Christoph Waltz uchodzi dziś za wybitnego aktora dzięki rolom u Quentina Tarantino, lecz zanim stał się Hansem Landą w "Bękartach wojny", jego droga była długa i nieoczywista. Polski reżyser Krzysztof Zanussi zauważył go już w latach dziewięćdziesiątych, dając mu szansę w swoim filmie.
Christoph Waltz i kinowe początki
Christoph Waltz urodził się w Wiedniu w 1956 roku w rodzinie z tradycją teatralną, w której dziadkowie byli aktorami, matka zajmowała się kostiumami, a ojciec sceną i dekoracjami. Studiował aktorstwo na prestiżowym Max Reinhardt Seminar, a także uczył się śpiewu operowego, zanim skupił się całkowicie na aktorstwie.
W latach siedemdziesiątych wyjechał do Nowego Jorku, gdzie doskonalił warsztat u Lee Strasberga i Stelli Adler. Po powrocie do Europy pracował w teatrze w Wiedniu i telewizji w Niemczech oraz Austrii. Jednak wciąż brakowało tej jednej iskry, która stałaby się jego przełomem. Wtedy pojawił się Krzysztof Zanussi.
W 1991 roku Waltz otrzymał ciekawą propozycję od polskiego reżysera. Miał zagrać główną rolę w filmie "Życie za życie. Maksymilian Kolbe". Zanussi zauważył go wcześniej na scenie oraz w jednym z seriali telewizyjnych. Mimo że aktor nie znał języka polskiego, rola nie wymagała mówienia - głos pod jego postać podłożył Adam Ferency. Zanussi później stwierdził, że widział w nim wielki potencjał aktorski i przepowiadał mu znaczącą karierę.
W 1997 roku Waltz wystąpił ponownie u Zanussiego w filmie "Brat naszego Boga", zrealizowanym na podstawie dramatu Karola Wojtyły. W tej produkcji wcielił się w rolę Maksymiliana Gierymskiego, przyjaciela Alberta Chmielowskiego.
"Bękarty wojny" i wielki przełom
Tarantino planował "Bękarty wojny" przez wiele lat, jednak scena obsady była kluczowa i bardzo trudna. Postać Hansa Landy - eleganckiego, wielojęzycznego nazisty, który tropi ukrywających się Żydów, wymagała aktora nietuzinkowego: ktoś musiał mówić biegle po niemiecku i francusku, mieć charyzmę i jednocześnie mroczną moc bycia fascynującym antagonistą. Tarantino początkowo rozważał m.in. Leonarda DiCaprio, ale zdecydował, że rola powinna przypaść niemieckojęzycznemu aktorowi.
Gdy Waltz przyszedł na przesłuchanie, po pierwszych linijkach reżyser wiedział, że znalazł właściwą osobę. Rola Landy otworzyła Waltzowi drzwi do światowej kariery. Film zadebiutował w 2009 roku, pierwszy publiczny pokaz odbył się na festiwalu w Cannes, gdzie Waltz otrzymał nagrodę dla najlepszego aktora. Za tę kreację zebrał także Oscara, Złoty Glob i inne międzynarodowe wyróżnienia.
Dla Waltza praca u Zanussiego oznaczała pierwszą poważną ekspozycję w kinie autorskim i europejskim, potwierdzenie, że jego talent funkcjonuje także poza teatralnymi deskami i ekranem telewizyjnym. To doświadczenie pomogło mu ugruntować warsztat, zbudować pewność siebie i zyskać opinię aktora wartościowego także w wymagających produkcjach.
Później Tarantino ofiarował mu możliwość wykazania się w roli przeciwnej - antagonistycznej, ale złożonej. Waltz dzięki temu stał się globalną gwiazdą, łącząc kino rozrywkowe i kino artystyczne, występując często jako postać drugoplanowa, ale pamiętana i nagradzana. Po "Bękartach wojny" kontynuował karierę w Hollywood, pojawiał się w filmach Tima Burtona czy Romana Polańskiego, w projektach artystycznych, a jego umiejętność operowania różnymi językami i kulturami stała się częścią jego rozpoznawalności.
Na czym polega geniusz Hansa Landy?
Hans Landa to postać niezwykle wielowymiarowa: elegancki oficer SS potrafiący być czarujący i jednocześnie przerażający. To bohater, który porusza się między językami, kulturą a okrucieństwem. Waltz przez niuanse głosu, mimiki i napięcia stworzył postać, która nie bywa łatwa do polubienia, ale trudno ją zapomnieć. Tarantino sam mówił, że Landa to najprawdopodobniej najwspanialsza postać, jaką kiedykolwiek napisał. Ten charakter stał się też wzorem tego, jak można połączyć zło z wdziękiem, moralne szarości z czarnym humorem. Dla krytyków była to rola jedyna w swoim rodzaju, dla widzów scena po scenie budująca strach, by zaraz potem zaskoczyć humorem lub inteligencją.
Christoph Waltz jest przykładem, że droga do sukcesu nie musi zaczynać się od wielkiego ekranu Hollywood, a liczy się talent, autentyczność i moment, który ujawnia możliwości aktora. Krzysztof Zanussi jako jeden z pierwszych dostrzegł jego potencjał, dając mu role wymagające obecności, charakteru i odporności aktorskiej. Tarantino dał mu przestrzeń, by zabłysnąć międzynarodowo i pokazać, że postać negatywna może być narracyjnie centralna. Dziś Waltz balansuje między rolami w blockbusterach i filmach artystycznych, a każda nowa kreacja budzi zainteresowanie, bo jego kariera stała się dowodem na to, jak ważne są pierwsze kroki, właściwy wybór ról i świadomość własnej wartości w aktorstwie.









