Reklama

Tadeusz Łomnicki: Nie znosił kina

Wielokrotnie wygrywał plebiscyty na najwybitniejszego polskiego aktora XX wieku. Był pięciokrotnie żonaty, ale jego pierwszą i największą miłością do samego końca pozostał teatr. Tadeusz Łomnicki odszedł tak, jak żył - na scenie.

Tadeusz Łomnicki w filmie "Wizja lokalna 1901" (1980)

Serce aktora w końcu nie wytrzymało narzuconego tempa. Tadeusz Łomnicki zmarł na zawał 22 lutego 1992 roku na deskach Teatru Nowego w Poznaniu, w trakcie jednej z ostatnich prób do "Króla Leara", raptem kilka dni przed upragnioną premierą.

Reklama

"Więc jakieś życie świta przede mną. Łapmy je, pędźmy za nim, biegiem, biegiem" - tak brzmiały ostatnie słowa wypowiedziane przez Tadeusza Łomnickiego. Są to również ostatnie słowa tytułowego bohatera dramatu Szekspira. Chwilę potem król upada. Rola Leara była projektem marzeń Łomnickiego i miała stanowić ukoronowanie jego wspaniałej kariery.

Mały wielki człowiek

Urodził się 18 lipca 1927 r. w Podhajcach nieopodal Lwowa w rodzinie urzędnika pocztowego i nauczycielki. Ze względu na służbowe przenosiny ojca Łomniccy często zmieniali miejsce zamieszkania. Po ukończeniu Liceum Handlowego w Dębicy Tadeusz wyjechał do Krakowa, gdzie łączył pracę robotnika kolejowego z nauką gry na skrzypcach. Od początku wykazywał pociąg do sztuki, ale widział się raczej jako pisarza.

Na aktorstwo trafił przypadkiem - chciał zdawać na dramaturgię, lecz pomylił drzwi. Kilka lat później miał już w kieszeni dyplom reżysera Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie - tej samej uczelni, która potem mianowała go swoim rektorem. Wobec studentów i kolegów z planu był bardzo wymagający. Jego postawa perfekcjonisty często budziła popłoch, ale i szacunek. Mimo że aktor mierzył zaledwie 164 cm, nadrabiał wielkością artystyczną. Natura poskąpiła mu wzrostu, ale charyzmy i talentu nie szczędziła.

Wierność ideałom

Według niektórych, poważny cień na biografię Tadeusza Łomnickiego rzuca fakt, że był członkiem PZPR. To właśnie znajomości w kręgach władzy umożliwiły mu w 1976 r. założenie i objęcie dyrekcji własnego teatru. Do dziś Teatr na Woli nosi jego imię. Aktor zarządzał tym przybytkiem sztuki do ogłoszenia stanu wojennego, kiedy to oddał legitymację partyjną. Wtedy też ostatecznie zraził się do polityki, mimo że w sprawy Polski angażował się z zapałem od lat młodzieńczych. W czasie II wojny światowej należał do Szarych Szeregów, następnie był żołnierzem Armii Krajowej.

Ludzie, którzy dobrze go znali, jak Andrzej Wajda czy Andrzej Łapicki, wielokrotnie podkreślali, że Łomnicki nigdy nie miał złych intencji. Był ideowcem, głęboko wiernym własnym przekonaniom. Od polityki ważniejszy był dla niego jedynie teatr. Za to kino już niekoniecznie.

Awantura o Basię

To dziwaczny paradoks, ale wybitny aktor nie znosił kina. Kamera go kochała, ale była to miłość nieodwzajemniona. "Tadeusz nie cierpiał siebie uwiecznionego na taśmie filmowej. Dość często mówił, że aktor w filmie to »rzut bryły na płaszczyznę«. Ubolewał nad tym, że kamera ma »tylko jedno oko«. I ze szczególnym upodobaniem cytował zdanie poety Kazimierza Wierzyńskiego, że film to »najciemniejsze zbiegowisko głupoty«. Nie przepadał za filmem. Wciąż w nim grał, ale za nim nie przepadał" - pisała piąta żona Łomnickiego, Maria Bojarska, w głośnych wspomnieniach "Król Lear nie żyje".

Przełomem w filmowej karierze Łomnickiego okazała się rola Stacha w debiutanckim "Pokoleniu" Andrzeja Wajdy, z którym aktor szczerze się zaprzyjaźnił i spotykał zawodowo jeszcze wielokrotnie. Dopiero jednak rola w "Panu Wołodyjowskim" unieśmiertelniła go w oczach milionów widzów.

Przygotowując się do zagrania Małego Rycerza, schudł kilkanaście kilogramów, nauczył się jeździć konno i świetnie opanował szermierkę. Na planie poznał 23-letnią Magdalenę Zawadzką. Wybuchł płomienny romans. Para wystąpiła jeszcze wspólnie w telewizyjnym "Makbecie" Wajdy. Razem też polecieli na festiwal filmowy do Moskwy. Odwrotnie jednak niż w adaptacji prozy Sienkiewicza, gdzie Baśka ugania się za Michałem Wołodyjowskim, w życiu to on musiał rywalizować o względy filmowej Basi - w dodatku ze swoim odwiecznym rywalem ze sceny, Gustawem Holoubkiem. Ostatecznie Zawadzka wybrała Holoubka.

Rozwód po każdej premierze

Serce dawało się Łomnickiemu we znaki również pod innym względem. Długo chorował. Na początku lat 80. wreszcie przeszedł operację w Londynie. Koszty zabiegu wziął na siebie jego wieloletni przyjaciel - Roman Polański. Od 1988 r. aktor nie był już związany etatem z żadnym z teatrów. Występował wyłącznie gościnnie. Wrócił za to do niespełnionej pasji z dzieciństwa. Zaczął pisać wiersze i wspomnienia. 

U jego boku niezmiennie trwała Maria Bojarska. Poznali się w 1974 r., gdy wręczał jej indeks na inauguracji roku akademickiego na warszawskiej PWST. Później ona była asystentką reżysera Adama Hanuszkiewicza w Teatrze Narodowym, w czasie prób "Wesela", w którym Łomnicki grał Gospodarza. Tak to się zaczęło, mimo że Maria Bojarska z początku miała sporo wątpliwości, bo przecież bycie piątą żoną wielkiego artysty to nie lada sztuka. A jednak wytrwała z nim przez 18 lat, do samego końca, choć wiedziała, że nigdy nie wygra z teatrem. W książce "Król Lear nie żyje" przyznawała, że przed każdą premierą myślała o rozwodzie. "I jakoś to było do następnej premiery" - pisała.

Luty w TVP Kultura jest "Miesiącem z Tadeuszem Łomnickim". W ramach cyklu zobaczymy m.in. monodram "Ostatnia taśma" wg Samuela Becketta (21.02, wtorek, godz. 20.20), uznawany za jedno z największych scenicznych dokonań aktora, tuż obok kreacji w "Ifigenii w Taurydzie" Goethego, "Karierze Artura Ui" Brechta czy "Trzech siostrach" Czechowa.

PD

***Zobacz materiały o podobnej tematyce***

Tele Tydzień

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Tadeusz Łomnicki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje