"Wilczyca": Wampiryczny horror obejrzały aż 2 miliony Polaków

Tomasz Bielenia

Iwona Bielska w filmie "Wilczyca"
Iwona Bielska w filmie "Wilczyca"Polfilm 1East News

Wampiryzm i zdrada narodowa

"Wilczyca" okazała się wielkim sukcesem frekwencyjnym. "U nas zawsze brakowało takiego kina - stąd 2 miliony widzów na 'Wilczycy'. W Pradze czeskiej ustawiały się na nią kolejki" - wspomina dumny Piestrak (na zdjęciu Leon Niemczyk w roli hrabiego Wiktora Smorawińskiego).
"Wilczyca" okazała się wielkim sukcesem frekwencyjnym. "U nas zawsze brakowało takiego kina - stąd 2 miliony widzów na 'Wilczycy'. W Pradze czeskiej ustawiały się na nią kolejki" - wspomina dumny Piestrak (na zdjęciu Leon Niemczyk w roli hrabiego Wiktora Smorawińskiego).
"Piestrak zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństw czyhających na realizatora filmu grozy. Konieczne rekwizyty występują wprawdzie w komplecie, łącznie z osikowym kołkiem przebijającym serce wampira, ale nigdy nie są stosowane - jeśli można powiedzieć - same dla siebie. 'Wilczyca' nie jest przecież pastiszem, a chociaż kostiumowy horror określa się jako 'bezpieczna zabawę ze strachem', nikt tym razem nie będzie mrużył oka do publiczności. Całość utrzymana jest konsekwentnie w tonie kameralnego dramatu" - czytamy w sprawozdaniu produkcyjnym pióra Kołodyńskiego.
"Piestrak zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństw czyhających na realizatora filmu grozy. Konieczne rekwizyty występują wprawdzie w komplecie, łącznie z osikowym kołkiem przebijającym serce wampira, ale nigdy nie są stosowane - jeśli można powiedzieć - same dla siebie. 'Wilczyca' nie jest przecież pastiszem, a chociaż kostiumowy horror określa się jako 'bezpieczna zabawę ze strachem', nikt tym razem nie będzie mrużył oka do publiczności. Całość utrzymana jest konsekwentnie w tonie kameralnego dramatu" - czytamy w sprawozdaniu produkcyjnym pióra Kołodyńskiego.
Obraz Piestraka - jak zauważył Andrzej Kołodyński - był obrazem "skromnym produkcyjnie i z niewieloma aktorami". W postać Kacpra wcielił się Krzysztof Jasiński z krakowskiego Teatru Stu ("Jest wąsaty, mocarny i bardzo stylowy"); partnerowali mu na ekranie Olgierd Łukaszewicz w roli uwodzicielskiego Ottona von Furstenberga oraz Henryk Machalica jako uczony pogromca wilkołaków. Na deser - Iwona Bielska w podwójnej roli - Maryny Wosińskiej, żona Kacpra oraz hrabina Julii, żony hrabiego Ludwika.
Obraz Piestraka - jak zauważył Andrzej Kołodyński - był obrazem "skromnym produkcyjnie i z niewieloma aktorami". W postać Kacpra wcielił się Krzysztof Jasiński z krakowskiego Teatru Stu ("Jest wąsaty, mocarny i bardzo stylowy"); partnerowali mu na ekranie Olgierd Łukaszewicz w roli uwodzicielskiego Ottona von Furstenberga oraz Henryk Machalica jako uczony pogromca wilkołaków. Na deser - Iwona Bielska w podwójnej roli - Maryny Wosińskiej, żona Kacpra oraz hrabina Julii, żony hrabiego Ludwika.
Jako pionierską próbę zmierzenia się na gruncie polskiej kinematografii z gatunkiem kina grozy określiła z kolei "Wilczycę" Elżbieta Dolińska, która na łamach "Filmu" doceniła realizatorski zamiar Piestraka. "Przed 'Wilczycą' nasze kino cofało się przed dosłownością kreowania wampirów czy wilkołaków i objaśnianiem procedury ich zwalczania, czym jako materią bardzo spektakularną żyło i żyje zachodnie kino. Podejmujący próby w gatunku filmu grozy Polacy wyślizgiwali się zeń kpiną. Marek Piestrak stawia kropkę nad i (...) kreując z całą powagą realizm zdarzenia" - pisała Dolińska.
Jako pionierską próbę zmierzenia się na gruncie polskiej kinematografii z gatunkiem kina grozy określiła z kolei "Wilczycę" Elżbieta Dolińska, która na łamach "Filmu" doceniła realizatorski zamiar Piestraka. "Przed 'Wilczycą' nasze kino cofało się przed dosłownością kreowania wampirów czy wilkołaków i objaśnianiem procedury ich zwalczania, czym jako materią bardzo spektakularną żyło i żyje zachodnie kino. Podejmujący próby w gatunku filmu grozy Polacy wyślizgiwali się zeń kpiną. Marek Piestrak stawia kropkę nad i (...) kreując z całą powagą realizm zdarzenia" - pisała Dolińska.
Reżyser filmu zwracał uwagę na fakt, że czas, w którym rozgrywa się "Wilczyca" został mu narzucony przez cenzurę. "Chciałem, żeby ten film rozgrywał się w dusznej atmosferze powstania styczniowego, ale nie pozwolono mi to, bo na ekranie, jako oprawcy, musieliby się pojawić Rosjanie. Kazano mi przenieść akcję do roku 1848 i zastąpić Rosjan Austriakami. Starałem się, żeby to nie był horror typu gore, żeby krew nie tryskała strumieniami. Tu wampiryzm łączy się ze zdradą narodową. To jest horror polsko-dworkowo-romantyczny" - Piestrak przyznawał w wywiadzie z Jackiem Szczerbą.
Reżyser filmu zwracał uwagę na fakt, że czas, w którym rozgrywa się "Wilczyca" został mu narzucony przez cenzurę. "Chciałem, żeby ten film rozgrywał się w dusznej atmosferze powstania styczniowego, ale nie pozwolono mi to, bo na ekranie, jako oprawcy, musieliby się pojawić Rosjanie. Kazano mi przenieść akcję do roku 1848 i zastąpić Rosjan Austriakami. Starałem się, żeby to nie był horror typu gore, żeby krew nie tryskała strumieniami. Tu wampiryzm łączy się ze zdradą narodową. To jest horror polsko-dworkowo-romantyczny" - Piestrak przyznawał w wywiadzie z Jackiem Szczerbą.
Mimo że reżyser tego filmu, Marek Piestrak, uznawany jest powszechnie za "polskiego Eda Wooda", czyli najgorszego ojczystego reżysera, jego horror "Wilczyca" doceniono jako pionierską próbę filmowego horroru na gruncie rodzimej kinematografii. W czwartek, 11 kwietnia, mija 30 lat od premiery obrazu.
Mimo że reżyser tego filmu, Marek Piestrak, uznawany jest powszechnie za "polskiego Eda Wooda", czyli najgorszego ojczystego reżysera, jego horror "Wilczyca" doceniono jako pionierską próbę filmowego horroru na gruncie rodzimej kinematografii. W czwartek, 11 kwietnia, mija 30 lat od premiery obrazu.

Kostiumowy horror na poważnie

Chałupnicza kinematografia, profesjonalne kino?

Po "Wilczycy"... "Pomarlica"?

Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?