Reklama

Zmarł reżyser i scenarzysta Janusz Kondratiuk, brat Andrzeja Kondratiuka. Miał 76 lat

Janusz Kondratiuk, twórca takich filmów, jak "Dziewczyny do wzięcia", "Klakier" i "Jak pies z kotem", zmarł w poniedziałek, 7 października, po ciężkiej chorobie. Śmierć reżysera i scenarzysty potwierdził w rozmowie z PAP prezes Stowarzyszenia Filmowców Polskich Jacek Bromski.

Janusz Kondratiuk (1943-2019)

Reżyser głośnych filmów "Czy jest tu panna na wydaniu", "Dziewczyny do wzięcia" i "Jak pies z kotem" zmagał się z rakiem trzustki.

Reklama

Jego filmy porównywano z czeskim kinem lat 60., szczególnie z dziełami Milosa Formana. Był bratem reżysera Andrzeja Kondratiuka, którego pamięci poświęcił swój ostatni film "Jak pies z kotem" i mężem aktorki Ewy Szykulskiej.

O swojej profesji mawiał, że reżyser jest niczym neurochirurg, który "dokonuje bezczelnej operacji na umyśle widza". "Bo film jest sztuką tyrańską. Widz widzi tylko to, co pokazuje mu reżyser i nic poza tym. Nie widzi tego, czego mu reżyser nie pokazał, a mógł. Tak się zresztą ocenia dobre filmy - nie tylko po tym, co widać, ale również po tym, czego reżyser nam oszczędził. I to jest taka przyjemność dziecka, który siedzi przy komputerze i mówi: 'Teraz będziecie smutni, a teraz was pocieszę, a teraz wybuchniecie śmiechem'. Jeżeli to działa, widzowie są bardzo usatysfakcjonowani i zapominają, że ktoś ich zmusił do jego punktu widzenia rzeczywistości filmowej" - zwrócił uwagę w programie "Rozmowa inna niż wszystkie".

Janusz Kondratiuk urodził się 19 września 1943 roku w Ak-Bułak na terenie ówczesnego ZSRS, obecnie Kazachstanu. W 1969 roku ukończył reżyserię na PWSTiF w Łodzi.

Drogę twórczą rozpoczął od reżyserowania fabularnych filmów telewizyjnych, spośród których kultowe okazały się "Dziewczyny do wzięcia" (1972) z Ewą Pielach, Reginą Regulską oraz ówczesną żoną artysty Ewą Szykulską. To utrzymana w komediowym tonie historia trzech kobiet, które przyjechały do stolicy, by poznać interesujących mężczyzn. Uznanie publiczności zapewnił mu także m.in. "Czy jest tu panna na wydaniu?" (1976). Film, do którego scenariusz Janusz Kondratiuk napisał razem ze swoim bratem Andrzejem, opowiadał o młodym chłopaku podróżującym po kraju razem z ojcem chrzestnym w poszukiwaniu kandydatki na żonę.

W tej samej dekadzie wyreżyserował również m.in. "Niedzielę Barabasza" (1971) z Anną Seniuk i Zdzisławem Kuźniarem w rolach głównych, "Psa" (1973), do którego scenariusz napisał razem z Igą Cembrzyńską oraz "Małą sprawę" (1975), w której wystąpili m.in. Ewa Pielach-Mierzyńska, Jerzy Łapiński, Jan Stawarz i Anna Jaraczówna.

W kolejnych dekadach zrealizował m.in. "Klakiera" (1982) o cynizmie środowiska aktorskiego oraz pełnometrażowy film komediowy "Złote runo" (1996) na podstawie scenariusza Andrzeja. Głównymi bohaterami obrazu byli przedsiębiorca i bezdomny, grani przez Zbigniewa Buczkowskiego i Zbigniewa Mazurka, którzy usiłują przemycić diamenty za granicę.

Po "Złotym runie" Janusz Kondratiuk powrócił na wielki ekran dopiero w 2010 roku z komedią "Milion Dolarów", która zapewniła mu nominację do Złotej Kaczki m.in. w kategorii najlepszy film. Opowieść o urzędniczce bankowej i jej mężu, w której wystąpili m.in. Kinga Preis, Tomasz Karolak, Joanna Kulig i Jakub Gierszał, była także nominowana do Złotych Lwów - nagrody głównej Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni.

Bracia Kondratiukowie w latach 70. często byli postrzegani jako spółka autorska, a ich filmy oglądano, jakby wyszły spod jednej ręki. Twórcy stronili od skomplikowanych fabuł, ich ulubioną formą była stylizacja na dokument, stawianie na talent aktorów, ich naturalność i brak pozy.

Swój ostatni film "Jak pies z kotem" Janusz Kondratiuk poświęcił pamięci swojego brata Andrzeja.

"Jak pies z kotem" to inspirowana osobistymi przeżyciami opowieść o skomplikowanych relacjach Janusza (Robert Więckiewicz) z jego starszym bratem Andrzejem (Olgierd Łukaszewicz). Gdy drugi z nich zapada na poważną chorobę, młodszy brat postanawia się nim zaopiekować. W nowej rzeczywistości będą musiały się odnaleźć również ich partnerki - Beata (Bożena Stachura) i Iga (Aleksandra Konieczna).

Na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni w 2018 roku Aleksandra Konieczna otrzymała nagrodę za najlepszą drugoplanową rolę kobiecą, a Olgierda Łukaszewicza nagrodzono za najlepszą drugoplanową rolę męską.

W rozmowie z PAP we wrześniu 2018 roku Janusz Kondratiuk mówił, że choć sama opowieść o śmierci jego brata "jest tragiczna, w życiu śmiech przeplata się z tragedią i odwrotnie". "Opowiadałem o tym właśnie tak, żeby można było się pośmiać i wzruszyć. I sądząc po reakcji publiczności, to mi się udało" - powiedział twórca. Jak dodał, "dla reżysera to jest najtrudniejsze zadanie - zagrać na klawiszach pomiędzy gatunkami, pomiędzy dramatem a komedią - żeby jedno łagodnie przechodziło w drugie".

Janusz Kondratiuk chorował na raka trzustki, mimo to nie przestał nałogowo palić papierosów. "Palę, bo nic innego mi nie zostało. Nie mam już trzustki, więc dlaczego miałbym się bać nikotyny. To ostatnia moja przyjemność. Dlatego palę, ile się da!" - mówił w wywiadzie dla "Faktu".

Krytycznie wypowiadał się wtedy o szpitalach; stwierdził, że państwo powinno zainwestować w ich remont, by pacjenci mieli lepsze warunki.

"SOR to piekło. Ludzie płaczą na korytarzach, godzinami czekają, aż zostaną przyjęci, a niektórzy umierają, nim ktoś się nimi zainteresuje. Polskie szpitale przypominają trochę koszary, a trochę więzienie. A jedzenie szpitalne nie ma nic wspólnego z dietą. Wszystko jest ohydne i śmierdzi trupem. Muszą to przechowywać nie w chłodni, a w kostnicy!" - mówił.

Janusz Kondratiuk był wielokrotnie doceniany za swoją twórczość filmową. W 1972 roku uhonorowano go Nagrodą Złotego Ekranu, przyznawaną przez pismo "Ekran", za: "Niedzielę Barabasza" i "Dziewczyny do wzięcia". Rok później drugi z filmów przyniósł mu także nagrodę główną - Jantara na I Międzynarodowych Spotkaniach Filmowych "Młodzież na Ekranie" w Koszalinie. W 1993 r. nagrodzono go za film "Głos" podczas Festiwalu Polskiej Twórczości Telewizyjnej.

Janusz Kondratiuk zmarł w poniedziałek, 7 października, po ciężkiej chorobie.

"Był cudownym człowiekiem, kochał zwyczajnych ludzi, potrafił rozmawiać z każdym, chyba nawet wolał portierów, kioskarzy, zamiataczy ulic, hydraulików itp., w ogóle ludzi po przejściach, niż artystów; nie znosił pompy, blichtru, a przy tym był piekielnie inteligentny i cudownie dowcipny, w ogóle żył jakby poza środowiskiem filmowym, może nie aż tak, jak jego brat Andrzej, ale w tym swoim cudownym 'abnegactwie' byli podobni do siebie" - napisał o Januszu Kondratiuku ks. Andrzej Luter.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Janusz Kondratiuk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje