Reklama

Reklama

"Ściema po polsku": Powrót Mariusza Pujszo

11 czerwca na ekrany kin trafi "Ściema po polsku" Mariusza Pujszo - zwariowana komedia o kulisach show-biznesu, parciu na szkło, łatwej kasie, wielkich ściemach i biznesie "po polsku".

Mariusz Pujszo z gwiazdami filmu "Ściema po polsku"

Trójka przyjaciół, samozwańczych biznesmenów - dwóch Januszy biznesu i "bogu ducha winny" znany komik, postanawia wkroczyć do branży filmowej i nakręcić film, który powali widzów na kolana. Wystarczy w końcu kamera, kilka kartek niedokończonego scenariusza i obietnica sławy. Chętnych na casting jest mnóstwo. Atrakcyjne, ambitne dziewczyny, z rybimi ustami i biustem XXL, zrobią wszystko by zagrać. Talent nie jest tu najważniejszy. Tylko co, jeśli filmu wcale ma nie być?

"Zamiast wielkich pieniędzy są czeki bez pokrycia, a strumieniami nie leje się szampan a kolejne katastrofy! Gorzej być nie może? A jednak! Kto choć raz liznął polskiego szołbiznesu, wie, że wszystko jest możliwe a wszelkie chwyty dozwolone. Zaczyna się jazda bez trzymanki, a kolejne pomysły 'producentów' to prawdziwy rollercoaster emocji. Takiej komedii jeszcze nie było a wszelkie podobieństwo osób i zdarzeń w filmie nie jest przypadkowe. Skojarzenia z Boratem absolutnie dozwolone. Jaki kraj, taki Tarantino!" - reklamują "Ściemę po polsku" producenci produkcji.

Reklama

Reżyserem filmu i autorem scenariusza jest Mariusz Pujszo, znany m.in. z produkcji "Polisz kicz projekt". Teraz tłumaczy, że "Ściema po polsku" to właściwie remake tamtego filmu.

"Zrobiłem kiedyś film, którym zwojowałem świat. Mowa o (...) 'Polisz kicz projekt' - film w stylu 'Borata', z tym że ja zrobiłem go wiele lat przed 'Boratem'. Gdziekolwiek na świecie 'Polisz kicz projekt' był pokazywany, wywoływał niesamowite reakcje. A dystrybucja na świecie była bardzo szeroka. W USA był to najlepiej sprzedający się film na VHS w tamtym czasie. Od dłuższego czasu nurtowało mnie, że może warto zrobić remake tego filmu, czyli coś, co będzie w podobnym stylu. Sprzyjają temu dzisiejsze czasy, a żyjemy w czasach bez sentymentów. Dziś najważniejsze jest zaistnieć! I kto pierwszy ten lepszy! Nieważne z jakiego powodu. Ważne jest żeby ludzie słyszeli, żeby podziwiali. Każdy czeka na pochlebstwa, wyróżnienia, nagrody. Króluje szołbiznes i portale społecznościowe typu Instagram, Facebook, Tik Tok. Ludzie lgną do różnorodnych programów telewizyjnych reality show. Chcą być znani i dla kariery zrobią wszystko" - tłumaczy Pujszo, który zagrał też jedną z głównych ról.

Zdecydowana większość aktorek, które zobaczymy na ekranie, to aktywne instagramerki, dziewczyny występujące w telewizjach, na galach KSW, Fame MMA, festiwalach, imprezach firmowych, pracujące w modelingu, wszędzie, gdzie można się wypromować. Na ekranie zobaczymy m.in. Katarzynę Motloch, zwyciężczyni "Projekt Lady" Magdalenę Lubacz, modekę Martę Borkowską, gwiazdę programu "Damy i wieśniaczki" Magdalenę Syrycką, finalistkę Miss Polonia 2016 Ewę Woch, piosenkarkę Natalię Oprychał, fotomodelki Magdalenę Krakowiecką, Dorotę Lagietę i Dominikę Dąbrowską oraz znane z "Pętli" Patryka Vegi siostry Izę i Darię Chojnackie.

"To parcie na szkło. Żeby być rozpoznawalnym, żeby media pisały. To też pociąg do tego, żeby mieć więcej obserwujących na Instagramie, więcej lajków na Facebooku. Robimy sobie wszędzie selfie. Każdy wie, że w tej chwili fajna fotka równa się tysiące followersów. A im więcej mam followersów tym jestem ciekawszy, fajniejszy, ważniejszy. To trend na całym świecie. Ludzie są znani z powodu popularności, a nie osiągnięć. Pomyślałem, że to idealny temat na film i postanowiłem zrealizować 'Ściemę po polsku'" - wyjaśnia Pujszo.

Na ekranie zobaczymy też Grzegorza Halamę.

"Film czasem lawiruje na granicy dobrego smaku, ale należy pamiętać, że jest bardzo przemyślany i wymaga niezwykłej inteligencji każdego elementu, że by właśnie nie był taki prosty. Druga rzecz - jeśli chcemy skrytykować nieco to, co się dzieje z młodymi ludźmi w świecie social mediów - niestety efekt może być właśnie taki. Dążenie do popularności za wszelką cenę, nie zawsze na bazie talentu - może nie raz dawać efekt komiczny. Oczywiście film nie jest wyrazem tego, co faktycznie w życiu myślimy i robimy - ale małą parodią. I tutaj, stety lub niestety, odbiór zależy od rozwinięcia poczucia humor oglądającego. Taki też jest zamysł filmu, żeby para oglądająca go w kinie mogła się zastanawiać, co w tym jest prawdą,  co przeginką a co nie jest" - mówi Halama.

Mariusz Pujszo widzi w swej produkcji komercyjny potencjał.

"Dla mnie najważniejsze jest to, że ludzie lubią tego typu komedie. Najlepszym dowodem jest scenka z naszego filmu wrzucona do internetu pod tytułem 'Nie ślin się gówniarzu'. Mieliśmy przeszło 10 mln wyświetleń! To daje dużo do myślenia. Jestem przekonany, że film ten będzie ciekawą alternatywą dla filmów powstających zgodnie z filmowymi standardami i przyciągnie przed ekrany kin tysiące fanów szukających w produkcjach innowacyjności, świeżości i nieszablonowego humoru" - konkluduje Pujszo. I zapowiada, że "Ściema po polsku" trafi również na ekrany kin w Wielkiej Brytanii, Irlandii, Niemczech, Belgii, Holandii oraz USA.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje