Reklama

Reklama

Złamane serce Rachel Weisz

Rachel Weisz, laureatka Oscara za najlepszą drugoplanową rolę kobiecą w filmie "Wierny ogrodnik", w listopadzie pojawi się w "Świetle między oceanami" w roli matki, która nie spodziewa się, że jeszcze kiedykolwiek w życiu zobaczy swoje dziecko...

Rachel Weisz w scenie z filmu "Światło między oceanami"

Hannah Roennfeldt to mieszkanka Partageuse, która trzyma się kurczowo nadziei, że pewnego dnia spotka się ponownie z zaginionymi na morzu mężem i córeczką. Postać ta przechodzi najbardziej efektowną przemianę w całym filmie - od goryczy i pogardy po pogodzenie się z losem - stając się kluczem do opowiadanej w "Świetle między oceanami" ludzkiej historii.

Do roli tej reżyser, Derek Cianfrance, zatrudnił laureatkę Oscara Rachel Weisz, zachwycając się wcześniej jej kreacjami w takich produkcjach, jak "Wierny ogrodnik", "Nostalgia anioła", "Był sobie chłopiec" czy "Lobster". Reżyser chciał od dawna pracować z aktorką, a rola Hanny wydawała mu się wprost dla niej stworzona. "Rachel jest matką, a sądzę, że tylko rodzic mógł wcielić się w tę postać" - wyjaśnia Cianfrance. - "Współpracę z nią będę wspominał jako jedno z najlepszych doświadczeń w mojej karierze - wypracowaliśmy sobie zaufanie, które pozwoliło nam na wiele eksperymentów".

Reklama

Reżyser udowadnia, że rola Hanny była ryzykowna i łatwo było oprzeć ją na sentymentalnych emocjach. Weisz spotkała się w tym celu między innymi z terapeutą pracującym z ludźmi ogarniętymi wielką rozpaczą. Chciała lepiej zrozumieć swoją postać i ukazać wiarygodnie proces godzenia się ze świadomością, że być może nigdy nie dowie się, co się stało z jej bliskimi.

"Mniej więcej w tamtym czasie nastąpiła katastrofa malezyjskiego samolotu, której ofiar nigdy nie odnaleziono, rozmawialiśmy więc o tym, co muszą czuć ich rodziny, nie wiedząc, co się stało, ale będąc zmuszonymi zakładać najgorsze" - wspomina Cianfrance. - "Dyskutowaliśmy także z Rachel o tym, że nadzieja, która tli się w Hannie, jest postrzegana przez społeczność jej miasteczka za niebezpieczne urojenia, ale kobieta nie jest w stanie się jej wyzbyć. Niesamowite w tej postaci jest to, że nigdy nie traci wiary".

Weisz podkreśla, że w książce Stedman zainteresowali ją bohaterowie, którym daleko do perfekcji. W scenariuszu zachwyciła się natomiast mnogością emocji, które prowadzą do psychologicznego oczyszczenia. "Nie spotkałam się nigdy z tak wierną adaptacją. Czytając scenariusz, czułam to samo, co podczas lektury książki, ale trochę bardziej" - przekonuje artystka.

Mimo to aktorka wiedziała, że zagranie Hanny będzie wiązało się z zagłębianiem się w dosyć mroczne zakamarki własnej psychiki, obszary powiązane z takimi negatywnymi emocjami jak strata, zdrada oraz obsesja na temat poznania prawdy - niezależnie od kosztów. "Ta rola stanowiła ogromne wyzwanie, ponieważ Hannah ma złamane serce" - wyjaśnia Weisz. - "Nie wyobrażam sobie większej straty niż śmierć męża i dziecka na otwartym morzu, która uniemożliwia nawet normalny pogrzeb. Postrzegałam Hannę jako osobę egzystującą w emocjonalnym zawieszeniu, wyczekującą odpowiedzi i wierzącą, że pewnego dnia będzie w stanie zrozumieć, co się stało z jej życiem".

Weisz dodaje, że w wątek Hanny jest również wpisana piękna historia miłosna. Otóż kobieta związała się, mimo sprzeciwów bogatego ojca, z niemieckim imigrantem Frankiem Roennfeldtem (Leon Ford), a związek ten najpierw zaowocował narodzinami cudownej Grace, a później zaginięciem obu na morzu. Film Cianfrance "opowiada nie tylko o miłości rodziców do dzieci, ale także mężów do żon i żon do mężów" - kontynuuje aktorka.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje