Reklama

Reklama

Zmarła pisarka Judith Krantz. Jej powieści były wielokrotnie filmowane

W wieku 91 lat zmarła w swym domu w Bel Air (Kalifornia) Judith Krantz, autorka popularnych powieści romantycznych, czytywanych szczególnie chętnie przez kobiety. Powieści Krantz były też wielokrotnie filmowane, w czym niemałą rolę odegrał jej mąż Steve Krantz, producent telewizyjny i filmowy.

W wieku 91 lat zmarła w swym domu w Bel Air (Kalifornia) Judith Krantz, autorka popularnych powieści romantycznych, czytywanych szczególnie chętnie przez kobiety. Powieści Krantz były też wielokrotnie filmowane, w czym niemałą rolę odegrał jej mąż Steve Krantz, producent telewizyjny i filmowy.
Judith Krantz (1928–2019) / fot. Deborah Feingold/Corbis /Getty Images

O śmierci pisarki poinformował w niedzielę jej syn, producent telewizyjny Tony Krantz.

Jak powiedział, Judith Krantz zmarła w sobotę, 22 czerwca, z przyczyn naturalnych.

Krantz zajmowała się w pierwszym okresie swej kariery dziennikarstwem, Pisywała m. in. do magazynów dla kobiet "Cosmopolitan" i "Ladies Home Journal".

Dopiero w w wieku 50 lat odkryła w sobie talent pisarski, który przyniósł jej sławę i pieniądze. Dołączyła w ten sposób do sfery, w której obracali się bohaterowie je powieści.

Reklama

Już jej pierwsza książka "Scruples" (polski tytuł "Dom mody"), która ukazała się w 1978 r. stała się bestsellerem, podobnie jak następne.

Była autorką takich książek (o często dość pikantnej treści), jak "Klejnoty Tessy Kent", "Kolekcja wiosenna", "Kochankowie", "Łabędzi śpiew" i "Dopóki znów się nie spotkamy".

Książki Krantz zostały przetłumaczone na 52 języki, a łączna sprzedaż wyniosła ponad 85 mln egzemplarzy.

Powieści Krantz były też wielokrotnie filmowane, w czym niemałą rolę odegrał jej mąż Steve Krantz, producent telewizyjny i filmowy. Była też autorką scenariusza do popularnego miniserialu TV "Sekrety" (Secrets) z 1992 roku.

Produkcje telewizyjne, które powstały w oparciu o jej powieści, to m.in. "Księżniczka Daisy", "Póki się znów nie spotkamy", "Tylko Manhattan".

"Zawsze siebie pytam czy to co piszę zadowoli czytelnika siedzącego w samolocie, który nie może wylądować z powodu mgły, czy odbywa rekonwalescencję po operacji w szpitalu, czy też po prostu chce uciec do przyjemniejszego świata z jakiegokolwiek powodu. To jest moje kryterium" - powiedziała Krantz w 1990 roku.

PAP

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy