Reklama

"West Side Story": Musical wszech czasów

Musical Leonarda Bernsteina "West Side Story" zna chyba każdy. Jeśli nawet nie udało się zobaczyć dzieła na scenie, to z pewnością widzieliśmy jego wersję filmową. 26 września przypada 62. rocznica premiery słynnego musicalu.

Richard Beymer i Natalie Wood w scenie z "West Side Story" z 1961 roku

"Najmocniejszy amerykański kandydat do tytułu musicalu wszech czasów. Bezwzględnie na podium, pomimo silnej konkurencji. Po prostu tylko raz mogło się zdarzyć, żeby genialny kompozytor muzyki poważnej napisał musical do tekstów genialnego kompozytora muzyki teatralnej. Leonard Bernstein napisał arcydzieło, Stephen Sondheim debiutował jako autor tekstów" - pisze w swej książce "Ale musicale!" Daniel Wyszogrodzki.

Reklama

Autorzy stworzyli musical - hit. Jak się wkrótce okazało, wszystkie piosenki z tego musicalu to broadwayowska klasyka. A do tego, wszak to historia o miłości, gdyż kanwą dla libretta, napisanego przez Arthura Laurentsa był dramat "Romeo i Julia" Szekspira. Właściwie, to autorzy trzymali się dokładnie fabuły pierwowzoru, z tym, że przenieśli historię do współczesnego sobie Nowego Jorku. Mamy więc tu podobny konflikt, z tym, że nie walczą ze sobą rody, a dwa nowojorskie gangi: Jets i Sharks.

Pomysł na uwspółcześnienie Romea i Julii pochodził od Jerome'a Robbinsa. Wybitny choreograf zwrócił się z nim do Bernsteina. "Dla muzykologa partytura 'West Side Story' to pierwsza połowa XX wieku w pigułce. Dla słuchaczy 'radosna ekstaza'" - pisze Wyszogrodzki.

Premiera musicalu odbyła się 26 września 1957 roku na Broadwayu, w teatrze Winter Garden. Dzieło zostało dobrze przyjęte, choć bez szczególnego entuzjazmu. Na to, by musical stał się przebojem teatrów muzycznych, potrzeba było jeszcze trochę czasu.

Inscenizacja londyńska, która nastąpiła pół roku po nowojorskiej premierze, zgromadziła już o wiele większą publiczność. Musical stawał się coraz popularniejszy, a na Broadway spektakl powracał wielokrotnie, w 1960, 1980, i 2009 roku.

Nie można nie wspomnieć tu o ekranizacji filmowej, powstałej już w 1961 roku. To klasyka kina. Zresztą, na liście najlepszych filmów muzycznych American Film Institute "West Side Story" zajmuje drugie miejsce, za "Deszczową piosenką".

Podobno kandydatem do głównej roli męskiej był Elvis Presley. Jednak jego menedżer uznał, że rola młodocianego przestępcy zaszkodziłaby wizerunkowi idola. Ale jak się później okazało, gwiazdor żałował tej decyzji.

Wielu zna dobrze przeboje z tego musicalu, że wystarczy wymienić: "Jet song", "Something's Coming", "Maria", "Tonight", America", "Cool", "I Feel Pretty".

W grudniu 2020 roku na ekrany wejdzie kolejna filmowa wersja "West Side Sory". Za kamerą stanął tym razem słynny Steven Spielberg, a w rolach głównych występują Ansel Elgort i debiutantka Rachel Zegler.

Polska premiera musicalu miała miejsce w Gliwicach, w Operetce Śląskiej, w 1989 roku. Musical można było później zobaczyć również na scenie Teatru Muzycznego w Gdyni, Operetce Wrocławskiej, a także w Teatrze Rozrywki w Chorzowie.

"West Side Story" był wielokrotnie wydawany na płytach, w tym także w wersji jazzowej. Miłośnicy dzieła marzą o zdobyciu nagrania z oryginalną, broadwayowską obsadą, z 1957 roku. Ciekawostką może być również nagranie, pod batutą samego kompozytora, w estetyce operowej. Wykonawcami głównych partii byli Kiri Te Kanawa i Jose Carreras.

PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: West Side Story

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje