Reklama

Stanisław Mikulski: Odszedł pięć lat temu

W środę, 27 listopada, mija dokładnie pięć lat od śmierci Stanisława Mikulskiego, aktora znanego przede wszystkim z roli Hansa Klossa w serialu "Stawka większa niż życie".

Stanisław Mikulski był jednym z ulubionych aktorów Polaków

Stanisław Mikulski zadebiutował w 1950 roku rolą junaka młodzieżowej organizacji Służba Polsce w filmie Leonarda Buczkowskiego "Pierwszy start". Pomimo że rola była epizodyczna, Mikulski postanowił zająć się aktorstwem na poważnie.

Reklama

Urodzony 1 maja 1929 roku w Łodzi, w 1953 roku zdał aktorski egzamin eksternistyczny w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Krakowie. Po egzaminie rozpoczął występy w Teatrze im. Osterwy w Lublinie. W roku 1964 przeniósł się do Warszawy i grał w stołecznych teatrach - Powszechnym, Ludowym, a następnie w Teatrze Polskim. W latach 1983-88 był aktorem Teatru Narodowego. Równolegle z karierą teatralną rozwijała się jego kariera filmowa.

W 1955 roku Mikulski zagrał w filmie sensacyjnym "Godziny nadziei" Jana Rybkowskiego. Następnie pojawił się jako Blondyn w "Cieniu" (1956) Jerzego Kawalerowicza. Mikulski wystąpił również m.in. w debiucie filmowym Tadeusza Chmielewskiego "Ewa chce spać" (1957). W tym samym roku zagrał rolę Smukłego w "Kanale" (1957) Andrzeja Wajdy, zastępcy dowódcy oddziału AK w "Barwach walki" (1964) oraz Kapitana Sowińskiego w "Skąpanych w ogniu" - oba filmy wyreżyserował Jerzy Passendorfer.

Trzy lata później, w 1968 roku premierę miał serial "Stawka większa niż życie" Andrzeja Konica i Janusza Morgensterna. Mikulski zagrał w nim główną rolę - Hansa Klossa, a właściwie Polaka Stanisława Kolickiego, który od 1941 roku do końca wojny podszywał się pod oficera niemieckiego Hansa Klossa i zdobywał cenne dla wywiadu radzieckiego informacje.

Jak sam wspominał, wszystko zaczęło się pod koniec 1964 roku, kiedy dostał propozycję zagrania w sześciu odcinkach widowiska telewizyjnego pt. "Stawka większa niż życie".

"Rolę przyjąłem, bo gwarantowało mi to zagranie w sześciu spektaklach Teatru Telewizji - na początku było to w ramach Teatru Sensacji. Te pierwsze sześć odcinków było emitowanych na żywo. Nikt nie spodziewał się, że zainteresowanie nimi będzie tak ogromne, widzowie niejako wymusili jego kontynuację. Spektakli teatralnych było w sumie 14 i dopiero po nich zaczęto realizację tej wersji, którą emitowano jako serial telewizyjny" - wspominał aktor podczas jednego z czatów internetowych.

Dzięki roli Klossa Mikulski zdobył wielką popularność - przez kilka lat z rzędu był najpopularniejszym aktorem, nie tylko w Polsce. W 1972 roku, po wyemitowaniu "Stawki..." we wszystkich demoludach, Mikulski został okrzyknięty najpopularniejszym aktorem krajów socjalistycznych. "Ten wybitny aktor urodził się w najpiękniejszym dniu roku: 1 maja" - pisały radzieckie gazety.

Popularność serialu i roli Klossa trwa do dziś. Serial jest często powtarzany przez telewizyjne stacje, a w Katowicach na początku marca 2009 roku otwarto prywatne Muzeum Hansa Klossa.

Co ciekawe, z wojskiem Mikulski zetknął się już jako chłopak. Służył w Lublinie w jednostce o profilu artystycznym. Tak się złożyło, że w teatrze miejskim zachorował aktor i szukano za niego zastępstwa. Dowódcy wysłali jego. - Ten moment zadecydował o moim życiu - mówił potem aktor.

Z Lublinem związał się na 12 lat. Tu po raz pierwszy się ożenił. Oszalał na punkcie 19-letniej artystki z operetki, Wandy. Kiedy w 1956 roku urodził się ich syn Piotr, o Stanisława Mikulskiego już upomniała się Warszawa. - Zacząłem rzadko bywać w domu, a nieobecność męża źle wpływa na małżeństwo - napisał szczerze w wydanej po latach autobiografii, tłumacząc przyczyny rozwodu. W czerwcu 1970 roku ożenił się ponownie - z młodszą o 9 lat kostiumolożką Jadwigą Rutkiewicz.

Aktor - po stworzeniu roli Klossa - wystąpił jeszcze w wielu filmach, m.in. w serialowej adaptacji książki Zbigniewa Nienackiego "Samochodzik i Templariusze" (1971) Huberta Drapella, w "Opętaniu" (1972) Stanisława Lenartowicza zagrał Karola, a w serialu "Polskie drogi" (1976) Krzysztofa Prymka i Janusza Morgensterna pojawił się jako kapitan Rogalski.

Gwiazdor mile wspominał szczególnie serial "Samochodzik i Templariusze". Okazało się, że znakomicie pasował do roli historyka poszukującego zaginionych skarbów, który jest przystojny, inteligentny i posiada samochód-amfibię z silnikiem ferrari. W serialu znalazły się dowcipne aluzje do "Stawki większej niż życie".

"Muszę z satysfakcją powiedzieć, że zagrałem w dwóch serialach, które oparły się działaniu czasu, bo wciąż budzą zainteresowanie. Pierwszy, wiadomo jaki. 'Samochodzika' wspominam bardzo dobrze. Żałuję, że ten serial miał tylko pięć odcinków. Były inne filmy z tym samym bohaterem, ale, niestety, już beze mnie" - mówił po latach Mikulski.

Także życie osobiste nie szczędziło mu razów. Stracił drugiego synka, co przez lata ukrywano, a po długiej walce z nieuleczalną chorobą - w 1985 roku odeszła jego ukochana żona Jadwiga. Aktor zniknął wtedy z życia publicznego, sprzedał dom, który wybudował dla Jadwigi i wyjechał do Moskwy, gdzie prowadził Ośrodek Informacji i Kultury Polskiej.

Gdy wydawało się, że w życiu praktycznie już nic go nie może ucieszyć, poznał nauczycielkę muzyki w szkole polskiej przy ambasadzie. Młodsza od niego o 28 lat Małgorzata samotnie wychowywała 3-letnią córkę Kasię. I to ta dziewczynka wniosła radość w jego życie.

W latach 90. wrócił razem z nimi do Polski. Dopiero wtedy filmowcy przypomnieli o Stanisławie Mikulskim. Pojawił się w serialu "Kryminalni", w "Złotopolskich", a przez 3 lata prowadził teleturniej "Koło Fortuny".

Żadna rola nie powtórzyła jednak sukcesu "Stawki większej niż życie" i to właśnie z rolą Hansa Klossa Mikulskiego wciąż kojarzono. Z czasem aktor polubił postać agenta J23, dzięki której stał się sławny. "W końcu prawie pół wieku jesteśmy razem i do dzisiaj pytają mnie, jak to było podczas pracy nad serialem" - mówił Mikulski.

Stanisław Mikulski zmarł 27 listopada 2014 roku. Na wieść o śmierci aktora wiele osób nie mogło lub nie chciało w nią uwierzyć. Pojawiły się nawet dosyć daleko idące wpisy internautów. "Ludzie , zrozumcie, że to as wywiadu i on teraz się ukrywa, a w mediach podali, że zmarł. To bujda, obce wywiady deptały mu po piętach i dlatego zrobili mu operację plastyczną i teraz ma nową tożsamość i będzie działał w Azji, a może w Ameryce, kto to wie. Trumna będzie pusta, bo muszą zainscenizować pogrzeb, aby wszystko było wiarygodne" - to jeden z komentarzy, które znalazły się pod informacją o śmierci aktora.


INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Stanisław Mikulski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje