Reklama

"Wodzirej" w biegu

W jakim stopniu historia Lutka Danielaka (Jerzy Stuhr), człowieka zdeprawowanego, pozostaje opowieścią o PRL-u, a na ile jest uniwersalna i możliwa do przeniesienia w realia III RP, przekonać się będzie można już 14 stycznia (poniedziałek) w warszawskim kinie Kultura, gdzie odbędzie się uroczysty pokaz zrekonstruowanego cyfrowo filmu "Wodzirej" w reżyserii Feliksa Falka.

Specjalnymi gośćmi uroczystego pokazu zrekonstruowanego cyfrowo filmu "Wodzirej" będą: Feliks Falk - reżyser, scenarzysta, współautor dialogów; Andrzej Wajda - ówczesny kierownik artystyczny Zespołu Filmowego X; Jerzy Stuhr - kreujący rolę Lutka Danielaka, współautor dialogów; Michał Tarkowski - wcielający się w postać Romka Hawałki; Sława Kwaśniewska - grająca Melę oraz Ryszard Chutkowski - kierownictwo produkcji.

Reklama

Akcja "Wodzireja" rozgrywa się w latach 70. ubiegłego wieku. Dla Lutka Danielaka, prowincjonalnego konferansjera, poprowadzenie balu z okazji otwarcia nowego hotelu oznacza zawodowy awans, przeskok do wyższej ligi. Jego atutem na tle starszych i bardziej doświadczonych kolegów jest wiek, zwłaszcza, że pomoc obiecuje stawiający na młodych dyrektor domu kultury. Jednak Lutek na wszelki wypadek postanawia pozbyć się konkurencji. Cel uświęca (wszelkie) środki: seks w zamian za kompromitujące kolegę informacje, stręczenie własnej dziewczyny, zdradę przyjaciela. I zostaje osiągnięty, ale za cenę tak wysoką, że prowokującą pytanie, czy było warto ją zapłacić.

Jerzemu Stuhrowi udało się sprawić, że postać bezwzględnego karierowicza Lutka Danielaka mimo wszystko budzi sympatię. "Typ Danielaka cieszył się niemal powszechną akceptacją, ponieważ był również jednym z nas. To system, mechanizm społeczny, który sprzyjał rozwojowi jego cech, był zły, a ludzie byli niewinni. Tak się pocieszaliśmy, tak się pocieszamy i usprawiedliwiamy do dziś" - mówił o swoim bohaterze Feliks Falk.

"Tak niewiele - tylko trochę ekshibicjonistycznej odwagi, podjęcie decyzji ujawnienia małości, dziecinnej słabostki na rzecz konstrukcji postaci. Taki był ten mój wodzirej - wydarty często ze wstydem z siebie samego i nagle przez to autentyczny. To było chyba największe, zdumiewające również dla mnie samego odkrycie i nowa jakość mego bohatera" - mówił o pracy nad rolą Jerzy Stuhr.

W budowaniu postaci Lutka Danielaka przydatne okazało się doświadczenie aktora z czasów studenckich, gdy dorabiał nocami w podrzędnych krakowskich knajpkach obok fakira i tancerki topless... Pomogła też obserwacja dawnych kolegów, którzy zaczęli robić partyjne kariery, jednak kluczowa okazała się rada Andrzeja Wajdy, by grał Lutka w biegu: "Gdyby ten chłopak nie gnał na oślep, to by chodził i czasem mógłby się zatrzymać, a gdyby się zatrzymał, by pomyślał i może wielu rzeczy by nie zrobił, mógłby być innym, lepszym człowiekiem".

Paradoksalnie, Lutka widzowie polubili, a sam Jerzy Stuhr zasypywany był ofertami pracy (nawet z Chicago) w charakterze... wodzireja.


"Wodzirej" - klasyk Kina Moralnego Niepokoju - to kolejne arcydzieło polskiej kinematografii, które otrzymuje szansę na nowe życie w świecie współczesnych technologii. Rok 2012 w historii Projektu KinoRP był rekordowy - nowe, cyfrowe kopie najwyższej jakości zyskało kilkadziesiąt filmów, w tym m.in. "Panny z Wilka", "Rejs", "Miś", "Człowiek z żelaza", "Dolina Issy", "Ucieczka z kina Wolność", "Życie rodzinne".

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Jerzy Stuhr | Wodzirej | jerzy | III RP

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje