Reklama

Reklama

Sharon Stone zachwyca się współpracą z Woodym Allenem

Wysuwane pod adresem Woody'ego Allena oskarżenia o molestowanie adoptowanej córki Dylan mocno zszargały jego reputację. Chwalenie go nie jest dziś w Hollywood w dobrym tonie, przeciwnie - wielu aktorów wyraziło publicznie ubolewanie, iż w przeszłości wystąpili w jego filmach. Sharon Stone przepraszać za współpracę z Allenem nie ma zamiaru, nie chce też dołączać do chóru krytyków. "Zawsze uważałam go za spektakularnego reżysera" - wyznała gwiazda.

Wysuwane pod adresem Woody'ego Allena oskarżenia o molestowanie adoptowanej córki Dylan mocno zszargały jego reputację. Chwalenie go nie jest dziś w Hollywood w dobrym tonie, przeciwnie - wielu aktorów wyraziło publicznie ubolewanie, iż w przeszłości wystąpili w jego filmach. Sharon Stone przepraszać za współpracę z Allenem nie ma zamiaru, nie chce też dołączać do chóru krytyków. "Zawsze uważałam go za spektakularnego reżysera" - wyznała gwiazda.
Woody Allen i Sharon Stone w scenie z filmu "Dar z nieba" /Everett Collection update HDD December 2012 /East News

Skandal z udziałem Woody’ego Allena wybuchł na początku lat 90. Twórca "Manhattanu" i "Annie Hall" został wówczas oskarżony przez byłą partnerkę Mię Farrow o molestowanie ich adoptowanej córki, Dylan Farrow. Choć podczas procesu sądowego słynnego reżysera finalnie uniewinniono, zarzuty te potem wielokrotnie powracały. A po tym, jak w 2014 roku Dylan Farrow opublikowała na łamach "The New York Timesa" list otwarty, w którym ze szczegółami opisała wykorzystywanie seksualne przez adopcyjnego ojca, wiele gwiazd publicznie wyraziło ubolewanie, iż kiedykolwiek współpracowało z Allenem.

Reklama

Krytyczne głosy na temat słynnego filmowca w ostatnim czasie przybrały na sile za sprawą głośnego dokumentu HBO "Allen kontra Farrow" poświęconego krzywdom, jakie miał wyrządzić przybranej córce. Do osób, które potępiają Allena nie przyłączy się jednak Sharon Stone, która na ekranie zadebiutowała jako statystka w wyreżyserowanym przez niego komediodramacie "Wspomnienia z gwiezdnego pyłu". Mimo że gwiazda "Nagiego instynktu" nie chce podawać w wątpliwość słów córki filmowca, przepraszać za współpracę z nim również nie ma zamiaru.

"Jestem w pełni świadoma, że film dokumentalny o nim, który miał niedawno premierę, może pokazywać stuprocentową prawdę. To jednak nie jest moje doświadczenie. Współpraca z Woodym Allenem była cudowna, a on był wobec mnie niesamowicie profesjonalny. Zaczęliśmy razem pracować, kiedy byłam młodą kobietą, miałam 19 lat. Będąc na planie czułam, że mnie wspiera i dopinguje. Zawsze uważałam go za spektakularnego reżysera" - wyznała Stone w programie "The Michelle Collins Show".

Aktorka zaznaczyła, że doświadczyła wielu nieprzyjemności i nadużyć ze strony reżyserów i producentów, jednak Allena nigdy nie zachował się wobec niej źle. "Jest wielu facetów w tej branży, którzy dopuszczali się haniebnych czynów, a wciąż nie zostali zdemaskowani. Miałam do czynienia z kilkoma takimi postaciami, ale Woody nie jest jedną z nich" - podkreśliła Stone.

Po premierze filmu "Allen kontra Farrow" reżyser kolejny raz zaprzeczył stawianym mu zarzutom. "Jak wiadomo od dekad, te oskarżenia są całkowicie nieprawdziwe. Chociaż ten tandetny hit HBO przyciągnie zapewne mnóstwo widzów, nie zmieni on faktów" - oświadczył Allen.

PAP life
Dowiedz się więcej na temat: Sharon Stone

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL