Rodzinne piekło Charlize Theron. Widziała, jak matka zabija jej ojca
Oprac.: Tomasz Bielenia
Zanim została gwiazdą Hollywood, Charlize Theron na własne oczy zobaczyła, jak jej matka zabiła swego męża i ojca aktorki. Przyszła laureatka Oscara twierdzi, że o wiele bardziej traumatyczne od śmierci jej ojca było życie u jego boku. "Zatruł naszą rodzinę" - mówiła w jednym z wywiadów.
Charlize Theron z mamąJohn W. McDonough /Sports Illustrated Getty Images
Charlize Theron, laureatka Oscara za rolę we wstrząsającym dramacie kryminalnym "Monster" z 2003, uznawana jest za jedną z najbardziej utalentowanych hollywoodzkich aktorek. Urodzona w RPA gwiazda ponad 30 lat temu przeżyła rodzinną tragedię, kiedy jej matka zastrzeliła... ojca Theron.
Charlize Theron: Jak zginął ojciec aktorki?
"Mój ojciec był tak pijany, że z trudem chodził, a jednak wszedł do domu z bronią. Siedziałyśmy z mamą w sypialni, z całej siły opierając się o drzwi, które próbował otworzyć. Wtedy cofnął się i trzykrotnie strzelił w naszą stronę. To cud, że żadna z kul nas nie trafiła" - wyznała Theron w wywiadzie udzielonym kilka lat temu portalowi NPR.
Wtedy matka Charlize, Gerda, sięgnęła po broń i zastrzeliła męża na jej oczach. Jako że działała w obronie własnej, nie postawiono jej zarzutów.
Ten moment, jak przyznaje aktorka, wywarł ogromny wpływ na całe jej życie. "Przemoc w rodzinie, przemoc, która ma miejsce w domu, jest nie tylko moim doświadczeniem, ale wielu innych ludzi. Nie wstydzę się o tym opowiadać, ponieważ uważam, że im więcej mówimy o tych sprawach, w tym większym stopniu zdajemy sobie sprawę, że nie jesteśmy w tym sami" - dodała.
Gwiazda opisała swojego ojca jako "głęboko chorego człowieka", wyznała też, że był alkoholikiem. "Znałam go tylko z tej strony. Zatruł naszą rodzinę. To była beznadziejna sytuacja. Codzienna nieprzewidywalność życia z uzależnionym człowiekiem odciska piętno, z którym musisz żyć. To znacznie większy ciężar niż wydarzenie z tej jednej potwornej nocy" - stwierdziła.
Charlize Theron z mamą na oscarowej gali w 2004 roku, tuż po zdobyciu statuetki Akademii za rolę w filmie "Monster"Michael Caulfield/WireImageGetty Images
Charlize Theron wielokrotnie podkreślała, że jest bardzo związana ze swoją mamą. W październiku 2018 roku, występując na scenie podczas imprezy "Elle Women in Hollywood", złożyła jej hołd, mówiąc, że jest silną kobietą, którą darzy ogromnym szacunkiem. "Nikt z nas nie rodzi się z umiejętnością radzenia sobie z przeciwnościami losu. Mam to szczęście, że mam tak wspaniałą mamę, która zawsze mnie wspierała i sprawiła, że stałam się odważna. Nie wiem, kim byłabym bez niej" - podsumowała.
Oscara dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej otrzymała za rolę seryjnej morderczyni Aileen Wuornos w filmie "Monster" (2003). Dwa lata po tym znów była nominowana do Nagrody Akademii, tym razem za rolę w dramacie "Daleka północ" (2005).AFP
Zagrała w "Szaleństwach młodości" (1996), "Adwokacie diabła" (1997), u Woody'ego Allena w "Celebrity" (1998), we "Wbrew regułom" (1999), "Włoskiej robocie" (2003), "W Dolinie Elah" (2007) i "Drodze" (2009).AFP
Zmuszona do tego, by w wieku 19 lat zacząć wszystko od nowa, Theron kupiła bilet do Los Angeles. Tam, w kolejce do bankowego okienka, zauważył ją agent gwiazd, John Crosby.AFP
Marzyła także o balecie. Przez pewien czas uczęszczała nawet do prestiżowej Joffrey Ballet School w Nowym Jorku. Niestety, kontuzja kolana położyła kres jej marzeniom o tanecznej karierze.AFP
Wkrótce Theron wyprowadziła się z domu i postanowiła zostać modelką. Nie myślała wtedy, że kiedyś będzie miała swą gwiazdę w Alei Sław w Hollywood.AFP
W 1991 roku jej matka śmiertelnie postrzeliła swojego męża, ojca aktorki, który regularnie dopuszczał się wobec rodziny przemocy fizycznej, zmagając się z problemem alkoholowym.AFP
Aktorka urodziła się 7 sierpnia 1975 roku w RPA. Dorastała na farmie w okolicach Johannesburga. Nie miała łatwego dzieciństwa.AFP
Charlize Theron: Pozwoliła się oszpecić
Theron przyszła na świat w 1975 roku w Republice Południowej Afryki. Swoich sił najpierw próbowała w tańcu, a po kontuzji kolana podjęła się pracy w charakterze modelki. Do Los Angeles wyemigrowała, mając zaledwie19 lat. Pierwszy filmowy angaż otrzymała od Johna Crosby'ego, agenta gwiazd, takich jak Rene Russo i John Hurt, który zwrócił na nią uwagę podczas awantury w banku, której była uczestniczką.
Dzisiejsza gwiazda kina zadebiutowała na ekranie w 1995 roku w "Dzieciach kukurydzy 3: Miejscowym żniwiarzu" - niszowej, niskobudżetowej produkcji, będącej kontynuacją znanego horroru. Co znamienne, jej postać nie posiadała mówionych kwestii, nie została nawet wymieniona w czołówce filmu. Od tamtej pory wiele się zmieniło, choć zmiany te następowały powoli. Na przestrzeni lat z pięknych i najczęściej kokieteryjnych ekranowych lolitek powoli ewoluowała w charyzmatyczne, silne bohaterki, które zamiast urodą, wyróżniały się złożonością charakteru lub tragiczną historią.
Dość wspomnieć przełomową dla niej rolę w obsypanym nagrodami, opartym na faktach dramacie "Monster", w którym gwiazda wcieliła się w postać prostytutki i seryjnej morderczyni Aileen Wuornos. Na potrzeby udziału w filmie Theron pozwoliła twórcom się oszpecić, z seksownej blond piękności przeistaczając się w zmęczoną życiem, zaniedbaną kobietę z nadwagą, której wygląd odzwierciedlał doznane w życiu krzywdy i upokorzenia. Wysiłki charakteryzatorów i samej Theron, która na ekranie dała błyskotliwy występ, opłaciły się - w 2003 roku otrzymała nagrodę Amerykańskiej Akademii Filmowej dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej.
Od tej chwili jej kariera nabrała tempa. Zyskując uznanie w branży i międzynarodową popularność, mogła przebierać wśród ofert uznanych reżyserów, skrupulatnie selekcjonując role. Wkrótce trafiła na listę najlepiej zarabiających aktorek w Hollywood, a obecnie gości w kampaniach luksusowych marek czy w rankingach najpiękniejszych gwiazd kina. Jej idealnymi rysami twarzy, wrodzoną elegancją i lodowatym, wyniosłym spojrzeniem, zachwycili się twórcy filmu "Królewna Śnieżka i Łowca", obsadzając ją bez pudła w roli złej królowej. Sportretowała ją, co zgoła oczywiste, po mistrzowsku, zachwycając posągową urodą i ekranowym magnetyzmem.
"Tully", film twórców "Juno", to słodko-gorzki obraz prawdy o macierzyństwie, którego ucieleśnieniem jest Charlize Theron. Aktorka, która do roli w obrazie przytyła 18 kg, podkreśla, że temat depresji poporodowej to problem, którego nie można zamykać w ciasnym pudełku z podpisem "zmęczona matka".
Dwójka małych dzieci i noworodek - to macierzyńska żonglerka matczyną codziennością, z którą musi uporać się Marlo, główna bohaterka filmu "Tully". W wywiadzie dla "Elle" Charlize Theron, która wciela się w rolę Marlo, przyznaje, że inspiracją dla jej postaci była jej bliska przyjaciółka
Reklama
"Moja przyjaciółka Ashlee była dla mnie wielką inspiracją w trakcie pracy nad 'Tully'. Widziałam, jak zmaga się z depresją poporodową. Miała taki moment, kiedy przyszła i powiedziała: 'Nie wiem jak mam się teraz czuć. Nie czuję się sobą'" - wspomina w wywiadzie aktorka. Charlize Theron sama wychowuje dwójkę adoptowanych dzieci i zdradza, że rozumie postawę głównej bohaterki, która sama chce podołać wszystkim obowiązkom. Podobnie jak Marlo z trudem przyjmowała pomoc innych. Do domu jej bohaterki puka tajemnicza niania, Tully... Młoda, piękna i zwariowana opiekunka szybko wywraca do góry nogami życie całej rodziny. W przypadku aktorki z pomocą zawsze spieszą jej mama i przyjaciele.
"Nie przeżyłam 30-godzinnego porodu, okresu ciąży, nie przeżyłam tych wszystkich fizycznych aspektów. Zatem nie miałam problemu, żeby wstawać w nocy co dwie godziny. Niektóre kobiety to uwielbiają, inne nie. Nadszedł czas, aby pokazać, że depresji poporodowej nie da się wcisnąć do ciasnego pudełka" - podkreśla.materiały dystrybutora
Przyznaje, że adopcja była dla niej czymś oczywistym. Wspomina list, który napisała jako mała dziewczynka, który pokazała jej mama. "Kiedy po raz pierwszy złożyłam wniosek adopcyjny moja mama pokazała mi list, który napisałam, kiedy byłam mała. Poprosiłam w nim żebyśmy udały się do sierocińca. W Południowej Afryce sierocińce są wszędzie, a ja bardzo chciałam mieć siostrę albo brata. Zawsze byłam świadoma tego, że jest tak wiele dzieci, które nie mają swoich rodzin. Adopcja jest kwestią bardzo osobistą. Znam wiele osób, które niezwykle kocham i cenię, które nie zdecydowałyby się wychowywać innego dziecka niż ich własne. Szanuję to. Ja nigdy nie widziałam różnicy między wychowywaniem dziecka adoptowanego i biologicznego. Nie sądzę, żeby coś mi umykało" - zapewnia.
Przyznaje jednak, że czas adopcji był jednym z najtrudniejszych w jej życiu.materiały dystrybutora
Przygotowując się do roli, po raz kolejny Charlize Theron przeszła metamorfozę, przytyła 18 kilogramów. Podkreśla, że chętniej wciela się w prawdziwych ludzi niż piękności czy "dziewczyny z sąsiedztwa".
"Nigdy nie rozumiałam ludzi, którzy dla roli nie chcą poddać się transformacji. Dla mnie to cała radość wynikająca z tej pracy. Masz okazję wejść w ciało zupełnie nowej osoby. Nie chodzi tu o odwagę. Nie wyobrażam sobie wcielenia się w tę postać bez przybierania na wadze. To nieustanne zmęczenie, to jak czujesz się ze swoim ciałem, jak zmienia się twoja twarz. Wszystko, dłonie, palce, rozmiar buta" - wyjaśnia.materiały dystrybutora
W czasie wieloletniej kariery Theron umiejętnie żonglowała rolami w bijących rekordy popularności blockbusterach i filmach ambitnych, niezależnych. Wśród jej kilkudziesięciu ról szczególnie zapadać w pamięć zdają się jednak te, w których zostaje odarta z wizualnego piękna, grając kobiety nieszczęśliwe, doświadczone przez los. To czyni z Charlize Theron aktorkę wyjątkową, potrafiącą oczarować widza nie tylko fizyczną atrakcyjnością, ale i - a może przede wszystkim - bezbłędnym ukazaniem złożoności swoich bohaterek. Tak było m.in. w komedii "Tully", gdzie oglądaliśmy gwiazdę z ogromnym biustem i brzuchem o 18 kilogramów cięższą.
"Tully", film twórców "Juno", to słodko-gorzki obraz prawdy o macierzyństwie, którego ucieleśnieniem jest Charlize Theron. Aktorka, która do roli w obrazie przytyła 18 kg, podkreśla, że temat depresji poporodowej to problem, którego nie można zamykać w ciasnym pudełku z podpisem "zmęczona matka".
Dwójka małych dzieci i noworodek - to macierzyńska żonglerka matczyną codziennością, z którą musi uporać się Marlo, główna bohaterka filmu "Tully". W wywiadzie dla "Elle" Charlize Theron, która wciela się w rolę Marlo, przyznaje, że inspiracją dla jej postaci była jej bliska przyjaciółka
Reklama
"Moja przyjaciółka Ashlee była dla mnie wielką inspiracją w trakcie pracy nad 'Tully'. Widziałam, jak zmaga się z depresją poporodową. Miała taki moment, kiedy przyszła i powiedziała: 'Nie wiem jak mam się teraz czuć. Nie czuję się sobą'" - wspomina w wywiadzie aktorka. Charlize Theron sama wychowuje dwójkę adoptowanych dzieci i zdradza, że rozumie postawę głównej bohaterki, która sama chce podołać wszystkim obowiązkom. Podobnie jak Marlo z trudem przyjmowała pomoc innych. Do domu jej bohaterki puka tajemnicza niania, Tully... Młoda, piękna i zwariowana opiekunka szybko wywraca do góry nogami życie całej rodziny. W przypadku aktorki z pomocą zawsze spieszą jej mama i przyjaciele.
"Nie przeżyłam 30-godzinnego porodu, okresu ciąży, nie przeżyłam tych wszystkich fizycznych aspektów. Zatem nie miałam problemu, żeby wstawać w nocy co dwie godziny. Niektóre kobiety to uwielbiają, inne nie. Nadszedł czas, aby pokazać, że depresji poporodowej nie da się wcisnąć do ciasnego pudełka" - podkreśla.materiały dystrybutora
Przyznaje, że adopcja była dla niej czymś oczywistym. Wspomina list, który napisała jako mała dziewczynka, który pokazała jej mama. "Kiedy po raz pierwszy złożyłam wniosek adopcyjny moja mama pokazała mi list, który napisałam, kiedy byłam mała. Poprosiłam w nim żebyśmy udały się do sierocińca. W Południowej Afryce sierocińce są wszędzie, a ja bardzo chciałam mieć siostrę albo brata. Zawsze byłam świadoma tego, że jest tak wiele dzieci, które nie mają swoich rodzin. Adopcja jest kwestią bardzo osobistą. Znam wiele osób, które niezwykle kocham i cenię, które nie zdecydowałyby się wychowywać innego dziecka niż ich własne. Szanuję to. Ja nigdy nie widziałam różnicy między wychowywaniem dziecka adoptowanego i biologicznego. Nie sądzę, żeby coś mi umykało" - zapewnia.
Przyznaje jednak, że czas adopcji był jednym z najtrudniejszych w jej życiu.materiały dystrybutora
Przygotowując się do roli, po raz kolejny Charlize Theron przeszła metamorfozę, przytyła 18 kilogramów. Podkreśla, że chętniej wciela się w prawdziwych ludzi niż piękności czy "dziewczyny z sąsiedztwa".
"Nigdy nie rozumiałam ludzi, którzy dla roli nie chcą poddać się transformacji. Dla mnie to cała radość wynikająca z tej pracy. Masz okazję wejść w ciało zupełnie nowej osoby. Nie chodzi tu o odwagę. Nie wyobrażam sobie wcielenia się w tę postać bez przybierania na wadze. To nieustanne zmęczenie, to jak czujesz się ze swoim ciałem, jak zmienia się twoja twarz. Wszystko, dłonie, palce, rozmiar buta" - wyjaśnia.materiały dystrybutora