Reklama

​Sophia Loren: Kiedy mówię, ile mam lat, sama czasem w to nie wierzę

Legendarna włoska aktorka zapewnia, że metryka nie determinuje jej samopoczucia. Dla Loren, która we wrześniu skończyła 86 lat, czas się niejako zatrzymał - twierdzi ona, że wciąż czuje się tak, jak wówczas, gdy miała 20 lat.

Sophia Loren w 1965 roku

Gwiazda zaznacza przy tym, że jest pogodzona z tym, że się starzeje, dlatego nie ma zamiaru ingerować w swój wygląd przy pomocy specjalistów od medycyny estetycznej.

Reklama

Zdobywczyni Oscara, którą Amerykański Instytut Filmowy umieścił na 21. miejscu w rankingu największych kobiecych gwiazd klasycznego hollywoodzkiego kina, po trwającej blisko dekadę przerwie wróciła do aktorstwa.

Sophię Loren od 6 listopada możemy oglądać w zrealizowanym dla Netflixa dramacie "Życie przed sobą". W nakręconym przez jej syna Edoardo Pontiego filmie wcieliła się ona w kobietę ocalałą z Holocaustu, która przyjmuje pod swój dach 12-letniego muzułmańskiego imigranta.

Legendarna aktorka w najnowszym wywiadzie postanowiła podzielić się kilkoma życiowymi mądrościami, które jej samej pomogły przetrwać trudne chwile i zaakceptować to, co przynosi los. Loren przyznaje, że kluczem do szczęścia jest pogodzenie się z tym, co nieuniknione oraz pozwolenie sobie na przeżywanie cierpienia.

"Byłam zrozpaczona, kiedy zmarł mój mąż, bo to są uczucia, których nie możesz przezwyciężyć. Pojawia się samotność, ale trzeba to zaakceptować, bo takie po prostu jest życie" - stwierdza w rozmowie z miesięcznikiem "AARP The Magazine".

Gwiazda próbuje jednak zachować optymizm, nawet w dobie pandemii. I namawia innych do tego, by mimo odległości, która dzieli ich obecnie z bliskimi, wkładali wysiłek w podtrzymywanie kontaktu z rodziną i przyjaciółmi.

"Choć mieszkam z dala od swoich synów, bardzo często do siebie dzwonimy, wysyłamy sobie zdjęcia. Staram się skupiać na momentach dających mi szczęście i wyczekiwać lepszego jutra. Jeśli jesteś zdrowy i robisz na co dzień coś, co sprawia ci przyjemność, nie możesz myśleć: 'Boże, jutro umrę!'" - zaznacza.

Ikona kina jest wielką orędowniczką akceptowania tego, że każdy się starzeje, dlatego, jak podkreśla, nie ma zamiaru ingerować w swój wygląd w gabinecie chirurga plastycznego.

"Po co zmieniać swoje ciało i starać się być kimś innym, jeśli jest ci ze sobą dobrze? Podoba mi się to, co mam. Lubię siebie" - wyznaje. Mimo że we wrześniu skończyła 86 lat, Loren niejako na przekór metryce tryska młodzieńczą energią. "Kiedy mówię, ile mam lat, sama czasem w to nie wierzę. Czuję się, jakbym wciąż była dwudziestolatką!" - zapewnia gwiazda.


PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Sophia Loren

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje