Reklama

Reklama

​Wojciech Pokora na scenie rozkwitał temperamentem

- Wojciech Pokora był cichym, zamkniętym obserwatorem tego, co się dookoła dzieje, a na scenie rozkwitał temperamentem; w swojej kruchej sylwetce i wysokim głosie uzyskiwał efekt niebywały - powiedział PAP prezes ZASP Olgierd Łukaszewicz, wspominając zmarłego w niedzielę, 4 lutego, aktora.

- Wojciech Pokora był cichym, zamkniętym obserwatorem tego, co się dookoła dzieje, a na scenie rozkwitał temperamentem; w swojej kruchej sylwetce i wysokim głosie uzyskiwał efekt niebywały - powiedział PAP prezes ZASP Olgierd Łukaszewicz, wspominając zmarłego w niedzielę, 4 lutego, aktora.
Wojciech Pokora na planie serialu "Dylematu 5", kontynuacji kultowej produkcji "Alternatywy 4" (2004) /AKPA

Prezes Stowarzyszenia Polskich Artystów Teatru, Filmu, Radia i Telewizji (ZASP) Olgierd Łukaszewicz wspomina, że po raz pierwszy zetknął się z Wojciechem Pokorą w Teatrze Dramatycznym w Warszawie na początku lat 70.XX wieku.

"Był bardzo zamkniętym kolegą, a na scenie rozkwitał temperamentem. W swojej kruchej sylwetce i wysokim głosie uzyskiwał efekt niebywały, osoby naiwnej, osoby zaangażowanej, osoby ciągle zdumionej, zaskakiwanej" - wspomina Łukaszewicz i dodaje, że takie kreacje można było podziwiać m.in. w spektaklu "Czarna komedia" Petera Shaffera z 1969 roku, w reżyserii Piotra Piaskowskiego. Pokora grał tam m.in. z Wiesławem Gołasem.

Reklama

"Podglądałem jak panowie koncertują w tej sztuce. Ona polega na tym, że w pewnym momencie gaśnie światło, a panowie musieli grać przy zapalonym świetle tak, jakbyśmy ich widzieli przy zgaszonym świetle, po omacku" - wspomina prezes ZASP.

Jego zdaniem Pokora "kleił swoje postaci z drobiazgów, niezwykle precyzyjnie". "Myślę, że to był raczej konstruktor niż taki prosty intuicjonista, który potrafił przekręcić śrubkę i tak już zostawało" - powiedział.

Łukaszewicz zagrał z Pokorą w filmie "C.K. Dezerterzy" w reżyserii Janusza Majewskiego. "Był cichym, zamkniętym obserwatorem tego co się dookoła dzieje, włączał się do akcji wtedy, kiedy miał" - wspomina.

"Wiedziałem, że to jest ktoś o niebywałej popularności, której tak jakby nie lubił, nawet się jej krępował, np. roli w 'Poszukiwany, poszukiwana' i tej całej przebieranki. Podobno Stanisław Bareja długo musiał go namawiać na to, żeby zagrał tę rolę" - powiedział Łukaszewicz.

Z ról Pokory, które najbardziej utkwiły mu w pamięci, wymienił rolę w "Ślubie" Witolda Gombrowicza w reżyserii Jerzego Jarockiego, "Złocie Dezerterów" Janusza Majewskiego oraz "Karierze Nikodema Dyzmy" Jana Rybkowskiego i Marka Nowickiego wg prozy Tadeusza Dołęgi-Mostowicza.

Wojciech Pokora był jednym z najwybitniejszych polskich aktorów komediowych. W pamięć zapadły m.in. jego role w serialach "Kariera Nikodema Dyzmy", "Alternatywy 4", oraz główna rola w filmie "Poszukiwany, poszukiwana". Aktor zmarł w niedzielę rano w wieku 83 lat.

PAP
Dowiedz się więcej na temat: Wojciech Pokora

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy