Reklama

To on miał zagrać w "Marsjaninie", ale "nie wygląda na mądrego"

Ekranizacja bestsellerowej powieści Andy'ego Weira "Marsjanin" była jednym z największych hitów filmowych 2015 roku. W głównej roli astronauty, który został marsjańskim rozbitkiem, wystąpił Matt Damon. Teraz autor książki, na podstawie której powstał film, zdradził, że kandydatem do roli botanika Marka Watneya był inny hollywoodzki gwiazdor, Channing Tatum.

W Hollywood jesteś albo przystojny, albo mądry...

Akcja filmu "Marsjanin" rozpoczyna się burzą, w wyniku której załoga amerykańskiego statku kosmicznego zmuszona jest w pośpiechu opuścić "Czerwoną Planetę". W efekcie nieszczęśliwego wypadku zostawiają jednak jednego z astronautów, Marka Watneya. Udaje mu się przetrwać, jednak będzie musiał znaleźć sposób na to, aby zapewnić sobie ratunek. Nie będzie to proste, bo poza zorganizowaniem sobie warunków do mieszkania na Marsie, będzie musiał wymyślić, jak skontaktować się z Ziemią i przekazać, że czeka na ratunek.

Historia powstania książki Andy'ego Weira jest równie ciekawa, jak sam film. Gdy kolejne wydawnictwa odrzucały maszynopis, Weir postanowił wydać książkę na własną rękę w postaci internetowej powieści w odcinkach. Ta zdobyła tak dużą popularność, że wkrótce została bestsellerem, a Weir dostał kontrakt w Hollywood i stał się majętnym człowiekiem. Teraz, w wywiadzie dla portalu "CinemaBlend", pisarz zdradził, że mocnym kandydatem do roli Watneya był Channing Tatum.

Reklama

"Kiedy Matt Damon zainteresował się tym projektem, byliśmy zachwyceni. Pamiętajcie jednak, że przy 'Marsjaninie' nie miałem nic do gadania poza zainkasowaniem czeku. Producenci i reżyser Ridley Scott byli zadowoleni, ale studio wolało w roli głównej Channinga Tatuma. Nie widziałem tego. To bezapelacyjnie wspaniały mężczyzna, ale nie wygląda mi na kogoś przesadnie mądrego. Jestem pewien, że Channing Tatum jest bardzo inteligentny, ale nie takie postaci zwykle grywa. Albo gra kogoś, kto jest przystojny, albo kogoś zajebistego, albo obydwa te wcielenia razem. Skończyło się na Damonie i on dał czadu" - wspomina Weir.

Niewykluczone, że Tatumowi koło nosa przeszła nie tylko szansa na udowodnienie światu, że potrafi zagrać inteligentnego botanika wysłanego w kosmos. Być może rola w "Marsjaninie" przyniosłaby mu nominację do Oscara, tak jak to było w przypadku Matta Damona.

PAP life

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Channing Tatum

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje