Reklama

Tom Hanks: Prawdziwy kibic

Tom Hanks wybrał się na mecz hokejowej ligi NHL między Los Angeles Kings a Calgary Flames. Gdy sędzia miał wątpliwości, czy uznać gola dla gospodarzy, amerykański aktor ochoczo zachęcał go, by skorzystał z zapisu wideo albo... zadzwonił do niego.

W 16. minucie trzeciej tercji krążek po uderzeniu Justina Williamsa z taką siłą wpadł do siatki, że odbił się od niej i wyleciał z powrotem na lodowisko. Były wątpliwości, czy nie trafił w poprzeczkę.

Reklama

Kamery telewizyjne zarejestrowały, jak Hanks sugestywnie, składając odpowiednio palce i przykładając energicznie do ucha, pokazuje arbitrowi, by skonsultował się z sędzią, który śledzi zapis wideo i dokonał weryfikacji akcji. Reakcja aktora, dwukrotnego laureata Oskara, okazała się skuteczna, bo sędzia gola uznał.

Znany z ról m.in. w "Forreście Gumpie" i "Kodzie da Vinci" 57-letni Amerykanin jest częstym bywalcem hali Staples Center, gdzie grają nie tylko hokeiści Kings, ale i koszykarze Los Angeles Lakers oraz Los Angeles Clippers.

Podczas jednego z meczów razem z żoną Ritą Wilson zostali wyznaczeni przez Dance Camerę do wykonania tańca na trybunach. Publiczność przyjęła ich pląsy owacją.

Choć Hanks często uczestniczy w rozgrywkach sportowych w USA, to zawsze podkreśla, że największą sympatią darzy angielski zespół piłkarski Aston Villa z Birmingham.

Gdy w zeszłym roku drużyna odwiedziła USA, aktor był gościem honorowym podczas jej meczu z Portland Timbers. Niedawno napisał na Twitterze, że jego marzeniem jest zobaczenie w akcji ulubionego zespołu, ale na jego stadionie - Villa Park.

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Tom

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje