Reklama

Rosyjska animacja o zatopionym statku zablokowana

W ostatnich dniach rosyjska animacja z lat 70. stała się prawdziwym hitem. Jednak użytkownicy z Rosji nie zobaczą już filmu "Skarby wraków". Dlaczego? Wszystko za sprawą działań wojennych Rosji oraz zatopionego okrętu "Moskwa".

Animacja o zatopionych okrętach zablokowana

Rosyjskie studio animacji filmowej Sojuzmultfilm, odpowiedzialne m.in. za kultową bajkę "Wilk i zając", na kanale Youtube udostępniało wiele swoich animacji. Jednak kilka dni temu jeden z filmów został zablokowany dla użytkowników z Rosji. Rosjanie nie zobaczą już "Skarbu wraków" z 1973 roku. Animacja opowiada o grupie dzieci, które wyruszają na poszukiwanie skarbów we wrakach statków. Podróżują statkiem podwodnym o znaczącej nazwie "Neptun". 

Co więcej na pewnym etapie swojej przygody znajdują na dnie statek o nazwie "Z-29". Jeden z bohaterów zapewnia swoich towarzyszy podróży, że jest to z pewnością nazistowski statek. "Naziści oznaczali swe okręty literą Z" - dodaje. Literą "Z" oznaczane są obecnie rosyjskie sprzęty wojskowe wjeżdżające na teren Ukrainy. Znak, który początkowo miał na celu doprowadzić do unikania bratobójczego ognia, stał się symbolem poparcia dla rosyjskiej inwazji. Wiele osób porównuje go do swastyki. 

Reklama

Animacja "Skarby wraków" dostępna jest dla użytkowników spoza Rosji, ale wyłączona jest opcja komentowania. Skąd decyzja o zablokowaniu animacji dla użytkowników z Rosji? Internauci wiążą to z niedawnym zatopieniem krążownika "Moskwa". 

Miś Paddington mówił głosem Zełenskiego. "Też był uchodźcą"

"Moskwa" na dnie

Krążownik rakietowy "Moskwa" zatonął w czwartek 14 kwietnia w drodze do Sewastopola. Komunikat o takiej treści wystosowało rosyjskie ministerstwo obrony, potwierdzając ówczesne doniesienia o zatonięciu okrętu. Wcześniej rosyjska marynarka wojenna wskazywała, ze na statku doszło do wybuchu składu amunicji, co spowodowało awarię i pożar na pokładzie. 

W trakcie holowania okrętu do Sewastopola, by poddać go naprawie, miało jednak dojść do sztormu na Morzu Czarnym. Wówczas okręt miał ostatecznie zatonąć. Rosyjska wersja wydarzeń stoi w sprzeczności z komunikatami strony ukraińskiej. Ta twierdzi, że zaatakowała krążownik rakietami Neptun, co doprowadziło do poważnego uszkodzenia "Moskwy", a następnie zatonięcia. Wersję o ukraińskim ataku potwierdzają także USA.

Tak tonął krążownik "Moskwa"? Sieć obiegło zdjęcie

"Rosyjski okręcie wojskowy: p... się!"

O zatopionym krążowniku zrobiło się głośno już pierwszego dnia wojny.  24 lutego rosyjska Flota Czarnomorska zaatakowała niewielką ukraińską Wyspę Węży na Morzu Czarnym, której broniło zaledwie kilkunastu strażników granicznych. Nagranie wymiany zdań pomiędzy atakującym okrętem a ukraińskimi żołnierzami opublikowano w internecie.

"Tu rosyjski okręt wojskowy, poddajcie się i złóżcie broń. W przeciwnym razie rozpoczniemy atak" - słychać na nagraniu. Odpowiedź pograniczników była zwięzła: "Rosyjski okręcie wojskowy: p... się!". Początkowo media obiegły informację, że wyspa została zaatakowana przez Rosjan, a Ukraiński pogranicznicy zginęli. Potem okazało się, że trafili do rosyjskiej niewoli. 

12 kwietnia ukraińska poczta wydała specjalny znaczek upamiętniający obronę Wyspy Węży. Znaczek przedstawia ukraińskiego żołnierza stojącego nad brzegiem morza. Pokazuje on środkowy palec w kierunku rosyjskiego okrętu wojennego. Pod spodem znajduje się słynny cytat. Dwa dni później krążownik "Moskwa" poszedł na dno. 

Niecodzienny znaczek pocztowy wszedł właśnie do sprzedaży. Upamiętnia obronę Wyspy Węży

INTERIA.PL
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama