Reklama

Reklama

Rumer Willis: Od lat w cieniu rodziców

Rumer Willis, córka Demi Moore i Bruce'a Willisa, od lat stara się zaistnieć w show-biznesie. I choć próbowała swoich sił już jako modelka, aktorka oraz piosenkarka, sławę wciąż zawdzięcza jedynie temu, że jej rodzice to gwiazdy kina. W efekcie od lat żyje w ich cieniu, zwłaszcza wciąż zachwycającej urodą matki.

Rumer Willis, córka Demi Moore i Bruce'a Willisa, od lat stara się zaistnieć w show-biznesie. I choć próbowała swoich sił już jako modelka, aktorka oraz piosenkarka, sławę wciąż zawdzięcza jedynie temu, że jej rodzice to gwiazdy kina. W efekcie od lat żyje w ich cieniu, zwłaszcza wciąż zachwycającej urodą matki.
Rumer Willis /Axelle/Bauer-Griffin/FilmMagic /Getty Images

Rumer Willis swoje nietypowe imię otrzymała na cześć brytyjskiej pisarki Rumer Godden. Przed kamerą zadebiutowała... w chwili swoich narodzin. Demi Moore wynajęła bowiem ekipę filmowców, aby uwiecznili moment przyjścia jej córki na świat.

Na dużym ekranie Rumer pojawiała się początkowo tylko w towarzystwie rodziców - z Demi Moore zagrała w filmie "Koniec niewinności" w 1995 roku i rok później w słynnym "Striptizie", a Bruce'owi Willisowi towarzyszyła w "Jak ugryźć 10 milionów dolarów" (2000) i w "Osaczonym" (2005), w którym grała jego filmową córkę.

Reklama

W 2008 roku wystąpiła w komedii "Króliczek", opowiadającej o dziewczynie wyrzuconej z rezydencji Playboya, która trafia do niepopularnego bractwa studenckiego, gdzie stara się zmienić oblicze domu i jego mieszkanek. Film stał się jedną z przepustek do sławy nie dla Willis, ale dla jej koleżanek z planu: Anny Faris i Emmy Stone.

Rok później oglądaliśmy ją w thrillerze "Ty będziesz następna" (2009). Znów wcielała się w nim w jedną z dziewczyn z bractwa. Tym razem mszczących się na niewiernym chłopaku jednej z koleżanek. Żaden ze wspomnianych filmów nie odniósł jednak sukcesu, podobnie zresztą jak kolejne produkcje, w których pojawiała się Rumer.

Młoda aktorka próbowała swoich sił także w serialach, gościnnie pojawiając się m.in. w "90210", "Tajemnicy Amy", "Słodkich kłamstewkach", ale żadna z jej ról nie przybliżyła jej nawet o krok do wymarzonej pierwszej ligi hollywoodzkiej.

Z braku innych propozycji w 2015 roku Willis pojawiła się w amerykańskim odpowiedniku "Tańca z Gwiazdami". Mimo początkowych sprzeciwów ze strony matki, okazało się, że Rumer świetnie radzi sobie na parkiecie. Cotygodniowe obserwowanie córki w czołówce najlepiej ocenianych gwiazd programu uświadomiło zresztą Demi Moore, że jej pociecha podjęła słuszną decyzję.

"Jedną z najpiękniejszych rzeczy, której jestem świadkiem, to obserwowanie jak pasja przezwycięża jej strach" - wyznała Moore, dodając, że Rumer stała się dzięki udziałowi w show nie tylko lepszą tancerką, ale też silniejszą kobietą. Ostatecznie wraz z tancerzem Valentinem Chmerkovkiym Rumer zwyciężyła w tanecznym programie.

W 2015 roku Rumer Willis zadebiutowała ponadto na Broadwayu. Wcieliła się w Roxie Hart w musicalu "Chicago". Przypomnijmy, że nominowaną do Oscara kreację Roxy w kinowej wersji musicalu w reżyserii Roba Marshalla stworzyła w 2002 roku Renée Zellweger. Co ciekawe pod koniec 2015 roku na Broadwayu zadebiutował też Bruce Willis. Ojciec Rumer pojawił się po raz pierwszy na nowojorskiej scenie, wcielając się w główną rolę w spektaklu "Misery".

W ostatnich latach Rumer pojawiła się m.in. w takich filmach, jak: Pragnienie zemsty" (2015), "Hello Again" (2016), "Gorący materiał" (2016"), "Martwy świat" (2018) czy "Niezłomny duch" (2018, znów u boku ojca), ale żaden z nich nie odniósł sukcesu. Jej najgłośniejszym tytułem był hit Quentina Tarantino "Pewnego razu... w Hollywood" (2019), ale pojawiła się w nim jedynie w epizodzie.

Rumer Willis: Kłopoty z samoakceptacją

W 2020 roku Rumer Willis zdradziła swoim fanom, jak spowodowana pandemią izolacja wpłynęła na jej poczucie własnej wartości i relację z ciałem. Aktorka przyznała, że jej droga do samoakceptacji bywa wyboista.

Córka Bruce'a Willisa i Demi Moore opublikowała na Instagramie post, w którym wyznała, że izolacja jest dla niej trudnym doświadczeniem, że miewa problem z opieraniem się pokusie poszukiwania pocieszenia w kalorycznym jedzeniu.

"Dyscyplina w czasie kwarantanny jest szalenie trudną rzeczą. Ciężko jest zdrowo się odżywiać, ćwiczyć, ciężko jest być idealnym. Ja na pewno nie jestem. Ale trzeba znaleźć sposób na bycie szczęśliwym w miejscu, w którym się znajdujesz - nie wyznaczać sobie celów, takich jak idealny rozmiar, które sprawią, że będziesz szczęśliwy" - napisała Willis pod zdjęciem, na którym pozuje w samej bieliźnie.

Aktorka odniosła się również do własnych zmagań z nadmiernym krytykowaniem swojego wyglądu. "Ten post jest podziękowaniem dla mojego ciała. Uważam, że ważne jest, by umieć celebrować samego siebie. Moje ciało tyle dla mnie robi, tak ciężko dla mnie pracuje. A zamiast słów uznania najczęściej słyszy narzekanie na to, czego mu brakuje lub czego w nim za dużo. Muszę każdego dnia wkładać sporo wysiłku w to, by zdrowo się odżywiać, być aktywną i motywować się do tego, by być silną. Motywuję się także do zmiany myślenia o swoim wyglądzie, do samoakceptacji. Chciałam się tym z wami podzielić w nadziei, że kogoś w ten sposób zainspiruję" - zaznaczyła gwiazda.

Rumer Willis i body shaming

Z kolei w połowie 2021 roku aktorka zamieściła na Instagramie post, w którym pożegnała się z fanami. "Wsiadam do samolotu i - prawdę mówiąc - nie wiem, czy wrócę..." - napisała tajemniczo córka Demi Moore i Bruce'a Willisa. Tym podpisem opatrzyła dwie zabawne fotografie, na których pozuje, uśmiechając się od ucha do ucha.

W komentarzach nie zabrakło zachwytów nad jej żółto-pomarańczową, letnią stylizacją i dziewczęcą fryzurą. Tym, co zwróciło szczególną uwagę obserwatorów, była jednak nad wyraz szczupła sylwetka gwiazdy. "Rumer, jesteś strasznie chuda. Zjedz coś!" - napisał jeden z użytkowników serwisu. "Jesteś wspaniała, ale proszę, zadbaj o swoje zdrowie, bo wyglądasz niepokojąco" - wtórował mu kolejny. Willis postanowiła odpowiedzieć na niektóre komentarze martwiących się o jej stan zdrowia fanów. "Doceniam troskę, ale przysięgam, że to kwestia pozy. Kocham swoje ciało, dlatego nie mam zamiaru się głodzić. Pod innym kątem wyglądam zupełnie inaczej. Gdybyście widzieli moją torbę wypełnioną przekąskami, którą zabrałam w podróż, nie balibyście się o mnie" - odparła łagodnie aktorka.

Stale zwiększająca się liczba komentarzy, w której odbiorcy zarzucili Willis zbyt intensywne odchudzanie się, skłoniła ją do opublikowania nieco bardziej stanowczej odpowiedzi. Części obserwatorów zarzuciła body shaming - działanie mające na celu poniżenie, zawstydzenie lub ośmieszenie kogoś z powodu jego wyglądu. "Jeśli uważasz, że masz prawo do zamieszczania nieprzefiltrowanych myśli i osądów na temat mojego ciała, zmartwię cię - otóż nie, nie masz do tego prawa. Pisanie, że jestem za chuda i powinnam coś zjeść, w żaden sposób nie jest pomocne, to zwyczajny body shaming. Nie będę tolerować zawstydzania mnie ze względu na wygląd" - powiedziała dobitnie Willis w zamieszczonej na Instagramie relacji Instastory.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Rumer Willis

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL