Reklama

"Wszystko na sprzedaż": "To jest po prostu film o Andrzeju Wajdzie"

Film Andrzeja Wajdy "Wszystko na sprzedaż" był hołdem złożonym "wielkiemu nieobecnemu", czyli Zbigniewowi Cybulskiemu, który w styczniu 1967 roku tragicznie zginął, wskakując do pociągu. Premiera odbyła się 28 stycznia 1969 roku. Mija 50 lat od tego dnia.

Elżbieta Czyżewska i Andrzej Łapicki w filmie "Wszystko na sprzedaż"

Film "Wszystko na sprzedaż" jest opowieścią o człowieku, który niespodziewanie odszedł. Jego śmierć zmusza do zastanowienia się nad tym, kim był naprawdę, co po sobie zostawił, jakim pozostanie w pamięci innych ludzi?

Reklama

Bezpośrednim impulsem do realizacji filmu była tragiczna śmierć Zbyszka Cybulskiego w styczniu 1967 roku. Aktor wystąpił tylko w trzech obrazach Wajdy: "Popiół i diament", "Pokolenie" i "Niewinni czarodzieje". Reżyser snuł jednak plany kolejnych produkcji z  udziałem aktora i jego śmierć była dla niego szokiem.

"W nocy zadzwonił Polański z wiadomością, że Zbyszek nie żyje. Poczułem się nagle jak autor pozbawiony swego bohatera. Pomyślałem, że mimo wszystko trzeba zrobić film właśnie o człowieku takim jak on, tak fascynującym, chociaż przestał istnieć" - wspominał Wajda.

Akcja filmu "Wszystko na sprzedaż" została skonstruowana wokół motywu poszukiwań zaginionego bez wieści aktora, który nie zjawił się na planie. W trakcie tych poszukiwań do szukających dociera wiadomość, że aktor zginał, wyskakując z pędzącego pociągu. Reżyser zastanawia się, co zrobić z nieskończonym filmem.

Konieczność opowiedzenia o przyjacielu, stracie, jaką poniosło polskie kino, połączyła się z potrzebą zabrania głosu w sprawie sytuacji w kraju (początek zdjęć zbiegł się z wydarzeniami Marca 68) i chęcią znalezienia odpowiedniego dla osobistej wypowiedzi filmowego języka. W efekcie powstał "film o ludziach, którzy robią filmy", polskie "Osiem i pół" - jak pisali o nim krytycy.

Tytuł filmu podsunął Andrzejowi Wajdzie widok indyjskiego żebraka, wyprzedającego swój skromny dobytek. "Pomyślałem wtedy, że chciałbym, gdy będę już żegnał się z kinem, zrobić taki film: oto sprzedaję wszystko, co mi się przez te lata uzbierało, ogłaszam wyprzedaż" - mówił przed laty Wajda.

"'Wszystko na sprzedaż' jest filmem o ludziach, którzy robią filmy. Nieprzypadkowo występują pod własnymi imionami. Po co miałbym im dawać inne imiona, skoro każę im mówić od siebie ich własne słowa. Mówią to, co chcą opowiedzieć. Od początku wiedziałem też, kto będzie grał w tej 'wyprzedaży'. Wyłonił się jednak problem, kto ma zagrać reżysera. Szczerze mówiąc, przez długi czas sądziłem, że sam powinienem grać tę rolę, nie zdecydowałem się jednak na to. Nie jestem aktorem i nawet w części nie zrobiłbym tego tak dobrze jak Andrzej Łapicki" - mówił Andrzej Wajda.

Wzajemne przenikanie się sztuki i życia podkreśla obsada: Beata Tyszkiewicz, Elżbieta Czyżewska, Bogumił Kobiela, Daniel Olbrychski grają właściwie siebie, mówią własnymi tekstami. Andrzej Wajda wykorzystał też niektóre pomysły aktorów, na przykład finałową pogoń Daniela Olbrychskiego za końmi.

Autobiograficzny podtekst filmu podkreśla przywołanie innego przyjaciela Wajdy, zmarłego tragicznie malarza Andrzeja Wróblewskiego, którego wystawę odwiedza szukający inspiracji Reżyser (Andrzej Łapicki).

"To jest po prostu film o Andrzeju Wajdzie. Najbardziej osobisty film, jaki od czasu 'Osiem i pół' powstał w kinie artystycznym. Co więcej, odważę się sądzić, że pierwszą intencją Wajdy była rzeczywiście chęć zrobienia filmu o Cybulskim i że dopiero w trakcie realizacji inteligentny reżyser zorientował się, że w istocie, niechcący, robi film o sobie" - napisał w 1969 roku w swej recenzji Krzysztof Mętrak.

5 marca 2013 roku obyła się uroczysta premiera filmu "Wszystko na sprzedaż" w odnowionej, cyfrowej wersji.


INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Wszystko na sprzedaż | Andrzej Wajda

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje