Reklama

Woody Harrelson: Urodzony showman

​Amerykański aktor Woody Harrelson, gwiazdor takich filmów, jak: "Urodzeni mordercy", "Skandalista Larry Flynt", "W imieniu armii", "Trzy billboardy za Ebbing, Missouri", a także serii "Igrzyska śmierci", "Iluzja" oraz "Zombieland", a ponadto aktywny działacz na rzecz ochrony środowiska, propagator zdrowego odżywiania i zwolennik zalegalizowania miękkich narkotyków - obchodzi 23 lipca 60. urodziny.

​Amerykański aktor Woody Harrelson, gwiazdor takich filmów, jak: "Urodzeni mordercy", "Skandalista Larry Flynt", "W imieniu armii", "Trzy billboardy za Ebbing, Missouri", a także serii "Igrzyska śmierci", "Iluzja" oraz "Zombieland", a ponadto aktywny działacz na rzecz ochrony środowiska, propagator zdrowego odżywiania i zwolennik zalegalizowania miękkich narkotyków - obchodzi 23 lipca 60. urodziny.
Woody Harrelson /Axelle/Bauer-Griffin/FilmMagic /Getty Images

Woody Harrelson zasłynął rolą barmana Woody'ego w serialu komediowym "Zdrówko", za którą zdobył pięć nominacji do nagrody Emmy i raz, w 1989 roku, samą statuetkę. Jak wspominał, po zakończeniu serialu nie mógł dostać kolejnej roli i był przekonany, że to koniec jego kariery.

Na dużym ekranie zadebiutował w filmie "Dzikie koty" (1986) u boku Goldie Hawn, ale większą sławę przyniosła mu komedia sportowa "Biali nie potrafią skakać" (1992), w której wystąpił także zdobywający coraz większą popularność Wesley Snipes.

Tych dwoje spotkało się już wcześniej na planie wspomnianych "Dzikich kotów", ale dopiero tu stworzyło zgrany duet. Potem wystąpili jeszcze wspólnie w "Pociągu z forsą" (1995), gdzie ich bohaterowie walczyli o względy piękności granej przez Jennifer Lopez.

Reklama

Rok później zagrał u boku Roberta Redforda i Demi Moore w "Niemoralnej propozycji". Mimo popularności wśród widzów obraz został zmiażdżony przez krytykę, a Harrelson otrzymał Złotą Malinę dla najgorszego aktora drugoplanowego.

Kolejny rok przyniósł przełom. "Urodzeni mordercy" (1994) Olivera Stone'a według scenariusza Quentina Tarantino wzbudzili burzę medialną. Reżysera oskarżano o gloryfikację morderstwa.

Harrelson odrzucał te zarzuty, twierdząc, że nie wydaje mu się, by jakakolwiek zdrowa przy zmysłach osoba po obejrzeniu dwugodzinnego filmu, mogła postanowić zostać seryjnym zabójcą. Głosy sprzeciwu i bojkoty przyczyniły się wyłącznie do wzrostu popularności filmu i odtwórcy głównej roli. Aktor chyba wiedział, co mówi, jego ojciec - Charles Harrelson - był... najemnym zabójcą. Zmarł w więzieniu, odbywając wyrok dożywocia za dwa morderstwa.

Dwa lata później za kreację wydawcy pornograficznych czasopism w biograficznym filmie "Skandalista Larry Flynt" (1996) Milosa Formana, artysta otrzymał nominację do Złotego Globu i Oscara. Sukces nie został jednak przez niego w pełni wykorzystany.

W kolejnych latach pojawiał się bowiem głównie na drugim planie, między innymi w wojennym arcydziele Terrence'a Mallicka "Cienka czerwona linia" oraz komedii o specyficznym reality show "Ed TV" Rona Howarda. Po czteroletniej przerwie Harrelson powrócił jednak do aktorstwa w 2003 roku epizodem transwestyty w komedii "Dwóch gniewnych ludzi".

Przełomem okazał się rok 2007, kiedy wystąpił w thrillerze "To nie jest kraj dla starych ludzi" braci Coen. Produkcja zdobyła cztery Oscary, w tym dla najlepszego filmu foku, a Harrelson zaczął otrzymywać coraz więcej ciekawych ról.

W 2009 roku mogliśmy go oglądać w trzech, zupełnie niepodobnych do siebie filmach. Wystąpił w niezwykle popularnej i dobrze przyjęte przez krytykę komedii "Zombieland", która w 2019 roku doczekała się kontynuacji o podtytule "Kule w łeb". Pojawił się również w takim koszmarku, jak "2012", gdzie przewidział, że świat się skończy.

Największą sensację i zachwyt wzbudził jednak jego występ w dramacie "W imieniu armii", który przyniósł mu drugą nominację do Oscara. Zagrał weterana, który należy do specjalnej jednostki, zajmującej się informowaniem rodzin o śmierci ich najbliższych, którzy polegli na wojnie. Przygodę z kinem Orena Movermana kontynuował Harrelson świetną rolą skorumpowanego policjanta w policyjnym dramacie "Brudny glina".

Gwiazdor ma również na koncie reżyserię kilku sztuk teatralnych i - jak sam przyznaje - lubi grać na scenie, ponieważ występy przed żywą publicznością kojarzą mu się z koncertami rockowymi.

W latach 2012-2016 związany był z serią "Igrzyska śmierci", w której wcielał się w postać mentora głównej bohaterki - Haymitcha Abernathy'ego. - Haymitch jest niezapomnianą postacią: zepsuty i sarkastyczny, niecierpliwy, ale jednocześnie dobry. W dodatku Woody nasycił swą postać podskórnym smutkiem, choć jest jednocześnie bardzo zabawny. Właśnie o taką dwoistość nam chodziło - chwalił aktora reżyser Gary Ross.

Harrelson często gra zresztą postaci niedocenianych i lekceważonych bohaterów, nie ucieka również przed nieskomplikowanymi rolami w mniej lub bardziej śmiesznych komediach.

W 2014 pojawił się u boku Matthewa McConaugheya w pierwszym sezonie serialu stacji HBO "Detektyw". Jego akcja skupiała się na pościgu za mordercą z Luizjany, prowadzonym przez dwóch detektywów. Produkcja śledziła również zmiany w relacjach partnerów przez okres kilkunastu lat. Za rolę Martina Harta Harrelson otrzymał nominacje do Złotego Globu oraz nagrody Emmy.

Po kilku mniej udanych filmach: "Pojedynek", "Gorzka osiemnastka" (oba z 2016 roku) czy "Fałszywe powody" i "Szklany zamek" (oba z 2017 roku), gwiazdor wrócił na szczyt za sprawą kreacji: żądnego zemsty Pułkownika w "Wojnie o Planetę Małp" (2017) Matta Reevesa, a przede wszystkim małomiasteczkowego szeryfa w dramacie Martina McDonagha "Trzy billboardy za Ebbing, Missouri" (2017).

Rola w tej ostatniej produkcji przyniosła mu trzecią w karierze nominację do Oscara, ale w walce o statuetkę musiał uznać wyższość kolegi z planu, Sama Rockwella.

Następnie aktor dołączył do świata "Gwiezdnych wojen", pojawiając się w produkcji "Han Solo: Gwiezdne wojny - historie" (2018) w roli Tobiasa Becketta, mentora tytułowego bohatera.

Później oglądaliśmy go w wojennej superprodukcji Rolanda Emmericha "Midway" (2019), a także w nakręconym dla Netfliksa kryminale "The Highwaymen" (2019), gdzie stworzył ekranowy duet z Kevinem Costnerem.

Po króciutkim epizodzie w pierwszej części, przyszedł wreszcie czas, gdy aktor pojawi się w kontynuacji "Venoma", ekranizacji komiksu Marvela, o podtytule "Carnage". Produkcja już we wrześniu zadebiutuje na ekranach polskich kin.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Woody Harrelson
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy