Reklama

Wspomnienie o Andrzeju Łapickim

Joanna Szczepkowska, Krzysztof Zanussi, Janusz Gajos, Allan Starski, Katarzyna Kwiatkowska, goście trwającej w Świnoujściu Karuzeli Cooltury wspominali zmarłego w sobotę, 21 lipca, Andrzeja Łapickiego.

Reklama

Na spotkanie zorganizowane przez organizatorów festiwalu po tym, gdy dowiedzieli się o śmierci znakomitego aktora, przyszło ok. 300 osób.

W szczelnie wypełnionym namiocie festiwalowym, w którym pierwotnie miał się odbyć konkurs poetycki o nazwie "Potop poetów", artyści wspominali zmarłego i swoje spotkania z nim.

Jak mówiła Joanna Szczepkowska, Andrzej Łapicki "żył dla kultury i kulturą". "To piękne, że akurat w tym miejscu, wśród takich gości, podczas Karuzeli Cooltury właśnie możemy go pożegnać, że w tym ostatnim dniu zebrał tu tak ogromną publiczność" - dodała.

Wspominała, że gdy była początkującą aktorką, studentką, płakała, gdy nie dostała wymarzonej roli.

"Andrzej podszedł i powiedział: Joasiu, to jest kompocik w porównaniu z tym, co cię czeka. Ten 'kompocik' zapamiętałam do końca. Miał rację" - opowiadała.

"W Klubie Czytelnik, a potem u Bliklego był stolik, przy którym spotykali się Holoubek, Konwicki, Łapicki i wielu innych wybitnych. Dziś został przy tym stoliku już tylko Konwicki. To chyba dobrze pokazuje to, co naprawdę się stało" - zauważyła. Według niej Andrzej Łapicki "rodzajem przeuroczego uwodziciela".

Krzysztof Zanussi mówił, że Łapicki "miał w sobie umiar, co było bardzo przedwojenne". "Miał niebywałe wyczucie formy. Teraz, kiedy eksces jest tak medialny i pożądany, on był w graniu niezwykle wyważony. Należał do tych aktorów, którzy nie zmieniają się do roli, każdą odgrywaną postać wypełniał swoją osobowością" - mówił reżyser.

Zdaniem Janusza Gajosa zmarły aktor był wielbicielem szlachetnej prostoty. "Raz, kiedy byłem młodym chłopakiem, przy którymś naszym spotkaniu zaproponował: Janusz, brudzia! Czułem się tak, jakby mnie dostąpiło największe możliwe szczęście" - wspominał.

Aktorka Katarzyna Kwiatkowska opowiadała o swoich zajęciach z Andrzejem Łapickim w Akademii Teatralnej: "Pan Andrzej każde spotkanie zaczynał od 10- czasem 20-minutowych anegdot - to były fajerwerki śmiechu".

"Po prostu jest mi smutno, że Andrzej odszedł. Pochodzę z rodziny filmowców, mój ojciec był przyjacielem Łapickiego. W Teatrze Telewizji miałem przyjemność i wielki zaszczyt pracować z trzema wspaniałymi aktorami, z których ostatni właśnie dziś odszedł. Byli to: Aleksander Bardini, Zygmunt Hubner i Andrzej Łapicki. Mam poczucie, że coś się dziś zamknęło" - powiedział scenograf Allan Starski.

Warto wspomnieć, że Andrzej Łapicki miał wyjątkową barwę głosu. Jego niski, aksamitny głos idealnie nadawał się do czytania, nie tylko powieści. Do 1956 roku aktor pełnił funkcję lektora Polskiej Kroniki Filmowej.

Oto, jak aktor czytał Biblię:


Podczas trzydniowego festiwalu Karuzela Cooltury w Świnoujściu zaplanowano m.in. koncerty, spektakle, spotkania z politykami, wydarzenia sportowe. Do kurortu przyjechało ok. 80 pisarzy, polityków, dziennikarzy, ekonomistów, sportowców, artystów i celebrytów. Program trwającej do niedzieli imprezy obejmuje 150 wydarzeń.

PAP/INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje