Reklama

Reklama

"Zwariowany dzikus" w Nowym Jorku

"To zwariowany dzikus" - mówi o swoim ojcu Julie Delpy - "W latach 70. widziałam go wiele razy na scenie, w najbardziej szalonych rolach i najbardziej pokręconych inscenizacjach. Grał kobiety, narkomanów... grał chyba wszystko."

Teraz, weteran francuskiego teatru, Albert Delpy, rozbawia widzów w najnowszej komedii córki - "2 dni w Nowym Jorku" (premiera 29 czerwca).

"Byłam wychowywana przez duże dziecko" - śmieje się reżyserka, która rolę Jeannota napisała specjalnie dla swojego ojca, mającego na koncie również występ w jej poprzednim filmie. "Znam go dobrze, wiem kim jest i wiem, na co go stać" - dodaje Delpy, której zwariowane pomysły na sceny ze swoim udziałem ojciec nie raz kwitował obcesowym: "Pieprz się." "Mieliśmy potem cichy dzień, ale na koniec i tak zawsze stawało na moim" - triumfuje Julie.

Reklama

Albert i Marie - rodzice Delpy byli w latach 60. mocno zaangażowani w działalność francuskiej sceny teatru eksperymentalnego. Jak wspomina reżyserka, nigdy nie mieli pieniędzy. "Własna łazienka pojawiła się w naszym domu dopiero, gdy miałam osiem lat. Pamiętam, że cały czas jedliśmy makaron, a wszystkie moje ubrania pochodziły z lumpeksów".

"Nie miałam z tym problemów" - tłumaczy Delpy. Te pojawiały się dopiero, gdy dawała o sobie znać ekscentryczność rodziców. "Nie zliczę, ile razy prosiłam ich, by przestali tańczyć na ulicy. No i te ich sztuki. Mroziło mnie, gdy zza kulis oglądałam ojca w kobiecym przebraniu udającego, że właśnie zmienia podpaskę... Byli parą niepokornych duchów, anarchistów w pełnym tego słowa znaczeniu".

71-letni Albert Delpy to największy fan twórczości Julie. Wspiera córkę w życiu rodzinnym i na planie jej kolejnych filmów. "To najfajniejszy tata na naszej planecie" - stwierdza reżyserka.


Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Julie Delpy | 2 dni w Nowym Jorku

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje