Reklama

Reklama

W domu Johnny'ego Deppa "rozgościł się" bezdomny

Do posiadłości Johnny'ego Deppa w Los Angeles włamał się bezdomny - informuje serwis TMZ. Zamiast szukać drogocennych rzeczy, najpierw zrobił sobie drinka, a potem wziął prysznic. I to właśnie w łazience pojmała go policja.

Do posiadłości Johnny'ego Deppa w Los Angeles włamał się bezdomny - informuje serwis TMZ. Zamiast szukać drogocennych rzeczy, najpierw zrobił sobie drinka, a potem wziął prysznic. I to właśnie w łazience pojmała go policja.
Johnny Depp /Juan Naharro Gimenez/WireImage /Getty Images

W pierwszej kolejności na policję zadzwonili sąsiedzi Deppa - zaniepokoił ich widok obcego mężczyzny na ich posesji. Gdy chcieli go złapać, ten przeskoczył przez ogrodzenie i znalazł się na działce gwiazdora. Później z komisariatem skontaktowała się ochrona pracująca dla aktora, zawiadamiając, że ktoś wtargnął do willi.

Gdy policja przybyła na miejsce, zastała intruza w łazience, gdzie brał prysznic. Nie chciał stamtąd wyjść, w związku z czym wyważono drzwi. Policjanci odnotowali, że wcześniej mężczyzna buszował w barku Deppa i zrobił sobie drinka. Nieproszony gość został aresztowany pod zarzutem wandalizmu za zniszczenie drzwi.

Reklama

Nie jest jasne, czy Depp przebywał wtedy w domu.

Dwa miesiące wcześniej w posiadłości aktora miał miejsce inny incydent. Włamała się do niej pewna kobieta. Gdy włączył się alarm, ruszyła do ucieczki. Policja złapała ją niedaleko willi. Śledczy podejrzewają, że wcześniej dokonała też innego włamania na Hollywood Hills.

PAP life
Dowiedz się więcej na temat: Johnny Depp

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL