Reklama

Reklama

Rozpoczyna się 71. Berlinale

15 filmów, m.in. "Petite Maman" Celine Sciammy, "Drift Away" Xaviera Beauvoisa i "Introduction" Honga Sangsoo, będzie rywalizować o Złotego Niedźwiedzia podczas rozpoczynającego się w poniedziałek 71. Berlinale. W tym roku ze względu na pandemię impreza odbywa się online w okrojonej formie.

Tak prezentuje się plakat tegorocznego Berlinale

Ubiegłoroczny 70. Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Berlinie był bodaj ostatnią imprezą, która odbyła się w standardowej formie, zanim pandemia koronawirusa po raz pierwszy zamroziła branżę filmową. W następnych miesiącach odwołano m.in. festiwal w Karlowych Warach i Cannes, a inne wydarzenia przeniesiono do sfery wirtualnej. Nadzieją na powrót do normalności był dla filmowców wrześniowy festiwal w Wenecji, który odbył się w formie tradycyjnej, choć w warunkach zaostrzonego rygoru sanitarnego. Późna jesień przyniosła jednak pogorszenie sytuacji epidemicznej i kolejne lockdowny, stawiając organizatorów imprez masowych w trudnej sytuacji i tym samym przekreślając szansę na wielkie spotkanie filmowego środowiska.

Odpowiedzią dyrektora artystycznego Berlinale Carlo Chatriana na tę sytuację jest festiwal w dwóch etapach. Pierwszy z nich rozpoczyna się w poniedziałek. Jego adresatami jest wąska grupa akredytowanych przedstawicieli branży i dziennikarzy, którzy mogą oglądać filmy na specjalnej platformie online. Nie będzie czerwonego dywanu ani konferencji w internecie. Pokazy filmów konkursowych w kinie organizowane są wyłącznie dla jurorów. Publiczność spoza branży będzie mogła obejrzeć festiwalowe tytuły w kinach prawdopodobnie w czerwcu. Wtedy też do Berlina mają przyjechać twórcy zwycięskich produkcji, aby odebrać statuetki.

Reklama

Wprowadzenie formuły online 71. Berlinale spowodowało, że niektórzy producenci postanowili wycofać filmy, co znacząco wpłynęło na kształt programu. Tym razem do Złotego Niedźwiedzia aspirować będzie 15 produkcji. To mniej niż zazwyczaj, jednak organizatorzy festiwalu zapewniają, że konkurs główny pozostanie "gęsty pod względem treści i stylu". "Jeżeli konkurs główny ukazuje kino takie, jakim jest i jakim będzie, to można powiedzieć, że zamieszanie wywołane wydarzeniami z 2020 r. spowodowało, że filmowcy maksymalnie wykorzystali sytuację, by stworzyć niezwykle osobiste filmy" - mówił w połowie lutego Carlo Chatrian.

I rzeczywiście, wśród tytułów rywalizujących o główną nagrodę festiwalu przeważają kameralne, osobiste opowieści. Takie jak "Memory Box" Joany Hadjithomas i Khalila Joreige, które poruszy kwestie trudnego dzieciństwa, emocji związanych z traumą wojenną, a także roli, jaką odgrywa pamięć w pisaniu historii współczesnej. Xavier Beauvois w "Drift Away" opowie o pojęciu odpowiedzialności i utracie kontroli, a Behtash Sanaeeha i Maryam Moghaddam w "Ballad of a White Cow" - o winie, karze, samotności i walce z cynicznym systemem o samostanowienie.

Magia i piękno codzienności, które rzadko dostrzegamy, będą głównym motywem filmu "What Do We See When We Look at the Sky?" Alexandra Koberidzego. O tym, co znaczy pracować jako policjant w Meksyku, opowie Alonso Ruizpalacios w "A Cop Movie". Z kolei "Wheel of Fortune and Fantasy" Ryusuke Hamaguchiego poruszy tematy uwodzenia i uwikłania w miłosny trójkąt.

