Reklama

Wszystkie drogi prowadzą do... Hollywood

Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto patrząc na hollywoodzkie gwiazdy, nigdy nie marzył o czerwonym dywanie i wygrzewaniu się w blasku reflektorów. Nic dziwnego, że podobne marzenia snują dziesiątki polskich aktorów i aktorek. Hollywood to w dalszym ciągu serce światowej kinematografii. W kolejce po sukces ustawiają się tam tysiące młodych filmowców, powiedzie się zaledwie kilku. Tym zza granicy jest jeszcze trudniej się przebić... A jednak nawet w polskiej historii znalazły się gwiazdy, które choć przez chwilę mogły błyszczeć na hollywoodzkich ściankach. Jak wyglądały ich romanse z "Fabryką Snów"?

Zadowolone? Agata Buzek i Agnieszka Grochowska wiedzą już, jak wygląda praca w Hollywood

Joanna Kulig

Talent, uroda, osobowość - tak można określić trzy kluczowe cechy międzynarodowej gwiazdy. I tak się stało, że wszystkie, wraz z gorącym temperamentem, łączy Joanna Kulig. 38-letnia polska aktorka to prawdziwy wulkan energii i sceniczny diament. Obdarzonej głębokim głosem i słowiańskimi rysami gwieździe od nagrodzonego Złotymi Lwami na Festiwalu Filmowym w Gdyni debiutu w filmie "Środa, czwartek rano" Grzegorza Packa prorokowano podbój światowego kina. Na swoją okazję Kulig czekała jednak długo.

Reklama

Pierwszym międzynarodowym wyzwaniem była dla niej rola w polsko-francusko-niemieckim filmie "Sponsoring" Małgorzaty Szumowskiej z 2011 roku, gdzie wcieliła się w... prostytutkę. Choć kreacja ta przyniosła jej Orła, sama produkcja została przyjęta chłodno i nie odniosła dużego sukcesu na świecie.

Hollywood usłyszało nazwisko Kulig dwa lata później, gdy zagrała niewielki epizod rudowłosej czarownicy w superprodukcji "Hansel i Gretel: Łowcy czarownic". Wielki moment miał jednak miejsce dopiero w 2018 roku, gdy na festiwalu w Cannes odbyła się światowa premiera "Zimnej wojny" Pawła Pawlikowskiego. Kulig z miejsca rozkochała w sobie widzów jako niezwykle wyrazista tancerka i piosenkarka Zula.

Za tą kreacją posypały się zagraniczne propozycje, w tym od samego Damiena Chazelle'a, nagrodzonego Oscarem reżysera "Whiplash" i "La La Land". Kulig wystąpiła w tworzonym przez niego dla Netflixa serialu "The Eddy". Ba! Specjalnie dla niej przepisano nawet rolę, pisaną najpierw z myślą o aktorce amerykańskiej... Gwiazda wcieliła się w pochodzącą z Polski piosenkarkę Maję, a na planie musiała posługiwać się trzema językami: polskim, francuskim i angielskim. Wydarzenie to wspomina niezbyt dobrze ze względu na towarzyszący zdjęciom stres, a także fakt, że na plan weszła tuż po narodzinach syna.

To właśnie ze względu na niego Kulig porzuciła marzenia o karierze w Hollywood. Ostatnio media obiegła informacja, że aktorka odrzuciła propozycję dużego hollywoodzkiego filmu. Postanowiła wrócić do Polski, by tutaj skupić się na wychowaniu małego Janka. Czy to już koniec jej przygody z "Fabryką Snów"? Tego nie wiadomo - na razie przed gwiazdą projekt nieco bliżej domu - rola we francuskim filmie "Kompromat".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje