Reklama

Reklama

"Śmierć na Nilu": Co z rolą Armiego Hammera?

Kilka dni temu Disneya ogłosił nowe daty premier wielu ze swoich najbardziej oczekiwanych filmów. Wśród nich była „Śmierć na Nilu. W drugim po „Morderstwie w Orient Expressie” filmie z cyklu o przygodach detektywa Herculesa Poirot (Kenneth Branagh) jedną z ról zagrał oskarżony o gwałt i kanibalizm Armie Hammer. Studio Disneya nie zamierza usuwać go z gotowego filmu i kręcić ponownie jego scen z udziałem innego aktora. Może to stanowić poważny marketingowy problem, jeśli do dnia premiery „Śmierci na Nilu” Hammer nie zdoła się oczyścić z ciążących na nim zarzutów.

Armie Hammer i Gal Gadot w filmie "Śmierć na Nilu"

"Śmierć na Nilu" to jeden z tych filmów, których premiera z powodu pandemii COVID-19 jest przekładana najczęściej. Robiono to aż sześć razy. Do kin miał trafić jeszcze pod koniec 2020 roku, ale ostatecznie zobaczymy go dopiero w lutym 2022 roku, o ile ta data premiery po raz kolejny nie ulegnie zmianie. Dla wierzących w niewinność Armiego Hammera fanów może to być jedyna okazja w najbliższym czasie na ujrzenie go na ekranie. Reprezentująca go agencja aktorska zerwała z nim współpracę, a on sam stracił role w filmach "Shotgun Wedding", "Billion Dollar Spy" oraz serialu "The Offer". Nie zniknie jednak ze "Śmierci na Nilu".

Reklama

Jak informuje portal "Variety", rola Hammera w filmie "Śmierć na Nilu" jest na tyle duża, że można ją traktować jak pierwszoplanową. Źródła, na które powołuje się portal, twierdzą, że studio Disneya nie planuje zatrudnienia nowego aktora i nakręcenia z nim ponownie scen, w których wystąpił Hammer. Do takiej zamiany doszło w przypadku filmu "Wszystkie pieniądze świata", w którym Kevina Spaceya zastąpił Christopher Plummer. Miało to jednak miejsce na początku produkcji. W tym przypadku dokrętki kosztowałyby studio Disneya miliony dolarów. Byłoby też w zasadzie niemożliwe, by ponownie zebrać tych członków obsady, którzy mieli z Hammerem wspólne sceny.

Zarzuty przeciwko Hammerowi pojawiają się lawinowo. Na początku roku został oskarżony przez kilka kobiet, które twierdziły, że za pośrednictwem mediów społecznościowych zachęcał je do realizowania jego fantazji dotyczących brutalnego seksu i kanibalizmu. Niedawno aktor został oskarżony o gwałt przez jedną ze swoich byłych partnerek, przedstawiającą się jako Effie. Gwiazdor jest też w trakcie walki o prawa do opieki nad dwójką swoich dzieci. To pokłosie ogłoszonego w połowie ubiegłego roku rozwodu z Elizabeth Chambers.

Choć Hammer utrzymuje, że jest niewinny, a zarzuty nazywa dosadnie "gówno prawdą", fakt, że został oskarżony przez tak wiele kobiet jest kolejnym kłopotem dla studia Disneya w czasie rozkwitu ruchu #MeToo. Głównie dlatego, że w "Śmierci na Nilu" towarzyszyła mu imponująca kobieca obsada, w której znalazły się Gal Gadot ("Wonder Woman"), Annette Bening ("Kapitan Marvel"), Letitia Wright ("Czarna Pantera"), Sophie Okonedo ("Hotel Rwanda") i Rose Leslie ("Gra o tron").

W efekcie niewykluczone jest, że film "Śmierć na Nilu" trafi kiedyś po cichu na platformę streamingową Disney+, a w kinach wyświetlany nie będzie. 

***Zobacz także***

PAP life
Dowiedz się więcej na temat: Śmierć na Nilu | Armie Hammer

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL