Reklama

Reklama

Anna Powierza: Jest mi zwyczajnie, po ludzku przykro

Karierę zaczynała jako nastolatka w filmie "Panna z mokrą głową" w reżyserii Kazimierza Tarnasa. Potem było spotkanie z mistrzem Andrzejem Wajdą w "Pannie Nikt" i wreszcie serial, z którym związana jest od ponad dwóch dekad. Mowa o "Klanie" i roli Czesi. Anna Powierza przechodzi teraz trudne chwile. Co się stało?

"Mam wrażenie, że cofnęłam się do początków kariery, kiedy żyłam od pierwszego do pierwszego" - mówi Anna Powierza

Aktorstwo, które miało być jedynie młodzieńczą przygodą, stało się sposobem na życie Anny Powierzy. Pandemia i ograniczenia związane z pracą teatrów, mocno zweryfikowały jej zawodowe plany.

Za małe zasięgi?

Całkiem niedawno przyznałaś, że nie dostałaś roli z powodu małych zasięgów w mediach społecznościowych. Naprawdę?

- Dokładnie taki argument usłyszałam od produkcji. Wyśmiałam tę sytuację na swoim Instagramie, pisząc, że kiedyś to przynajmniej wyścig po rolę wygrywała młodsza, albo taka, która wpadła w oko reżyserowi, albo miała układy. Oczywiście każdy wie, że w obsadzie powinna znaleźć się utalentowana aktorka, która pasuje do roli, ale jest, jak jest, a ja przecież nie będę się kopać z koniem. Kiedyś nie dostałam roli, tylko dlatego, że tata jednej z aktorek został jednym ze sponsorów produkcji. Dziś kryterium dyskwalifikującym są słabe zasięgi, więc poza tym, że zmieniło się kryterium dyskwalifikujące takie rzeczy się działy, dzieją i dziać będą.

Reklama

Nastały dziwne czasy, w których rzeczywistość wirtualna wygrywa z "tu i teraz".

- Ja na całe szczęście mam w swoim dorobku kilka ważnych ról, czterdzieści plus w peselu i przyjmuję tę sytuację ze względnym spokojem. Z drugiej strony nie wiem, jak bym się czuła, gdybym była dyplomowaną aktorką, bez dużego dorobku, a rolę dostałaby mniej zdolna koleżanka z dużymi zasięgami. Teraz mogę tylko to zaśmiać i walczyć o większe zasięgi. [uśmiech - przyp. red.]

Nie widzę tego inaczej!

- Do pory traktowałam social media po macoszemu i zaspałam moment instagramowego boomu. Mogę sobie tylko pluć w brodę, ale biorąc pod uwagę, że mam 43 lata i wiele momentów w swoim życiu przespałam, niespecjalnie mnie to martwi. [uśmiech - przyp. red.]

"Bardzo brakuje mi pracy"

Pandemia trwa niemal dwa lata. Jak sobie radzisz z tą sytuacją?

- Nie mam innego wyjścia, jak wziąć to wszystko na plecy i nie siedzieć bezczynnie. Mam zdecydowanie za dużo wolnego czasu i bardzo brakuje mi pracy. Obawiam się, że czasy, w których grałam kilkanaście spektakli w miesiącu i miałam po brzeg wypełniony grafik na weekend, mogą już nie wrócić. Brakuje mi wyjazdów, ludzi, z którymi lubię pracować i publiczności. Aktorką teatralną jestem od kilku sezonów i może dlatego, tak to przeżywam. W momencie, kiedy zdążyłam złapać bakcyla i na dobre rozsmakować się w teatrze, przyszła pandemia i zostaliśmy zablokowani. Jest mi zwyczajnie, po ludzku przykro.

Czytaj więcej: Anna Powierza jest uzależniona?

Spytam wprost. Jak sobie radzisz finansowo w tym trudnym dla całej branży artystycznej czasie?

- Na szczęście mam swój serial i od czasu do czasu wpadają mi jakieś chałtury. Szału nie ma, ale nie głoduję i płacę wszystkie rachunki. Mam wrażenie, że cofnęłam się do początków kariery, kiedy żyłam od pierwszego do pierwszego i nie wiedziałam, czy w kolejnym miesiącu dostanę zlecenie. Zastanawiam się, czy nie powinnam się przebranżowić.

W odróżnieniu od wielu artystów masz takie możliwości. W końcu jesteś dyplomowanym logopedą!

- Wróciłam do tego i mam kilkoro uczniów, poza tym mam na koncie kilka książek i jestem w trakcie pisania kolejnej. Oczywiście wolałabym najbardziej pracować i żyć z tego, co najbardziej kocham, czyli z aktorstwa. Nie wiem, czy czekać i jak długo. Mam obawy, że z samego aktorstwa, które uprawiam teraz w dość ograniczonym stopniu, trudno będzie nam żyć. Z kolei na nowe wyzwania zawodowe muszę poświęć kilka lat, co mnie nie przeraża, bo lubię wyzwania, jednak mam taki lęk, że wtedy teatry wrócą, a ja będę miała poczucie niepowetowanej straty.

Wakacje Anny Powierzy

Sezon urlopowy powoli się kończy. Miałaś okazję gdzieś wyjechać, odpocząć, nabrać wiatru w żagle?

Anna Powierza: - Wyjechałam na urlop pod koniec czerwca, zdążyłam wrócić do pracy, a nawet się zmęczyć i na nowo zatęsknić za wakacjami.

Gdzie udało ci się odpocząć?

- Byłyśmy z Heleną w ukochanym Mielnie, który jest zupełnie innym kurortem niż dwa lata temu. Byłyśmy też dziesięć dni w Czarnogórze. Zaobserwowałam zdecydowanie mniejsze obłożenie hoteli, puste plaże i wolne miejsca na leżakach. Z jednej strony nie ukrywam, że bardzo mi to pasowało, bo nie musiałam wstawać o szóstej rano i zajmować miejsca przy basenie, oczywiście żartuję. Z drugiej strony miałam nieodparte wrażenie nienormalności, które podsycało niepokój, że za chwilę zacznie się kolejna fala, obostrzenia, zakazy, nakazy.



Ola Siudowska/AKPA

AKPA
Dowiedz się więcej na temat: Anna Powierza

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje