​Robert Gliński w RMF FM: Od dwóch lat nie mogę zrobić filmu

"To jest świetny reżyser. Paweł ma kilka świetnych filmów, ja uważam, że jego poprzedni film 'Ida' to był film wybitny" - tak o sukcesie Pawła Pawlikowskiego w Cannes mówił w Porannej rozmowie w RMF FM reżyser Robert Gliński, gość Roberta Mazurka.

Bycie bratem ministra kultury życia nie ułatwia - uważa reżyser Robert Gliński

Robert Mazurek: Dzisiaj Światowy Dzień Rozwoju Kulturalnego. Myśmy się tak rozwinęli, że polski reżyser Paweł Pawlikowski dostał nagrodę za reżyserię na festiwalu w Cannes.

Reklama

Robert Gliński: - To jest świetny reżyser. Ja nie widziałem filmu "Zimna wojna".

I to łączy nas ze słuchaczami. Nikt z nas nie widział.

- Ale podejrzewam, że jest to doskonały film. Paweł ma za sobą kilka świetnych filmów. Ja uważam, że jego poprzedni film "Ida" jest wybitny.

To nas różni. Ale ja nie z powodów politycznych, mnie on szczerze mówiąc - ja nie chcę tego głośno mówić - on mnie znudził. I już.

- Znudził, bo może pan nie wszedł w historię.

Nie, no może ja nic nie rozumiem.

- To jest moralitet, to jest rozprawa o człowieku, o poszukiwaniu sensu życia. Pamięta pan ostatnią rozmowę w tym filmie? Ten młody chłopak zaprasza Idę nad morze. "Pojedziemy nad morze?". Ona się pyta: "A po co?". Na to on mówi: "Potem kupimy sobie psa". "A po co?". "Będziemy mieli dzieci". "Po co?". Jemu brakuje argumentów. I ona co? Ona pakuje się i wraca do klasztoru. Ja myślę, że to jest synteza pewnej postawy i to jest piękne. (...)

Paweł Pawlikowski powiedział, że "w rządowej telewizji TVP, jak i w instytucjach kultury za granią istnieje lista niepożądanych, niewystarczająco patriotycznych twórców", na której on figuruje. Mówił właśnie o czarnej liście. W Polsce jest czarna lista?

- Nie wiem. Nie widziałem żadnej listy. Na pewno jeśli jest jakaś lista, to ja jestem na niej na pierwszym miejscu, ponieważ od dwóch lat nie mogę zrobić filmu, ale nie wiem, czy to jest wynikiem listy. (...)

Dlaczego nie może pan zrobić filmu?

- Dlatego bo nie mogę zebrać pieniędzy. Nikt tych filmów nie chce.

Teraz nikt nie chce?

- No nie chce, nie chce, nie chce. Jeden jest o Bogu, drugi jest o historii i nie chcą takich filmów.

"Sanatorium imienia Gorkiego", czyli scenariusz na pański film, powiedzmy o Katyniu...

- O Katyniu. Nie powiedzmy, tylko on jest rzeczywiście o Katyniu.

No dobrze, ale niewyłącznie. Mniejsza z tym. W każdym razie scenariusz pańskiego filmu o Katyniu dostał nagrodę i miał być produkowany. Polska Fundacja Narodowa mówiła nawet - uwaga Cezary Jurkiewicz, szef tej fundacji mówił, cytuję: "Jesteśmy w trakcie rozmów. Chcemy rozmawiać z Melem Gibsonem i Clintem Eastwoodem na temat tej produkcji".

- Widocznie nie mogą się porozumieć i nie wiem, czy z powodu...

Może tamci dwaj nie mówią po polsku.

- No chyba tak, no i dlatego nie przyjadą. To są tzw. gruszki na wierzbie, o których marzą widocznie tu i ówdzie, natomiast wiadomo, że taki film nie powstanie.

A dlaczego nie powstanie? A dlaczego pański film o Katyniu...

- Ale ja uważam, że mam lepszych reżyserów tu, niż  Mel Gibson, Clint Eastwood. Są dużo lepsi, no tylko muszą mieć takie środki, takie fundusze, i takie możliwości. I zrobią trzy razy lepszy film. A tu nie można, muszę się nazywać Clint Eastwood chyba zmienię nazwisko.

To będziemy panu sekundować, ale na razie nazywa się pan Gliński.

- No właśnie.

No i właśnie, czy tu w sytuacji, gdzie ministrem kultury i wicepremierem jest również Gliński...

- Znowu...

No nie ale pan do tego pije, że teraz przez to, że pański brat jest wicepremierem, to panu nie dadzą pieniędzy.

- No bo tak jest.

Dlaczego? Powinno być chyba odwrotnie.

- No ale jest tak jak jest i nie mogę, Ale ja panu powiem od czasu, jak działam, że tak powiem w szeroko rozumianym filmie, było już 21 ministrów kultury więc myślę, że ten też się zmieni i wtedy będę mógł robić filmy.

Czyli pana nadzieja w tym, że brat zostanie wyrzucony.

- Nie no, że zmieni stanowisko na jakieś inne.

Pan powiedział dwa lata temu, w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej", że kultura to "najgorsza dziedzina, to ulotne sprawy, znerwicowani twórcy, bycie ministrem kultury to najbardziej syfiasta fucha i bardzo się dziwię bratu, że się na to zdecydował".

- No słusznie, lepiej być ministrem sportu, a nawet zdrowia, które to stanowisko też jest myślę, że bardzo parszywe.

Ale dlaczego to taka syfiasta fucha? 

- Dlatego, bo wszyscy coś chcą i nie wiadomo, co zrobić.

Dajcie im trochę kasy, niech sobie robią te filmy, no co.

- No to niektórzy dostają, niektórzy nie dostają. Ci, co nie dostają to jęczą... (...)

No dobrze, a widział pan film "Smoleńsk"?

- Widziałem, tak.

Jak się panu podobał? Ja nie wiem, czy to film historyczny, chyba nie do końca, ale...

- To jest częściowo film historyczny. Ma bardzo jasną tezę, natomiast przyznam się, że uważam, że ten film jest nieudany. Co powiedziałem autorowi, więc mogę tu powiedzieć też. Od strony zawodowej jest nieudany. Natomiast ja uważam, że reżyser ma prawo interpretować historię. I to nie mówię o "Smoleńsku", ale w ogóle o filmie historycznym. Że indywidualne pokazanie historii jest najbardziej cenne w takim kinie. (...)

Robert Gliński o bracie ministrze:

"Rozmawia pan z bratem?" - pytał swojego gościa w internetowej części Porannej rozmowy w RMF FM Robert Mazurek. "Od czasu do czasu" - odpowiedział Robert Gliński, prywatnie brat ministra kultury i wicepremiera. "Na filmach się nie zna, na polityce się nie zna - dlaczego mam z nim o tym rozmawiać?" - stwierdził zaznaczając, że "unika" tematów bieżących w czasie spotkań rodzinnych.

Pełny zapis rozmowy Roberta Mazurka z Robertem Glińskim znajdziecie na stronie RMF FM - kliknij tutaj!

Dowiedz się więcej na temat: Robert Gliński | Paweł Pawlikowski

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje