Reklama

Tajemnica kobiecości: Krytycy o Winnickiej

Lucyna Winnicka stworzyła wiele wybitnych ról, a jej kreacje w "Matce Joannie od Aniołów" czy w "Pociągu" przeszły do historii polskiego kina - powiedział o zmarłej aktorce krytyk filmowy Andrzej Kołodyński. To typ aktorki, którego nie znajdziemy w kinie naszych czasów - uważa historyk filmu Tadeusz Lubelski.

Lucyna Winnicka zmarła we wtorek, 22 stycznia, w wieku 85 lat. Była jedną z najbardziej znanych polskich aktorek lat 60. i 70.

Reklama

Winnicka, zanim została dyplomowaną aktorką, ukończyła Wydział Prawa UW (1950). W 1953 r. ukończyła studia na PWST w Warszawie.

Aktorka urodziła się 14 lipca 1928 roku. Jej debiutem filmowym była rola w filmie "Pod gwiazdą frygijską" Jerzego Kawalerowicza. Do 1968 roku wystąpiła w prawie wszystkich filmach reżysera, prywatnie - męża. Stworzyła u niego swoje największe kreacje - jako Marta w "Pociągu" (1959, wyróżnienie na MFF w Wenecji) i tytułowa "Matka Joanna od Aniołów" (1960 rok - Nagroda Francuskiej Akademii Filmowej Kryształowa Gwiazda, Tribunascope na MFF w Panamie).

"Lucyna Winnicka jest dla mnie przykładem aktorki zdecydowanie filmowej, świadomej środków filmowych. Uważam, że w naszym kinie trudno szukać aktorki, która tak dobrze wyczuwała to medium. Reprezentacją jej talentu była rola Marty w filmie 'Pociąg' - powiedział PAP krytyk filmowy Andrzej Kołodyński, redaktor naczelny miesięcznika "Kino". - Jej postać w tym filmie z chwili na chwilę staje się coraz bardziej intrygująca. Budowanie postaci i jej reakcje na to, co dzieje się wokół, to popis naprawdę nowoczesnego aktorstwa" - ocenił.

Scenariusz "Matki Joanny od Aniołów", autorstwa Tadeusza Konwickiego i Jerzego Kawalerowicza, powstał na motywach znanego opowiadania Jarosława Iwaszkiewicza. Akcja utworu literackiego i filmu toczy się w XVIII wieku na Smoleńszczyźnie, w położonym na odludziu klasztorze. Miejscowe zakonnice wraz z ich przeoryszą Joanną opętał diabeł. Z pomocą przybywa młody egzorcysta - ksiądz Suryn, ale jego zabiegi i modlitwa okazują się jednak bezowocne.

Film wywołał protest polskiego episkopatu i Watykanu, a w Cannes dyplomatyczno-polityczny skandal i ponoć z tego powodu nie dostał Złotej Palmy, tylko Grand Prix. Ale rola Winnickiej spotkała się z jednoznacznymi pochwałami.

"Role, które stworzyła u Jerzego Kawalerowicza, to zdecydowanie role wybitne - powiedział Kołodyński. - "'Matka Joanna od Aniołów' to jej ogromna kreacja. Bardzo skomplikowana, dziwna. W tej roli wydobyła rodzaj wewnętrznego ciepła. To było nieoczekiwane, ponieważ jest to rola, która polega na kontraście historycznym. Z jednej strony opętanie przez demona, z drugiej strony dość intrygująca postać, która coś knuje. To była piękna rola, skomplikowana i interesująca" - podkreślił krytyk.

W latach 60. Winnicka wzięła udział w kilku kostiumowych filmach - jako księżna Anna Danuta w "Krzyżakach" Aleksandra Forda (1960), Eleonora w "Godzinie pąsowej róży" Haliny Bielińskiej (1963) i tytułowa bohaterka "Pamiętnika pani Hanki" Stanisława Lenartowicza (1963).

O kreacji Winnickiej w tym filmie Kołodyński powiedział: "Niedoceniona jest jej rola w filmie 'Pamiętnik pani Hanki'. Zagrała panią Hankę Renowicką - przedstawicielkę przedwojennej burżuazji. Zrobiła to z wielką klasą, bez szarży aktorskiej, a jednocześnie wyczuwa się jej dystans do tej roli, jakby krytycznie oceniała tę postać".

"Zdumiewającym jest także jej epizod w filmie 'Na wylot' Grzegorza Królikiewicza z 1972 roku. Jest to film awangardowy, a ona gra tam właścicielkę zakładu fotograficznego. Jej postać wprowadzono na ekran na zasadzie kontrastu. Jest świetlista, piękna, czysta, a jednocześnie musi wyrzucić z pracy bohatera filmu, odbyć z nim dramatyczną rozmowę. Ten epizod trwa może 10 minut, ale jest to naprawdę duża rola - zaznaczył Kołodyński.

Do 1974 roku występowała na scenach teatralnych Szczecina (Teatry Dramatyczne 1953-54) i Warszawy (Teatr Współczesny 1954-57, Teatr Dramatyczny 1959-74).

W drugiej połowie lat 70. zakończyła karierę aktorską nagrywając ostatni film w 1977 roku - krótkometrażowy "Deja vu czyli skąd my to znamy" (reż. Krzysztof Gradowski).

Jak powiedział PAP historyk filmu Tadeusz Lubelski, Winnicka była typem aktorki, którego raczej nie znajdziemy w kinie naszych czasów, bowiem dziś filmowi bohaterowie kojarzą się raczej z gwałtownością, ekscentrycznością i wyrazistością. "Przewijają się dzisiaj jednak od czasu do czasu postaci tajemnicze, przykuwające uwagę, takie jak Winnicka. Te bardzo różne filmy, w których występowała, spajała tajemnicą kobiecości" - mówił Lubelski.

Lucyna Winnicka założyła też Akademię Życia i prowadziła ją przez ponad 10 lat, ucząc medycyny niekonwencjonalnej, filozofii i medycyny Dalekiego Wschodu.

Znana jest również jako publicystka "Przekroju", ale pisała także w "Literaturze", "Argumentach" i "Kurierze". Wydała książkę "Podróż dookoła świętej krowy" (1987), która okazała się wydawniczym hitem i rozeszła w 120 tysiącach egzemplarzy.

Wiele podróżowała. "Walczyć zaczęły we mnie dwie dusze - solidna dusza artystki filmowej i zawadiacka - podróżnika reportera. (...) Może uda się wracać południem - Filipiny, Indie, kraje, gdzie tyle tajemnic: magowie rękami wdzierają się w ludzkie ciała, mnisi żywcem zakopują się w ziemi, dzieci łamią łyżeczki wzrokiem i dotknięciem palców. Zobaczyć na własne oczy i uwierzyć" - pisała Winnicka o swojej pierwszej podróży do Japonii, od której zaczęła się jej fascynacja filozofią i systemami medycznymi Dalekiego Wschodu. Wielkim powodzeniem cieszyła się też kolejna książka Winnickiej - "W poczekalni nieba" (1999).

W 1998 roku była jednym z członków założycieli Transparency International Polska - organizacji pozarządowej stworzonej do walki z korupcją, brakiem przejrzystości w prawie i nieuczciwością w życiu publicznym.

W 1975 roku została odznaczona Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Artystka była wieloletnim członkiem Stowarzyszenia Filmowców Polskich.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Lucyna Winnicka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje