Reklama

Reklama

"Zupa nic": O dzieciństwie, ale nie dla dzieci

"Ten film opowiada o dzieciństwie i o świecie dorosłych z punktu widzenia dziecka. To nie jest jednak film dla dzieci i to nie jest film dziecinny" - reżyserka Kinga Dębska mówi w rozmowie z Interią o swej najnowszej produkcji "Zupa nic".

Reżyserka "Zupy nic" - Kinga Dębska

"Zupa nic" to prequel obsypanego nagrodami i uwielbianego przez widzów komediodramatu "Moje córki krowy". Najnowsze dzieło Kingi Dębskiej to zabawna i ciepła opowieść o dwóch siostrach, których okres dojrzewania przypadł na okres PRL, a dokładnie na lata 80. XX wieku.

Teraz spotkamy je gdy były jeszcze nastolatkami, którym przyszło żyć w jaskrawo barwnych czasach. "Zupa nic" to ciepła i zabawna, słodko-gorzka opowieść o świecie, który wszyscy dobrze znamy i za którym tęsknimy - za światem dzieciństwa.

W historii Marty i Kasi nie zabraknie przygód z wiecznie psującym się Fiatem 126p, imienin ze śledzikiem i paluszkami, stania w kolejkach, wyjazdów na handel i całej masy innych, słodko-gorzkich momentów.

Reklama

Kinga Dębska: Będzie dużo śmiechu

"Ten film opowiada o dzieciństwie i o świecie dorosłych z punktu widzenia dziecka. To nie jest jednak film dla dzieci i to nie jest film dziecinny" - mówi w rozmowie z Interią o swej najnowszej produkcji "Zupa nic" reżyserka Kinga Dębska.

"Myślę, że będzie dużo śmiechu. W czasach PRL-u strasznie dużo się działo, nie było czasu na nudę. Pamiętam, że moich rodziców wciąż ktoś odwiedzał. W domu były non stop imprezy" - dodaje autorka.

"To jest film o potrzebie różnych relacji. Tych relacji nie ma dzisiaj za wiele. Przede wszystkim to jest komedia z elementami tragizmu" - wyjaśnia.

Kinga Preis: Nostalgia za latami 80.

Główną żeńską rolę kreuje w filmie Kinga Preis.

"W latach 80., o których opowiadamy, z przysłowiowego nic tworzyło się naprawdę rzeczy wielkie i wybitne. To jest film o tym, że należy się cieszyć małymi rzeczami. Kiedyś mieliśmy dużo więcej czasu na to, żeby ze sobą rozmawiać, żeby ze sobą być" - powiedziała aktorka w rozmowie z Interią.

"To też jest film o tym, żeby się zatrzymać, żeby zwrócić uwagę na ważne rzeczy, czyli na relacje międzyludzkie, na które teraz nie mamy czasu, czasem nie mamy ochoty, czasem nie potrafimy w nie wejść. Naprawdę zapraszam do kin" - dodała aktorka.

Adam Woronowicz: Czasem śmieszny, czasem tragiczny

Filmowym mężem postaci Kingi Preis jest Adam Woronowicz.

"Jak tak rozmawialiśmy przed realizacją, wiedzieliśmy i chcieliśmy, żeby ten film był jasny, żeby budził w ludziach emocje, te jasne emocje, nie te mroczne. Staraliśmy się powiedzieć o nas, o ludziach" - mówił w rozmowie z Interią Adam Woronowicz.

"Ten film jest przypomnieniem sobie tamtych czasów. Mój bohater jest bardzo szczery, bardzo prosty, to zwykły facet. Chciałem, żeby był czasem śmieszny, czasem tragiczny, po prostu ludzki" - dodał aktor.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje