Reklama

Skandal na Fryderykach! Antoni Komasa-Łazarkiewicz bez nagrody!

W sobotę, 9 marca, w Katowicach odbyła się 25. Gala Muzyki Rozrywkowej i Jazzu podczas której zostały wręczone Fryderyki, uznawane za najważniejsze muzyczne nagrody w Polsce. Nie obyło się bez kilku zgrzytów. "Fakt tak obcesowego pominięcia mnie odczuwam jako coś absurdalnego, dotkliwego i obraźliwego" - napisał na swym profilu na Facebooku Antoni Komasa-Łazarkiewicz. O co chodzi?

Antoni Komasa-Łazarkiewicz ma prawo do rozgoryczenia

Okazało się, że w kategorii "Album roku muzyka ilustracyjna" - za muzykę z filmu Filipa Bajona "Kamerdyner" - Fryderyki otrzymali wszyscy związani z tym albumem, poza... kompozytorem muzyki do filmu. Jak to możliwe?

Reklama

Więcej o nagrodzonych przeczytacie tutaj: Fryderyki 2019: Dawid Podsiadło triumfuje

Podczas sobotniej gali Fryderyki w tej kategorii otrzymali: Kortez, Mary Komasa, Agnieszka Kopacka-Aleksandrowicz, Karol Marianowski, Piotr Komorowski oraz Polska Orkiestra Radiowa.

Choć Antoni Komasa-Łazarkiewicz nie był na gali w Katowicach (nie zaproszono go), dowiedział się, że dostał Fryderyka od kolegi. Oto, co kompozytor napisał na swym profilu na Facebooku!

"Przed chwilą z sms-a od kumpla, co akurat był na gali, dowiedziałem się, że dostałem Fryderyka. Za soundtrack do filmu Kamerdyner. Właśnie go wręczono. Gratuluję genialnemu Karol Marianowski, Jarkowi Regulskiemu, Mary Komasa, fantastycznej Polskiej Orkiestrze Radiowej, Piotrowi Komorowskiemu, Patrycja Bukowska oraz wszystkim innym zaangażowanym w powstanie tej muzyki.I wielkie podziękowania dla Filipa Bajona oraz producentów filmu: Olga Bieniek, Mirosława Piepki oraz Robert Kijak. I gratulacje dla @Kortez.P.S. Trochę szkoda, że nawet nie dostałem zaproszenia na wręczenie nagród" - napisał na swym profilu na Facebooku Antoni Komasa-Łazarkiewicz, kompozytor muzyki do filmu Filipa Bajona "Kamerdyner".

Post pojawił się na profilu kompozytora w sobotę, 9 marca,o godzinie 20:20 - podczas trwania gali Fryderyki.

Następnego dnia, w niedzielę, 10 marca, na profilu pojawił się kolejny post, informujący o tym, że artysta jednak Fryderyka... nie dostał.

"Errata: NIE otrzymałem Fryderyka. Dostali go wykonawcy mojej muzyki na mojej płycie. Wygląda to tak, jak gdyby pianista, klawesynistki (dwie, w tym Mary Komasa), wiolonczelista oraz orkiestra (ale już nie grający na instrumentach perkusyjnych Monika Szulińska i Wojciech Malina Kowalewski) skrzyknęli się któregoś dnia pod hasłem "hej, chodźcie nagramy coś razem! Może którąś z kompozycji Łazarkiewicza?"
W efekcie powstała nagrodzona płyta, podobnie jak choćby nagrania utworów Mozarta powstają bez jego osobistego udziału.
Absurdu i głupoty tego założenia nie muszę Wam chyba tłumaczyć.
Tak więc nagrodę Fryderyk. Festiwal otrzymała moja płyta, przeze mnie wymyślona, skomponowana, wyprodukowana muzycznie wspólnie z Mary, z gościnnym udziałem pięknej piosenki Kortez, ale nie ja sam.
Nie aspirowałem do tej nagrody, nie starałem się o nią, nie prosiłem. Kompletnie nie zależy mi na posiadaniu kolejnej statuetki na półce. Ale fakt tak obcesowego pominięcia mnie odczuwam jako coś absurdalnego, dotkliwego i obraźliwego.
Mam nadzieję, że osoby odpowiedzialne za to wezmą na siebie ciężar naprawienia tego błędu".

Jak to się stało, że w takiej kategorii pominięto kompozytora muzyki do filmu?


INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Fryderyki 2019

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje