Maciej Stuhr po 13 latach wraca do Teatru Telewizji
Maciej Stuhr wraca do Teatru Telewizji po 13 latach przerwy. Aktor zagrał jedną z głównych ról w spektaklu "Bezimienne dzieło" w reżyserii Jana Englerta. To nie koniec niespodzianek. Stuhr wystąpił w boku Daniela Olbrychskiego, a to ich pierwsze zawodowe spotkanie.
"Brałem udział w przeniesieniach kilku spektakli teatralnych do telewizji, ale przez ostatnich 13 lat nie zagrałem w żadnym przedstawianiu od początku tworzonym z myślą o Teatrze Telewizji. Muszę przyznać, że tęskniłem. Do zagrania w 'Bezimiennym dziele' namówił mnie Jan Englert, który czekał na mnie z tą realizacją" - mówi Maciej Stuhr.
"Skusił mnie też do tego Witkacy, którego bardzo lubię. Wychowałem się na jego dramatach, ale nigdy w życiu w nich nie występowałem. 'Bezimienne dzieło' to bardzo dziwny dramat. Już jego tytuł jest zagadkowy. Witkacy lubił zastawać przeróżne pułapki swoim odbiorcom. Nie bez kozery nie jest to najczęściej wystawiana z jego sztuk" - podkreśla aktor.
"Bezimienne dzieło" to polityczny thriller o rewolucji, władzy i mechanizmach przemocy. Maciej Stuhr występuje jako Plazmonik Blodestaug - podejrzewany o szpiegostwo artysta, który w imię miłości gotowy jest przyjąć na siebie rolę zdrajcy. W ojca granej przez niego postaci wciela się Daniel Olbrychski. Ich zawodowe spotkanie przejdzie do historii. Aktorzy jeszcze nigdy wcześniej ze sobą nie grali.

Maciej Stuhr i Daniel Olbrychski: to spotkanie przejdzie do historii
"Mimo że braliśmy udział z Danielem Olbrychskim w kilku tych samych produkcjach, nigdy ze sobą nie graliśmy, nie mieliśmy wspólnych scen. To dla mnie wielki zaszczyt, że w końcu miałem szansę spotkać się w pracy z legendą. Jego dorobek wzbudza mój ogromny szacunek. Gdy czytałem we wspomnieniach Daniela Olbrychskiego, że jeździł z planu 'Potopu' na plan 'Wesela', to ręce same składały mi się do oklasków" - przyznaje Maciej Stuhr.
Sam Witkacy określił swoje dzieło jako "kryminał na temat sztuki i rewolucji". Od powstania "Bezimiennego dzieła" minęło ponad 100 lat, lecz treść pozostała niezmiennie aktualna: każda rewolucja prędzej, czy później pożera własne dzieci, a stary prządek świata zostaje zastąpiony nowym, niewiele różniącym się od poprzedniego. Nie istnieje władza bez aparatu represji, a jednostka zawsze przegrywa w konfrontacji z tłumem.
"Bywały takie chwile w moim życiu, gdy sam zaczynałem wątpić we własne zmysły i rozum. Zastanawiałem się, czy to świat zwariował, czy ja. A także - gdzie jest moje miejsce, skoro to, co wydaje mi się normalne, uważane jest za szaleństwo. Oczywiście, u Witkacego posunięte jest to do ekstremum" - przyznaje Maciej Stuhr.

"Bezimienne dzieło": wspaniała obsada
W obsadzie spektaklu - poza Maciejem Stuhrem w roli Plazmonika Blodestauga i Danielem Olbrychskim w roli Plazmodeusza Blodestauga - znaleźli się również: Jan Englert (pułkownik Manfred hr. Giers), Grzegorz Małecki (Józef Cynga), Justyna Kowalska (Róża van der Blaast), Dominika Kluźniak (Klaudestyna de Montreuil), Arkadiusz Janiczek (Grabarz I), Ireneusz Czop (Leon Girtak- Grabarz II), Beata Ścibakówna (Stara księżna Barbara), Mateusz Tomaszewski (Ksiaże Padoval de Grifuellhes), Anna Ułas (Lidia baronowa Ragnok), Gabriela Kowalewska (służąca Róży), Jakub Sasak (Dejbel/Flowers) i inni.
Za zdjęcia odpowiadał Piotr Wojtowicz, za scenografię - Arkadiusz Kośmider, za kostiumy - Dorota Roqueplo, za muzykę - Piotr Moss, a za montaż - Milenia Fiedler.
Premiera "Bezimiennego dzieła" w najbliższy poniedziałek, 2 marca w TVP1 oraz na platformie TVP VOD. Po spektaklu wyemitowany zostanie program "Postscriptum", w którym Grażyna Torbicka porozmawia z twórcami sztuki o kulisach pracy nad dramatem Witkacego.