Nie zabraknie debiutów. Pierwszym z nich będzie "Next Door" aktora Daniela Brühla o spotkaniu dwóch mężczyzn uosabiających dwie części Berlina, kolejnym zaś - "Natural Light" Denesa Nagy. To z jednej strony film wojenny, a z drugiej - historia ludzi, którzy każdego dnia stają przed dylematami moralnymi. Szanse na statuetkę mają również m.in. "Fabian - Going to the Dogs" Dominika Grafa o berlińskim półświatku z lat 30. oraz dokument "Mr Bachmann and His Class" Marii Speth o nauczycielu, który pozwala uczniom 12 różnych narodowości poczuć się w niemieckim Stadtallendorf jak w domu.

Tegoroczny konkurs główny to także wyczekiwane powroty m.in. Celine Sciammy, która 10 lat temu prezentowała w Berlinie film "Chłopczyca". Tym razem francuska reżyserka zaprezentuje branży "Petite Maman", czyli opowieść o ośmioletniej dziewczynce, która po śmierci ukochanej babci odkrywa świat dzieciństwa swojej mamy. Na Berlinale powrócą także m.in. Hong Sangsoo z filmem "Introduction" ukazującym moment wkraczania w dorosłość, Maria Schrader z tragikomiczną historią miłosną "I'm Your Man", Radu Jude z szalonym, satyrycznym tryptykiem "Bad Luck Banging or Loony Porn" oraz Bence Fliegauf z "Forest - I See You Everywhere".

Laureatów konkursu głównego poznamy 5 marca w południe. Wyłoni ich jury, w którym znaleźli się laureaci Złotego Niedźwiedzia z poprzednich lat: irański reżyser Mohammad Rasoulof (twórca nagrodzonego w ub.r. "Zło nie istnieje"), izraelski reżyser Nadav Lapid ("Synonimy", 2019), rumuńska reżyserka Adina Pintilie ("Touch Me Not", 2018), węgierska reżyserka Ildikó Enyedi ("Dusza i ciało", 2017), włoski reżyser Gianfranco Rosi ("Fuocoammare. Ogień na morzu", 2016), a także bośniacka reżyserka Jasmila Žbanić ("Grbavica", 2006).

Także poza konkursem pojawią się wyczekiwane tytuły, wśród nich "Francuskie wyjście" Azazela Jacobsa z Michelle Pfeiffer i Lucasem Hedgesem w rolach głównych, a także "The Mauritatian" Kevina Macdonalda, w którym wystąpili Jodie Foster i Tahar Rahim. W programie sekcji Berlinale Special znalazły się ponadto m.in. "Language Lessons" Natalie Morales, "Tides" Tima Fehlbauma i "Who We Were" Marca Baudera.

W ramach Berlinale Shorts zaprezentowanych zostanie 20 filmów krótkometrażowych z 16 krajów, wśród których można znaleźć zarówno fabuły, filmy eksperymentalne, animacje, jak również dokumenty. W sekcji Forum pokazanych zostanie 17 filmów, które koncentrują się na kwestii radzenia sobie z niepewnością w otaczającym nas świecie. Z kolei program sekcji Generation obejmuje 15 tytułów, które mają "zachęcać do przyjrzenia się temu, co jest ukryte pod powierzchnią". Wśród nich znalazły się m.in. "Beans" Tracey Deer, "Jack's Ride" Susany Nobre, "What Will Summer Bring" Ignacia Ceroi, a także niemiecko-luksembursko-polska koprodukcja "Mission Ulja Funk" Barbary Kronenberg.

Polskim akcentem będzie prezentacja nowego projektu filmowego Jana Komasy "Słońca blask" w ramach Berlinale Co-Production Market. Łącznie w programie znalazło się 35 nowych projektów filmowych z 25 państw. "Selekcja obejmuje długo wyczekiwane projekty filmowe m.in. takich twórców, jak María Alché i Benjamín Naishtat, Anthony Chen, Fernando Guzzoni, Jan Komasa, Marcelo Martinessi, Filipe Matzembacher i Marcio Reolon, Anna Muylaert, Isabel Sandoval, Fien Troch, Syllas Tzoumerkas i Yeşim Ustaoğlu. Siedmiu reżyserów prezentowało już projekty podczas Berlinale Co-Production Market w poprzednich latach" - czytamy w komunikacie na stronie festiwalu.

PAP
Dowiedz się więcej na temat: Berlinale

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje