Pierwsze spotkanie z agentem 007
Kiedy producenci Albert R. Broccoli i Harry Saltzman zdobyli prawa do ekranizacji powieści Fleminga, zaczęli poszukiwania aktora, który mógłby oddać charyzmę tajnego agenta. Bond w książkach był eleganckim dżentelmenem, człowiekiem o nienagannych manierach i wyglądzie arystokraty. Wymagania wobec kandydata były wysokie, a sam Fleming wolał, aby rolę otrzymał aktor o klasycznej urodzie i dystyngowanym sposobie bycia.
Wśród faworytów pojawiały się nazwiska gwiazd kina brytyjskiego, ale nie Connery, który był znany głównie z ról drugoplanowych i kariery kulturysty. Co ciekawe, sam Fleming na początku był zwolennikiem, aby postać szpiega zagrałą kobieta, przymierzał nawet do tej roli Susan Hayward. Producenci przekonali go jednak, że postać kobiety-szpiega może okazać się zbyt kontrowersyjna.
Dlaczego Fleming nie chciał powierzyć roli Connery'emu?
Autor powieści miał bardzo krytyczną opinię o szkockim aktorze. Connery pochodził z robotniczej rodziny w Edynburgu, mówił z mocnym akcentem i miał wygląd odbiegający od literackiego ideału. Fleming określił go jako prostaka i człowieka o zbyt ordynarnym sposobie bycia, by oddać wizerunek jego bohatera. Jego zdaniem agent 007 wymagał klasy i finezji, a Connery nie prezentował żadnej z tych cech. Sam aktor zresztą przyznawał, że początki w zawodzie były dla niego trudne, bo musiał walczyć ze stereotypami wynikającymi z pochodzenia i sylwetki.
Broccoli i Saltzman widzieli jednak w Connerym coś, czego nie dostrzegał Fleming. Podobała im się jego męskość, naturalny urok i siła, która mogła uczynić Bonda postacią bardziej wyrazistą. Wierzyli, że publiczność będzie w stanie polubić bohatera, który nie jest tylko eleganckim szpiegiem, lecz także kimś bardziej bezpośrednim, pełnym energii i magnetyzmu. Ostatecznie to ich decyzja sprawiła, że Connery otrzymał rolę w pierwszym filmie z serii z 1962 roku.
Jak Connery zbudował swojego Bonda?
Choć początkowo krytykowano jego akcent i brak ogłady, aktor szybko udowodnił, że potrafi stworzyć nowy wizerunek agenta. Pod okiem reżyserów i trenerów poprawił dykcję, nauczył się swobodnie poruszać w garniturach i wprowadził do roli niepowtarzalną mieszankę elegancji i brutalnej siły. Jego Bond nie był tylko zimnym dżentelmenem - stał się mężczyzną z krwi i kości, który potrafił uwodzić, ale też walczyć z bezpośrednią siłą. To połączenie sprawiło, że publiczność pokochała go od pierwszego filmu.
Co ciekawe, sam Fleming z czasem zmienił zdanie o Connerym. Po sukcesie pierwszego filmu docenił, że aktor nadał jego bohaterowi charakter, którego brakowało w książkach. Podobno nawet dopisał do późniejszych powieści informacje o szkockich korzeniach Bonda, co było ukłonem w stronę aktora. To pokazuje, jak mocno ekranizacja wpłynęła na dalszy rozwój literackiej postaci i jak duży wpływ miał Connery na wizerunek agenta 007.
Sean Connery: kariera po Bondzie
Rola Jamesa Bonda uczyniła z Connery'ego jedną z największych gwiazd światowego kina. Wystąpił w siedmiu filmach o agencie 007, stając się niepodważalnym symbolem serii. Po odejściu od roli długo walczył z łatką Bonda, ale w końcu zbudował imponującą karierę. Wystąpił m.in. w filmach takich jak "Nietykalni", za który otrzymał Oscara, czy "Polowanie na Czerwony Październik".
Connery pozostaje dla wielu fanów uosobieniem idealnego Jamesa Bonda. Jego interpretacja bohatera wyznaczyła standardy dla kolejnych aktorów i ukształtowała sposób, w jaki widzimy tę postać do dziś. To, co początkowo uznawano za jego słabość - szkocki akcent, fizyczność i bezpośredniość - okazało się największym atutem.










