Reklama

Reklama

"Zakazane piosenki": Kinowy hit znienawidzony przez cenzurę!

Film „Zakazane piosenki” otworzył epokę polskiego kina powojennego i niemal natychmiast podbił serca publiczności. Mimo ogromnego niezadowolenia krytyków obraz zyskał ogromną popularność i w pamięci widzów oraz historii kina zapisał się jako symbol oporu wobec niemieckiego okupanta. W 75. rocznicę premiery kultowego obrazu przypominamy szczegóły dotyczące produkcji!

Jerzy Duszyński i Danuta Szaflarska w filmie "Zakazane piosenki" (1946)

Trzy wersje filmu

Pierwsza wersja "Zakazanych piosenek" powstała jako reportaż muzyczny o wojennych piosenkach wykonywanych przez ulicznych śpiewaków, dzieci, kapele - niemal wszystkich przedstawicieli społeczności okupowanej Warszawy.

Widzowie liczyli jednak na coś więcej, czekali bowiem na pierwszy pełnometrażowy film po wojnie! Dlatego właśnie twórcom dokumentu Zakazane piosenki zaproponowano rozszerzenie formuły utworu o akcję i bohaterów. I tak narodziła się druga, pełnometrażowa wersja filmu, którego głównym bohaterem został Roman Tokarski (Jerzy Duszyński), młody muzyk i żołnierz polskiego podziemia oraz jego siostra Halina (Danuta Szaflarska). Nie należy jednak zapominać, że pełnowartościowymi bohaterami filmu, obok aktorów, były piosenki okupowanej Warszawy.

Reklama

Trzecia wersja filmu powstała rok po oficjalnej premierze kinowej produkcji i związana była z krytyką prasy i nowych władz. Do tego wątku wrócimy jeszcze w dalszej części artykułu.

"Zakazane piosenki": Szczegóły dotyczące produkcji

Autorem scenariusza "Zakazanych piosenek" był Ludwik Starski (ojciec Allana, laureata Oskara za scenografię do "Listy Schindlera"). "Okupację spędziłem w Warszawie - opowiadał. - Słuchając piosenek ulicy, zaczepnych, dowcipnych, przyrzekłem sobie, że jeśli przeżyję, one będą bohaterkami mojego pierwszego scenariusza. Już po wyzwoleniu, zaszedłem któregoś dnia do Leonarda Buczkowskiego i zaproponowałem ten film, a że pomysł mu się spodobał, zabrałem się do pisania scenariusza".

Starski w ciągu dwóch tygodni przerobił scenariusz, a przy Łąkowej wybudowano fragment warszawskiego Nowego Światu. Atrapy wyglądały tak autentycznie, że do filmowców zgłaszali się łodzianie, chcący po zakończeniu zdjęć wynająć lokal. Scenarzysta i reżyser wiele razy jeździli do zrujnowanej stolicy, gdzie wyszukiwali chłopców śpiewających na ulicach i targowiskach. Niektórych można oglądać w filmie, choć nie wszyscy śpiewają swoimi głosami; części z nich użyczyła go... Hanka Bielicka, prywatnie żona Duszyńskiego.

Zobacz też: Franciszek Pieczka: Życie prywatne też miał piękne

Leonard Buczkowski nie musiał daleko szukać aktora do głównej roli Romana, bo Duszyński pracował wtedy w łódzkim teatrze i trudno było nie zauważyć tego wyróżniającego się warunkami zewnętrznymi artysty. Z kolei kandydatkę do roli Haliny wypatrzył w krakowskim Teatrze Starym.

Danuta Szaflarska wspominała później, że dzięki pracy w "Zakazanych piosenkach" mogła się wreszcie, po raz pierwszy od dawna, najeść do syta. "Pierwszego dnia próbnych zdjęć dostałam jajecznicę ze skwarkami. Nie zapomnę tego smaku" - opowiadała.

Na planie obowiązywał 8-godzinny dzień pracy, a za zdjęcia nocne płacono podwójnie. Wykonawcom głównych ról płacono ryczałtem. Dużo tego nie było. Szef produkcji Franciszek Petersile powiedział do Szaflarskiej: "Ma tu pani 30 tys. za cały film, a jak pani 'chwyci', to będzie pani później dyktować warunki".

Jak wiadomo, Szaflarska "chwyciła" i za kolejną rolę (w "Skarbie" z 1948 r.) zażądała już miliona złotych. Kierownik udzielił jej wtedy jeszcze jednej bezcennej rady. "Jak film wejdzie na ekrany, ludzie będą mnie obserwować, więc żebym uważała, z kim się pokazuję, kogo spotykam i gdzie chodzę. I żebym nigdy nie przebywała w złym towarzystwie" - wyjaśniała.

Film w ogniu krytyki

"Zakazane piosenki" miały premierę 8 stycznia 1947 r. w oddanym dzień wcześniej do użytku stołecznym kinie Palladium. "Na premierze prawie wszyscy płakali - wspominał Starski - ale potem wybuchła burza. Prasa podzieliła się, jedni nas chwalili, inni wysuwali ciężkie zarzuty".

Recenzent "Tygodnika Powszechnego" stwierdził m.in.: "Scenarzysta, rysując polską martyrologię uczynił z niej nie obraz cierpienia i męstwa, lecz jarmark". Jerzy Waldorff nazwał film "ckliwym kiczem", pod najgorsze gusty tłumu. Tymczasem ów tłum szturmował kina, tłukąc szyby i wyłamując drzwi. "Doszło do skandalicznych awantur, przechodzących nawet w bójki" - opisywał "Express Wieczorny". W rezultacie kina, w których wyświetlano film, musiały mieć ochronę milicji.

W reakcji na krytykę prasy i działaczy PPR po kilku miesiącach "Zakazane piosenki" wycofano z kin. Wycięto 1/3 materiału (ok. 26 minut) i tyleż samo dokręcono. Dodano m.in. archiwalne zdjęcia z wyzwalania Warszawy przez Armię Czerwoną. W zmienionej wersji "Zakazane piosenki" powróciły na ekrany 2 listopada 1948 r. i nadal cieszyły się wielkim powodzeniem. W sumie film obejrzało ponad 15 mln widzów (co dało mu 4. miejsce na liście wszech czasów polskich filmów).

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Zakazane piosenki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama