Reklama

W Łodzi pochowano dziennikarza Jarosława Manowskiego

Rodzina, przyjaciele, znajomi, koleżanki i koledzy z pracy oraz innych redakcji, pożegnali w poniedziałek zmarłego w ub. tygodniu dziennikarza Radia Łódź Jarosława Manowskiego. Miał 51 lat. Urna z jego prochami została złożona na cmentarzu przy ulicy Sopockiej w Łodzi.

Prezydent Andrzej Duda przyznał uhonorował pośmiertnie Jarosława Manowskiego Złotym Krzyżem Zasługi za zasługi w działalności na rzecz rozwoju mediów, za działalność społeczną i charytatywną. Odznaczenie przekazał rodzinie zmarłego podczas pogrzebu wicewojewoda łódzki Karol Młynarczyk.

Reklama

Jarosław Manowski zmarł w nocy z 26 na 27 listopada. Miał 51 lat. W Radiu Łódź pracował od 1991 roku, prezentował wiadomości, prowadził audycje, kierował redakcją informacji. Był także lektorem filmowym oraz nauczycielem nowych pokoleń dziennikarzy.

W trakcie uroczystości pogrzebowych w imieniu zespołu łódzkiej rozgłośni zmarłego wspominał Jarosław Turek. - Bierzemy udział w ceremonii, która jeszcze niedawno była nie do wyobrażenia - a teraz to dzieje się naprawdę - mówił. Podkreślił m.in., że Jarosław Manowski był pasjonatem radia. Miał niesamowity głos - ciepły i miękki, z dobrą energią, przyciągający uwagę i szczery. Dlatego słuchało się go z przyjemnością. 

- Mówił do ludzi w porannych audycjach, w popołudniówkach i w serwisach informacyjnych. Nic dziwnego, że jego odejście z żalem komentują także ci, którzy go nigdy nie spotkali, ale słyszeli jego głos. Głos życzliwego, uśmiechniętego, dobrego człowieka - powiedział Turek.

Zwrócił uwagę, że Jarek miał jeszcze jedną wielką pasję - to była kolej. Wśród łódzkich dziennikarzy był ekspertem w tej dziedzinie.

  Prezes i Redaktor Naczelny Radia Łódź Dariusz Szewczyk również podkreślił, że Jarosław Manowski był taką bardzo ciepłą osobą, bardzo serdeczną. - Będzie nam go na pewno brakowało - dodał.

PAP

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje