Reklama

"Solid Gold" Jacka Bromskiego w kinach od 29 listopada

29 listopada na ekrany polskich kin trafi inspirowany kulisami afery Amber Gold thriller sensacyjny "Solid Gold" w reżyserii Jacka Bromskiego ("Bilet na Księżyc", "Anatomia zła").

Andrzej Seweryn, Marta Nieradkiewicz oraz Janusz Gajos na plakacie filmu "Solid Gold"

Główne role w "Solid Gold" grają: Janusz Gajos i Andrzej Seweryn. Obok nich zobaczymy na ekranie m.in.: Martę Nieradkiewicz, Piotra Stramowskiego, Danutę Stenkę, Olgierda Łukaszewicza, Artura Żmijewskiego, Mateusza Kościuszkiewicza, Andrzeja Konopkę, Olenę Leonenko-Głowacką, Krzysztofa Stroińskiego, Ewę Kasprzyk, Andrzeja Zielińskiego, Sławomira Orzechowskiego, Karolinę Staniec i Macieja Maleńczuka.

Reklama

Autorem zdjęć do filmu jest ceniony i wielokrotnie nagradzany operator Arkadiusz Tomiak ("Obława", "Legiony"). Muzykę skomponował Louis Ludek Drizhal ("Śmiertelna wyliczanka"), za montaż odpowiada Krzysztof Szpetmański ("Chce się żyć", "Papusza"). Producentem filmu jest Akson Studio - autorzy artystycznych i komercyjnych sukcesów takich dzieł, jak: "Miasto 44", "Atak paniki", "Powidoki" czy "Wałęsa. Człowiek z nadziei". "

Kaja Miller (Marta Nieradkiewicz) jest młodą, ambitną policjantką. W czasie jednej z akcji zostaje porwana i zgwałcona przez gangsterów. Uciekając, zabija swoich oprawców, ale w służbowym raporcie zataja okoliczności zajścia i odchodzi z pracy. Osiem lat później do Gdyni ściąga ją jej były szef - Nowicki (Janusz Gajos), wysoki oficer CBŚ, który stoi na czele zespołu prowadzącego dochodzenie w sprawie biznesowo-politycznych powiązań na Pomorzu. Grupa ma za zadanie rozpracowanie przestępców zajmujących się budowaniem piramidy finansowej o ogromnym zasięgu. Tropy prowadzą do Kaweckiego (Andrzej Seweryn) - nieuczciwego biznesmena wykorzystującego polityczne znajomości do ochrony własnych interesów. Śledztwo zatacza coraz szersze kręgi i obnaża powiązania świata biznesu, służb i przestępczości zorganizowanej.

Przypomnijmy, że film "Solid Gold" był przedmiotem producenckich przepychanek z politycznym podtekstem. Obraz pierwotnie miał trafić na ekrany kin 5 lipca, jednak data premiery została  przesunięta na 11 października, czyli dwa dni przed wyborami parlamentarnymi. Film miał być wymierzony w polityków opozycji i działać na ich niekorzyść.

Początkowo dystrybutorem filmu miał być Kino Świat, jednak TVP znacząco przebiła jego ofertę. W wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" w lipcu 2019 szef Akson Studio, Michał Kwieciński, zdradził, że Jackowi Kurskiemu bardzo zależało na wprowadzeniu do kin filmu Bromskiego. "Solid Gold" miał być pierwszym tytułem TVP Dystrybucja Kinowa, odpowiedzialnej za promocję kinową koprodukcji Telewizji Polskiej.

Po raz pierwszy publicznie "Solid Gold" miał zostać zaprezentowany we wrześniu na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, jednak kilka dni przed pokazem producent Akson Studio - na wniosek TVP - wycofał film z Konkursu Głównego imprezy. Powodem decyzji było to, że film nie przeszedł kolejnej kolaudacji, która stanowi warunek szerokiej dystrybucji i prezentacji na festiwalach.

Reżyser Jacek Bromski przyznał, że decyzję o wycofaniu filmu z festiwalu w Gdyni przyjął "z ogromnym zaskoczeniem".

"Rozumiem, że skoro nie wyraziłem i nadal nie wyrażam zgody na przemontowanie filmu i jego propagandowe wykorzystanie przed wyborami, TVP SA wywarło nacisk na producenta filmu, aby wycofać mój film ze wszystkich zaplanowanych pokazów festiwalowych, także z tych, na które bilety zostały już sprzedane. Bardzo żałuję, że festiwalowa publiczność nie będzie mogła zobaczyć filmu w nieocenzurowanej wersji" - reżyser napisał w specjalnym oświadczeniu.

TVP przypomniała, że fabuła filmu od początku oparta była na motywach afery Amber Gold . "Autorem takiego pomysłu był p. Jacek Bromski, który przyszedł osobiście do Telewizji Polskiej po wielomilionowe wsparcie i wsparcie takie dla filmu uzyskał. TVP podzieliła bowiem pogląd reżysera, że osadzenie akcji w realiach głośnej afery odpowie na społeczne zainteresowanie i stworzy przesłanki do uzyskania sukcesu kinowego. Potwierdza to szereg publikacji z tamtego okresu" - napisano w specjalnym oświadczeniu.

Telewizja Polska twierdziła, że Jacek Bromski "w wyniku politycznego nacisku i środowiskowej psychozy wyciął kluczowe sceny nawiązujące do afery Amber Gold".

W rezultacie powstał "wyabstrahowany z realiów film o niczym, który na domiar złego reżyser wydłużył o pół godziny do 140 minut łamiąc umowę koproducencką, zakładającą fabułę o długości 110 minut". "Tak rażące i uchybiające etyce zawodowej i profesjonalizmowi decyzje, godzące w dobro projektu 'Solid Gold', uniemożliwiło TVP dokonanie odbioru filmu" - zaakcentowano.

Całe zamieszanie zaowocowało zerwaniem przez TVP umowy koprodukcyjnej i... powrotem "Solid Gold" do Konkursu Głównego Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni dzień przez zakończeniem imprezy.

TVP tłumaczyła, że decyzja o rozwiązaniu umowy koproducenckiej uchroniła Telewizję Polską przed "autoryzowaniem cenzury, konformizmu i rezygnacji z ambicji twórczej, których efektem jest dzieło słabe, pozbawione dramaturgii i spójności oraz całkowicie inne niż projekt, który pan Bromski pierwotnie zaproponował".

- Nie jestem szczęśliwy z tego powodu, że nawet "The Washington Post" napisał o nas w kontekście tych istotnych wydarzeń. Wolałbym, żeby napisali o filmach, które też wzbudzają niemałe emocje - skomentował dyrektor imprezy, Leszek Kopeć.

Po gdyńskiej aferze dystrybutorem filmu "Solid Gold" ponownie został Kino Świat.


INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Solid Gold

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje