Film "X-Men: Ostatni bastion" z 2006 roku został wyreżyserowany przez Bretta Ratnera. Jednak pierwotnie to Matthew Vaughn, twórca serii "Kingsman", miał podjąć się tego zadania. Po wielu latach Brytyjczyk postanowił ujawnić, co takiego sprawiło, że zrezygnował z tego projektu. Opowiedział o tym w trakcie spotkania z uczestnikami festiwalu popkultury Comic Con w Nowym Jorku. Przybliżył im historię, kiedy to odwiedził biuro jednego z dyrektorów wytwórni Fox.
Matthew Vaughn: Fałszywy scenariusz dla Halle Berry
"Na jego biurku leżał scenariusz 'X-Men 3'. Od razu spostrzegłem, że jest o wiele grubszy. Zapytałem: 'Co to za projekt?'. Powiedziano mi, abym się tym nie przejmował. Wziąłem do ręki ten scenariusz i otworzyłem na pierwszej stronie. Było tam napisane coś w stylu: 'Afryka. Dzieci są bliskie śmierci z powodu braku wody. Storm (mutantka potrafiąca kontrolować pogodę - przyp. red.) wywołuje jednak burzę, by uratować wszystkie te dzieci'. Pomyślałem, że to niezły pomysł" - wspominał Vaughn, cytowany przez serwis Screen Rant.
Zobacz również:
"Gdy zapytałem raz jeszcze: 'Co to jest?', dyrektor odpowiedział: 'To tylko scenariusz dla Halle Berry, bo jeszcze nie podpisała umowy. Ona chce właśnie czegoś takiego. Kiedy podpisze kontrakt, wyrzucimy to do kosza'. Pomyślałem wtedy: 'O kurczę, jeśli chcecie to zrobić aktorce mającej na koncie Oscara, to uciekam stąd'" - wyjawił Vaughn. Reżyser nie wspomniał, jak wyglądały dalsze negocjacje Foxa z Berry. Jednak faktem jest, że aktorka zagrała w "Ostatnim bastionie".
W przypadku Vaughna prawdziwe zaś okazało się powiedzenie: co się odwlecze, to nie uciecze. Pięć lat później stanął za kamerą superprodukcji "X-Men: Pierwsza klasa".











