz Polsat News, Bartosz Kurek.

Bartosz Kurek

Co cię najbardziej kręci w polityce?

Bartosz Kurek: - Mechanizmy i kulisy podejmowania decyzji, umiejętność posługiwania się ludźmi, to, że polityka bez cynizmu nie istnieje. Jeśli umiejętnie zeskrobiemy z niej pierwszy, najbardziej oczywisty lakier, zobaczymy
niezwykle interesujące, łamiące stereotypy zjawiska. Dlatego chcę, by każda strona przedstawiła swoje racje i to, jakie ma pomysły na rozwiązanie sporu. Wolę, żeby to widz podjął decyzję, który z adwersarzy ma rację.

Zdarza ci się jednak prowokować swoich rozmówców, jak choćby byłego ministra sportu i turystyki Mirosława Drzewieckiego.


- Po zalaniu Stadionu Narodowego we wrześniu 2012 roku, przyniosłem do studia płetwy i zapytałem, czy teraz będziemy chodzić na mecze reprezentacji z takim ekwipunkiem. Pamiętam też Jacka Kurskiego, który poza kamerą powiedział do mnie: "Ależ pan wredny!". Na co odparłem: "To jest nas dwóch!". Trochę się potem pośmialiśmy. Na szczęście prowadzę poranny program, dzięki czemu mogę sobie na więcej pozwolić, mam większą swobodę.

A co z porannym wstawaniem?

- Nie mam z tym najmniejszego problemu, bo kładę się do łóżka zazwyczaj po godzinie dwudziestej. Jestem typowym "skowronkiem", wstaję o trzeciej rano bez złoszczenia się na budzik, a niecałe dwie godziny później jestem już w pracy. Prowadzę program od poniedziałku do czwartku i dopiero w piątek mogę zająć się prywatnymi sprawami albo wypić piwo w pubie. Czasem natknę się tam na ciekawą osobę, którą później zaproszę do studia. Mam szczęście do ludzi.

Ulubione tematy?

- Jestem typowym dziennikarskim pływakiem. Zaczynałem od tematów biznesowych, teraz skupiam się głównie na polityce. Bardzo lubię tematy międzynarodowe, choć wśród moich rozmówców nie brakuje również aktorów, muzyków, artystów. Przekleństwem naszego zawodu jest to, że dotykasz bardzo wielu spraw, o których szybko musisz zapomnieć, bo w kolejce czeka już kolejny temat. Posiadasz ogólną wiedzę, ale w żadne historie nie wejdziesz zbyt głęboko. Dla mnie najbardziej ciekawe są sprawy nieoczywiste, kiedy nagle okazuje się, że jakiś powszechnie znany fakt ma zupełnie inny kontekst.

Na przykład?

- Niedawno rozmawiałem z wybitnym archeologiem o chrzcie Mieszka I. Wydawałoby się, że wszystko już na ten temat wiemy, że nic więcej nie można dodać. Jednak okazuje się, że data tego wydarzenia, opis okoliczności, w jakich doszło do tej uroczystości, różni się w wielu miejscach. Coś, co na pierwszy rzut oka jest oczywiste, nie zawsze takim jest. I za to swój zawód cenię i lubię!

Reklama

A jaki jest Bartosz Kurek poza studiem telewizyjnym?

- Dużo podróżuję z żoną po Azji. Unikamy jednak biur turystycznych, organizujemy wyprawy na własną rękę. Przyroda na tym kontynencie jest absolutnie olśniewająca, zachwyca nas za każdym razem. Lubię też obserwować życie codzienne tubylców, których spotykam na swojej drodze - im większa bieda, tym bardziej są oni przyjaźni i otwarci. My, Europejczycy, zrobiliśmy się zbyt wygodni, "rozpuścił" nas dobrobyt. No i często nie działa tam telefon komórkowy. To też duży atut.

Artur Krasicki

Tele Tydzień

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje